wtorek, 24 listopada 2015

173. Zakupy kosmetyczne - kolorówka listopad 2015

Czy Wy też tak macie, że wszystkie super promocje pojawiają się wtedy, kiedy konto jest puste? Dzięki tej niesprawiedliwości ominęła mnie promocja -49%. Wpadłam do Rossmanna w ostatnich dniach promocji i co zastałam? Półki świeciły pustkami, a reszta kosmetyków była w fatalnym stanie, więc zrezygnowałam. Jednak któregoś pięknego dnia musiałam uzupełnić braki w kosmetykach pielęgnacyjnych, a całą kolorówkę, którą dzisiaj zobaczycie, była nieplanowana. Powinnam dostać szlaban na kosmetyki, bo mam milion rzeczy, a korzystam z dosłownie kilku. Jeżeli chcecie zobaczyć, co wpadło w moje łapki, to zapraszam :)).


Ostatnio zdałam sobie sprawę, że bardzo rzadko maluję usta. Jeżeli jednak najdzie mnie na to ochota, najczęściej jest to bezbarwny błyszczyk. W swoich kosmetykach mam jedynie jedną pomadkę w delikatnie różowym kolorze (może uda mi się niedługo zrobić jej recenzję). Nigdy nie miałam żadnych konturówek, a ostatnio robią furorę w internecie. Aby bardzo się nie rozczarować, postawiłam na tanie firmy. Nie miałam jeszcze żadnej z nich na ustach, ale gdy tylko wyzdrowieje,  będą miały swoje 5 minut (mam nadzieję, że nie dosłownie :P). Piszę o:
  • Wibo, Nude lips, Kredka do ust numer 4
  • Lovely, Perfect line, Kredka do ust numer 3
  • Wibo, Lips to kiss, Pomadka do ust z formułą długotrwałą, nr 2

Mój makijaż oka najczęściej kończy się na tuszu do rzęs. Rzadko używam jakiś cieni, a kredek nigdy się nie odważyłam. Mam trzęsące się ręce, więc jakakolwiek próba narysowania kreski kończyła się katastrofą. Jednak po treningu zdarzyło mi się narysować znośną kreskę cieniem do powiek lub eyelinierem i bardzo polubiłam ten efekt. Dlatego postanowiłam dalej próbować i wybrałam Eveline, Eye Max Precision, kredkę do oczu. Bardzo przypadło mi do gustu to, że ma w sobie gąbeczkę. Moja mama miała ten produkt i była zadowolona, więc mam co do niej duże wymagania. Dla "ożywienia" spojrzenia zdecydowałam się na  Lovely, Cielistą kredkę do oczu.

Zastanawiałam się ostatnio, czy aby nie dodać jakiegoś akcentu na moje policzki. Po nałożeniu jedynie podkładu i pudru, moja twarz wydaje się być "mdła", więc chcę troszkę poeksperymentować. Bronzera używać nie zamierzam, bo i tak mam bardzo chudą twarz, więc uważam to za zbędne. Do różu też nie jestem przekonana, chociaż może się to kiedyś zmieni. Pierwszy raz skusiłam się za to na rozświetlacz i padło na Wibo, Diamond Illuminator, Rozświetlacz prasowany.
Obok Rossmanna oczywiście jest stanowisko Golden Rose. Wiedząc, że już dużo wydałam, chciałam przejść obojętnie obok tego stoiska. Zatrzymał mnie jednak mój chłopak i wpadł na wspaniały pomysł, bym kupiła sobie biały i czarny lakier do paznokci. Po sprawdzeniu, czy nie ma gorączki podeszłam do pani i zapytałam, które według niej są najlepsze. Tak oto stałam się posiadaczką Golden Rose, Rich Color nr 76 i  nr 35. Mam nadzieję, że biały nie okaże się przezroczysty a czarny nie będzie barwił płytki paznokcia, chociaż zawsze nakładam bazę pod lakier.

Chwalcie się, co kupiłyście na promocji w Rossmannie i nie tylko :)

niedziela, 22 listopada 2015

172. Ziaja, Krem pod oczy i na powieki rozjaśniający cienie z bławatkiem

Zdanie dotyczące tego, czy w wieku 20 lat używać kremu pod oczy jest podzielone. Delikatne produkty na pewno nam krzywdy nie zrobią, więc nic nie stoi na przeszkodzie by po nie sięgnąć. Zwłaszcza, że możemy jedynie coś zyskać. Nie oczekuję od takich kremów zbyt wiele. Dla mnie produkt jest już ulubieńcem, jeżeli dobrze nawilża skórę, szybko się wchłania i nie podrażnia. Wcześniej używałam kremu pod oczy Ziaja Kozie mleko i świetnie się u mnie sprawdzał, więc postanowiłam przetestować inne kremy tej firmy. Czy jestem z niego zadowolona? Czy ma szansę również stać się moim niezbędnikiem? Zapraszam do dalszej części posta :). 

Słowa producenta:
Przeznaczony do codziennej pielęgnacji delikatnej skóry wokół oczu w każdym wieku.
Działanie: rozjaśnia cienie pod oczami oraz wyraźnie zmniejsza ich widoczność. Nawilża, tonizuje i lekko napina naskórek. Aktywnie odżywia oraz doskonale uelastycznia skórę. Skutecznie wygładza drobne zmarszczki. 


Skład:

Moja opinia:
Krem zakupiłam w sklepie Ziaja za około 6 zł. Z dostępnością nie ma żadnego problemu, jest on prawie w każdej drogerii. Opakowanie produktu jest bardzo skromne i proste. Zapach jest bardzo delikatny. Mówiąc szczerze, przed pisaniem recenzji myślałam, że jest bezzapachowy. Nakładam go robiąc sobie pod okiem trzy kropki i wklepuję, zarówno na ten obszar, jak i na powiekę. Lubię ten krem za to, że szybko się wchłania. Używam go rano i wieczorem, jako jeden z etapów mojej pielęgnacji. Jeśli chodzi o działanie, to skóra po kremie jest nawilżona i lekko napięta. Zmarszczki wynikające z suchej skóry znikają. Moich cieni nie jest w stanie zniwelować, bo są częścią mojej urody. Krem jest delikatny, nie podrażnia, nawet gdy dostał się bardzo blisko oka.
Osoby, które szukają jakiegoś spektakularnego efekty, raczej nie będą zadowolone. Mi taki krem wystarcza i na pewno będę do niego wracać :).

Jakiego kremu pod oczy używacie? :)

niedziela, 15 listopada 2015

171. Tag: Sleeping Beauty

Weszłam na bloga po dłuższej nieobecności  i doznałam szoku. Dlaczego?
Na moim blogu wybiło 40 000 wyświetleń. Nigdy się nie spodziewałam takiej liczby, więc nawet nie wiecie, jaki to dla mnie zaszczyt. Mimo, że blog nie został założony dla popularności lub podobnych, dziwnych rzeczy, to dotarcie do tej liczby mogę uznać jako swoje małe, osobiste osiągnięcie. Dziękuję wszystkim, którzy tutaj są :). Będąc jeszcze w tej aurze szczęścia, postanowiłam dzisiaj napisać coś lekkiego, byście mogły mnie lepiej poznać. Dlatego też zapraszam na moje wykonanie tagu Sleeping Beauty.


1. Jaki jest twój ulubiony sposób zmywania makijażu wieczorem? Chusteczki do demakijażu czy mycie twarzy?
Zacznijmy od tego, że staram się nigdy nie zasypiać w makijażu. Moja cera i tak już jest w fatalnym stanie, więc nie ma sensu jej dobijać. Próbowałam wielu sposobów - chusteczek, żeli, mleczek. Jednak najskuteczniejszą i najlepszą jak dla mnie metodą jest zmywanie makijażu płynem micelarnym. Po użyciu płynu nie zapominam o przemyciu twarzy w razie, gdyby jednak coś zostało.

2. Jaki jest twój ulubiony płyn do demakijażu i/lub chusteczki?
Moim ulubionym płynem micelarnym jest niezmiennie od kilku lat płyn BeBeauty w niebieskim opakowaniu. Wiem, że jeszcze można go kupić w różowej wersji, jednak słyszałam, że lubi podrażniać, więc się nie skuszę. Dla mnie ten produkt nie ma wad - jest tani, łatwo dostępny, a przede wszystkim robi to co ma robić bez żadnych skutków ubocznych. Polecam wszystkim tym, którzy jeszcze go nie mieli (chociaż wątpię, że ktoś jeszcze o nim nie słyszał).

3. Twój ulubiony sposób na zmywanie makijażu wodoodpornego?

Niestety na ten punkt nie jestem w stanie odpowiedzieć, ponieważ nie potrzebuję używać kosmetyków wodoodpornych.

4. Robisz peeling wieczorem? Jeśli tak to czego używasz - np. szmatki, szczoteczki typu clarisonic?
Staram się 1-2 razy w tygodniu robić peeling, ale niestety nie zawsze mi to wychodzi. Jednak jeżeli najdzie mnie taka ochota, sięgam po peeling enzymatyczny. Jest to najbezpieczniejsza forma dla mojej skóry twarzy. Chciałam przetestować szmatki, ale boję się, że zrobią mi krzywdę.

5. W pielęgnacji wieczorowej wolisz kremy czy olejki/oliwki? Które?
W swojej pielęgnacji stawiam na kremy, staram się unikać tych matujących. Nawet moja tłusta skóra wymaga nawilżenia. Wieczorem mogę sobie pozwolić na nałożenie czegoś, co dłużej się wchłania, więc najczęściej jest to jakiś wartościowy krem. Teraz mam zamiar dokupić sobie serum z Bielendy, który nakładam przed kremem :)

6. Ulubiony przeciwzmarszczkowy krem pod oczy?
 Na szczęście moje okolice pod okiem nie wymagają jeszcze używania silnych produktów, więc stawiam na lekkie kremy, które mają jedynie nawilżyć. W tym momencie używam kremu z Ziaji z bławatkiem i bardzo go lubię :)

7. Zdarza ci się nie zmyć makijażu przed snem?
W moim krótkim życiu zdarzyło mi się to może z 3 razy. Najczęściej było to wtedy, gdy wracałam po ciężkim dniu i dodatkowo byłam chora. Jednak staram się od razu po przyjściu do domu przetrzeć twarz płynem, w celu usunięcia resztek podkładu i ewentualnego tuszu do rzęs.

8. Zasypiasz - czy:
a) kładziesz głowę na poduszkę i już śpisz
b) nie możesz zasnąć
c) zajmuje ci to kilka minut
To zależy od dnia. Kiedy przychodzę padnięta, wystarczy że coś zjem i przykryję się kołdrą i już mnie nie ma. Niestety jednak najczęściej jest to odpowiedź B. Mój mózg jest na tyle wredny, że uznaje zasadę, że noc jest najlepszym czasem na pomartwienie się o wszystko i przywołuje najgorsze wspomnienia i koszmary.

9. Mówi się że powinniśmy sypiać 8 godzin. Jak to przeciętnie wygląda u ciebie?
Jestem śpiochem, więc najczęściej śpię nawet więcej, niż 8 godzin. Muszę uważać, by nie spać zbyt długo, bo potem przez resztę dnia źle się czuję ;). Najczęściej śpię po 9 godzin.

10. Twój sekret na dobrze przespaną noc?
 Dla mnie najlepszym sposobem jest poczytanie książki przed snem. Wtedy nie myślę o zmartwieniach, wyciszam się i nie nawiedzają mnie koszmary, które budzą mnie w nocy ;).

Zapraszam wszystkie osoby do odpowiedzenia na ten TAG :)

sobota, 7 listopada 2015

170. Farmona, Tutti Frutti, Peeling cukrowy do ciała "Kiwi i Karambola"

 Oczyszczenie skóry z wszelkich zanieczyszczeń jest  istotnym elementem pielęgnacji naszego ciała. Czasami zwykły żel nie jest wystarczający, dlatego sięgamy po produkt, które zawiera w sobie drobinki. Mają one usunąć z ciała martwy naskórek, sprawiając, że skóra staje się gładka i pełna energii. Ostatnio zmagałam się z suchymi skórkami, dlatego potrzebowałam czegoś na prawdę ostrego. Skusiłam się na peeling cukrowy, który słynie ze swoich wielkich drobinek ścierających. Czy ten produkt się u mnie spisał? Jeżeli jesteście ciekawi, to zapraszam do dalszej części posta :)

Skusiłam się na ten produkt w Biedronce za 9,99 zł. Produkt przykuł mnie opakowaniem - po pierwsze, uwielbiam wszystko co owocowe, więc zostałam tym kupiona, a po drugie jesteśmy pewni, że będziemy mogli wydobyć wszystko bez najmniejszych problemów. To co bardzo mi się w nim podoba, to jego zapach, a raczej to, w jaki sposób umila mi korzystanie z tego kosmetyku. Podczas kąpieli czuć go w całej łazience, a później przez długą chwilę utrzymuje się na skórze. Wiele osób może się od niego odwrócić, ponieważ na pierwszym miejscu zawiera parafinę. Gdybym o tym wiedziała wcześniej, pewnie po ten produkt bym nie sięgnęła. Bardzo dokładnie ściera, sprawiając że skóra jest gładka i niesamowicie miękka. jednak to zlekceważymy, możemy poczuć po wysuszeniu skóry lekkie klejenie (efekt parafiny wysoko w składzie). Co do nawilżenia się nie wypowiem, bo i tak po każdej kąpieli używam balsamu do ciała.
Mimo, że bardzo fajnie mi się go używało i dobrze się spisywał, raczej nie kupię go ponownie przez parafinę jako pierwszy składnik. 

Znacie jakieś mocne zdzieraki o dość fajnym składzie? :)