poniedziałek, 23 lutego 2015

130. Nowy etap w życiu czas rozpocząć!

No i nadszedł bardzo ważny dla mnie dzień, czyli dzień moich urodzin. Nie są to zwykłe urodziny, bo właśnie od dzisiaj mam 20 lat. Kiedy to minęło?! Zatrzymałam się na etapie, kiedy miałam 16 i jakoś z kolejnym rokiem nie mogłam uwierzyć że czas tak szybko płynie. Nie wyobrażałam sobie pójścia na studia, a tu proszę, właśnie dzisiaj rozpoczyna się drugi semestr. Niedawno rozmawiałam z moim chłopakiem o tym, co byśmy zrobili, gdyby można było wrócić do dawnych czasów ze swoją aktualną wiedzą. Najpierw wymienialiśmy to, co byśmy zmienili, jednak doszłam do wniosku że lepiej jest zostawić wszystko, tak jak jest. Gdyby nie te wszystkie wydarzenia, które mnie spotkały, mój charakter mógłby być inny, mogłabym nie być ze swoim aktualnym chłopakiem (pojawił się w moim życiu w bardzo złym czasie, kiedy miałam depresję). Dlatego od dzisiaj mam zamiar czerpać z każdego dnia, tyle ile się da i nie przejmować się opinią osób, które nic nie wnoszą do mojego życia. 

A to że nie lubię być samolubna, z okazji moich urodziny życzę Wam, by spełniły się wszystkie Wasze marzenia :)

sobota, 21 lutego 2015

129. Pharmaceris T, krem nawilżająco - kojący do twarzy SPF 30

Nigdy nie posiadałam żadnych dermokosmetyków. Zawsze byłam zdania że oprócz wysokiej ceny niczym się nie różni od zwykłych, drogeryjnych produktów. Ta firma jest bardzo często chwalona na blogach i na Youtube, jednak nigdy nie miałam do niej dostępu. To się zmieniło, gdy wygrałam bardzo fajne rozdanie u Pepy (jeszcze raz dziękuję za ekstra paczuszkę :]). Używam go już przez kilka miesięcy, więc mam już pewne zdanie o nim. Chcecie je poznać? No to zapraszam :)


Słowa producenta:

Krem polecany do skóry trądzikowej- przesuszonej i podrażnionej na skutek kuracji przeciwtrądzikowych w tym również leczenia farmakologicznego, wymagającego wysokiej ochrony przed promieniowaniem UV.
Krem intensywnie nawilża przywracając długotrwałą hydro - równowagę skórze wysuszonej silnymi kuracjami przeciwtrądzikowymi. Dzięki kompleksowemu działaniu higroskopijnych cząsteczek nawilżających i Hydructora krem wnika w głębsze warstwy skóry wiążąc i trwale utrzymując wodę w naskórku. Zmniejsza uczucie napięcia i dyskomfortu. Zawarty w kremie kompleks prebiotyczny oraz alantoina koją i łagodzą podrażnienia oraz stymulują wzrost ochronnej, fizjologicznej mikroflory naskórka zmniejszając nadwrażliwość skóry na czynniki zewnętrzne. Składniki antybakteryjne( wyciąg z kory wierzby oraz szałwii) regulują proces złuszczania naskórka, zapobiegając powstawaniu nowych niedoskonałości.
Krem zawiera filtr SPF 30, który skutecznie minimalizuje ryzyko wystąpienia podrażnień oraz przebarwień w wyniku reakcji fotoalergicznej lub fototoksycznej. Szybko się wchłania i nie zatyka porów.
Stosować codziennie rano, idealny jako baza pod makijaż. 



Moja opinia:
Od jakiegoś czasu zaczęłam stosować krem i serum z kwasami, dlatego na dzień jest mi potrzebna ochrona przeciwsłoneczna. Ten krem jest do tego idealny, ponieważ ma aż SPF 30. Ze swojego doświadczenia wiem, że krem prawidłowo chronił moją skórę, ponieważ nie pojawiły się jakieś powikłania. Krem ma gęstą konsystencję, jednak w żaden sposób nie przeszkadza to w rozprowadzaniu go na twarzy. Ładnie nawilża, likwiduje uczucie ściągnięcia spowodowane przez wcześniejsze zabiegi. Jest odpowiedni do używania go pod makijaż, w żaden sposób podkład się nie roluje i nie pozostawia smug. Jeżeli używamy go solo, trzeba odczekać pewną chwilkę aż się wchłonie, dlatego jak ktoś się spieszy, to może mieć jakieś ale. Skóra jest nawilżona przez cały dzień, w żaden sposób mnie nie zapchał. Jedynym minusem może być dla niektórych cena bo kosztuje ponad 30 zł, jednak jako osoba, która nie lubi dużo wydawać na kosmetyki, na pewno do niego wrócę jak skończę zapasy :)


Co polecacie z firmy Pharmaceris? :)
Zapraszam również na:

niedziela, 15 lutego 2015

128. Stephen Miller "Wysłanniczka"

 Kilkanaście godzin w podróży nie jest niczym przyjemnym, ale czego się nie zrobi, by pobyć chwilę z rodziną. Sesja zakończona wielkim sukcesem, dlatego zasługuję na odpoczynek. Ten czas głównie przeznaczam na same przyjemności, dlatego udało mi się przeczytać kolejną książkę. Jestem w trakcie czytania drugiej, jednak nie wzięłam jej na wyjazd ze względu na wielce ograniczony bagaż. Zapraszam do zapoznania się z moją opinią dotyczącą książki Stephena Millera. 


Znakomity, rozgrywający się współcześnie thriller o ataku terrorystycznym z użyciem broni biologicznej. Studium psychologiczne terrorystki, która jest także ofiarą swojej okrutnej gry. Panorama współczesnej Ameryki, która jest synonimem Zachodu (kontrasty społeczne, zachłanność, konsumpcjonizm, pogarda dla tych, którzy nie spełnili się w świecie amerykańskich marzeń). 

W świecie coraz większych zagrożeń, uśpionych komórek tajnych organizacji i niewidzialnych wrogów ta książka opowiada o wojnie z terroryzmem w sposób niezwykle emocjonujący, a zarazem głęboko ludzki.

Daria jest młodą fanatyczną terrorystką i nosicielką śmiercionośnego wirusa ospy. Pewnego dnia zostaje wysłana do Nowego Jorku jako rzekoma dziennikarka, by tu roznosić wirus i przynieść śmierć milionom niewinnych ludzi. Jest „strzałą”, która ma ugodzić znienawidzonego zachodniego szatana.


Mnie książka bardzo wciągnęła i za wszelką cenę chciałam znać zakończenie tej historii. Polecam :)


Mieliście kontakt z tym thrillerem? :)
Zapraszam również na:

wtorek, 10 lutego 2015

127. Regina Brett "Jesteś cudem"

Pierwsza część tej książki mnie urzekła, więc gdy tylko miałam przypływ gotówki skusiłam się na kolejną. Bardzo lubię czytać tego rodzaju książki, są lekkie, przyjemne i potrafią poprawić samopoczucie. Książka pod względem wizualnym prezentuje się wręcz uroczo. Śliczny kolor okładki rzucał się w oczy w Empiku. Jest nieco grubsza od poprzednika, jednak mi to nie przeszkadzało. Jak sprawdziła się pod względem treści?


Książka jest podzielona na 50 krótkich felietonów, które bardzo umilają czytanie. Nawet jeżeli książkę odłożymy na jakiś dłuższy czas, nie będzie problemów z tym, że nie pamiętacie co było we wcześniejszych rozdziałach. Aby lepiej przyswoić sobie myśli, jakie chce Nam przekazać autorka, warto czytać jeden rozdział na dzień. Zajmie nam to jakieś 5 minut, a może wpłynąć na całe nasze życie. Tak jak pisałam wcześniej, skusiłam się na drugą część bo pierwsza wywarła na mnie duże wrażenie. No i niestety muszę stwierdzić że ta wypada troszkę gorzej. Dalej będę ją polecać, ale nie przekazała mi tak wiele pozytywnych myśli jak "Bóg nigdy nie mruga". Chcę wspomnieć, że niektórym może przeszkadzać to, że w felietony jest wplecione dużo religijności. Jeżeli drażnią kogoś takie tematy, bądź jest ateistą lub wyznaje inną religię, to może się troszkę zawieść na książce. Myślę, że raz na jakiś czas warto sobie czytać takie pozycje by wpleść w swoje życie odrobinę światła i chęci do dalszego działania. 


Czytaliście trzecią część książki Reginy Brett? Jeżeli tak, to co sądzicie?
Zapraszam również na:

sobota, 7 lutego 2015

126. Moje książkowe zdobycze

Pamiętam, jak w dzieciństwie szkoda było mi pieniędzy na jakąś książkę. Głównie było to spowodowane tym, że w domu nigdy się nie przelewało i rzadko dostawałam pieniądze. Jeżeli czegoś mi brakowało, trzeba było poprosić o to rodziców. A to że byłam dziewczynką, która nie chciała sprawiać żadnych kłopotów dla rodziców (zostało mi to do dzisiaj) o książki nie prosiłam. Mimo tego dostawałam je na święta, urodziny, dzień dziecka... dzięki czemu pokochałam czytanie. Miałam pewien okres w życiu, w którym książki były ostatnią rzeczą, którą chciałabym dotknąć ale wróciłam do swojego dawnego hobby. Wróciłam do czegoś, co sprawiało mi tak wiele przyjemności. Zauważyłam, że teraz ceny książek bardzo wzrosły, dlatego staram się wyszukiwać e-booki (tak, źle postępuję). Jednak ostatnio trafiłam na fajne promocje i skusiłam się na kilka pozycji. Chcecie się dowiedzieć jakie? Zapraszam :)



1. Keri Smith, To nie książka - tyle szału było na "Zniszcz ten dziennik", że postanowiłam spróbować. Mój chłopak i ja bardzo lubimy kreatywne zadania, więc kupno tej książki potraktowaliśmy jako wspólny prezent na Walentynki. Okazujemy sobie miłość, kiedy tylko można, więc te święto nie jest zbytnio przez nas obchodzone. Już wykonaliśmy kilka zadań. Mamy przy tym wiele śmiechu i radości i o to, według mnie, chodzi.

2. Keri Smith, Zniszcz ten dziennik - mój chłopak codziennie prosił mnie, bym zamówiła ten dziennik. Była fajna promocja w Empiku, że przy zakupie 3 książek ta najtańsza będzie kosztowała nas dwa grosze. A to że jego siostra chciała zamówić dwie, to skorzystałam z tego i tak oto dostałam książkę za darmo.

3. Stephen Miller, Wysłanniczka - była wyprzedaż książek w Matrasie. Chodziłam między półkami i leżała samotnie z brzegu. Przeczytałam opis i uznałam że musi być moja! Już prawie skończyłam czytać i jak tylko zaliczę projekt w poniedziałek, to się za nią wezmę. Na początku wydaje się być troszkę nudna, ale akcja bardzo szybko się rozwija i nie mogę się doczekać, aż poznam zakończenie.

4. Agata Bizuk, Narzeczona z second-handu - zaciekawiła mnie okładka i tytuł. Nie spodziewam się zbyt wiele po tej książce. Sięgnę po nią, jak tylko skończę "Wysłanniczkę" i zobaczymy, może się okaże moim hitem.

5. Jane Casey, Spalone - kupiłam tę książkę za ok. 11 zł, a jej cena pierwotna wynosi 38 zł. Książka na pewno nie będzie należała do lekkich, dlatego zostawiłam ją sobie do czasu, aż odpocznę psychicznie. Na tylnej części okładki reklamuje się że jest to przenikliwy thriller, który na długo pozostaje w pamięci. No cóż, pożyjemy, zobaczymy :)


Jakie ostatnio książki przeczytaliście i jakie możecie mi polecić?
Znajdziecie mnie również na:

piątek, 6 lutego 2015

125. Kosmetyczne TOP 3 - styczeń 2015

Pogoda za oknem jak w kwietniu. Raz popada śnieg, raz deszcz a czasem wyjdzie słońce. Został mi tylko projekt do napisania i przedstawienia i będę mogła odpocząć od sesji. Niestety, pojadę do domu o wiele później ale mam nadzieję, że w ogóle się uda, bo wiem że rodzice za mną tęsknią tak jak i ja za nimi. Dzisiaj pokażę wam jakie trzy kosmetyki zrobiły w tym miesiącu na mnie największe wrażenie. Będzie coś do twarzy ale nie tylko. Z tymi produktami nie zamierzam się jak na razie rozstawać. Chcecie zobaczyć co mi się spisało? Zapraszam :))


1. Bielenda, Skin Clinic Profesional, Super Power Mezo Serum, Aktywne serum korygujące Anti-Age do cery mieszanej i tłustej, z niedoskonałościami - jest to serum, które bardzo pomaga mi z walką z trądzikiem i bliznami potrądzikowymi. Nakładam go codziennie rano i czasem wieczorem. Sprawia że blizny rozjaśniają się a trądzik szybciej się goi. Używałam już wiele polecanych produktów, ale ten jest niezastąpiony. Skóra wygląda o wiele lepiej niż przed użyciem. Spróbujcie a nie pożałujecie :)


2. Fitti Classic, chusteczki nawilżane - używam ich do wycierania rąk po makijażu, bądź stolika gdy się pobrudzi. Zmywa w zadowalający sposób, są bardzo tanie i dostępne w każdej Biedronce. Za trzy takie paczki zapłacimy 10 zł, więc według mnie jest to bardzo fajna cena. Ładnie pachną, są idealnie nawilżone. Polecam.


3. KillyS, pędzel do pudru - jest to mój pierwszy pędzel tego typu. Jestem osobą początkującą w używaniu pudru, mimo tego przy użyciu tego pędzla ani razu nie zrobiłam sobie krzywdy. Włosie jest miękkie i nie zdarzyło mi się, by wypadało. Nie sprawia żadnych problemów przy myciu. Jedyny minusik to za ścieranie się napisów, ale akurat mi to nie przeszkadza. 


A co Wam się sprawdziło w tym miesiącu?
Zapraszam również na:

poniedziałek, 2 lutego 2015

124. Niekosmetyczni ulubieńcy stycznia 2015

Nadszedł czas na przywrócenie jednej z moich ulubionych serii na moim blogu. Niestety, ten rodzaj wpisu wymaga bardzo dużo pracy i czasu, jednak efekt końcowy bardzo mnie raduje. W tym miesiącu nie miałam zbytnio czasu na przyjemności (powody podawałam w poprzednim wpisie), dlatego będzie ich bardzo mało, jednak mam nadzieję że pomimo tego wpis się wam spodoba. 


1. Ulubiony kanał na Youtube
Kiedy chcemy zacząć naukę, nagle tysiąc rzeczy jest ważniejszych. Do nich zaliczałam oglądanie filmików w internecie. Dlatego styczeń był miesiącem, w którym za subskrybowałam wiele nowych kanałów. Jednak kanał Katarzyny Napiórkowskiej (kliknij tu) zrobił na mnie największe wrażenie. Bardzo ładna, młoda dziewczyna, która prowadzi kanał o różnej tematyce: zarówno kosmetycznej, jak i lifestyle bądź OOTD. Najbardziej mnie urzekł profesjonalny montaż - jestem pełna podziwu jak prezentują się jej filmiki i czekam na kolejne :).


2. Ulubione jedzenie
Teraz będzie trochę niezdrowego. W poprzednich dwóch wpisach tego typu (niestety, tylko dwa ujrzały światło dzienne) pojawiało się coś zdrowego i były to zazwyczaj owoce. Teraz przedstawię Wam totalne przeciwieństwo, dlatego osoby, które są na diecie lub są przeciwko takiemu jedzeniu, proszę pominąć ten punkt. Mowa tu o kebabie. W wieku 19 lat pierwszy raz go spróbowałam i  przepadłam. Nie przepadam za wołowiną, dlatego zawsze wybieram mięso z kurczaka i jest przepyszny! Aż znowu naszła mnie ochota na niego *.*


3. Ulubiona aplikacja
Okryłam tę aplikację w ostatnich dniach stycznia i już zdążyła zdobyć moje serce. Jest to świetny sposób na zabicie czasu. Aplikacja nazywa się Quizwanie. Gra ta wymaga połączenia z internetem, przez co rozgrywka jest o wiele ciekawsza. Naszym zadaniem jest odpowiadanie na pytania. Uwaga - bardzo wciąga :)


4. Ulubiona gra
Na tę grę polowałam już bardzo długo. Na początku cena była zabójcza, więc nawet nie myślałam o kupnie. Jednak gdy emocje opadły, mój chłopak postanowił mi ją podarować na święta. O co w tej grze chodzi, raczej nie muszę przedstawiać. Polecam, jednak mam nadzieję że niedługo wyjdzie jakiś ciekawy dodatek ;)


5. Ulubiona piosenka
Tym razem znów akcent japoński. Znalazłam tę piosenkę całkiem przypadkiem podczas grania w grę. Odsłuchałam pierwszy raz, drugi, trzeci.... i gwałciłam replay. Czytałam tekst tej piosenki (chociaż zaczynam trochę rozumieć japońskie słowa) i również mi się spodobał. Niedługo pojawi się w anime, które oglądam *.*


6. Najpopularniejszy wpis na moim blogu
W tym miesiącu wygrał post dotyczący moich zakupów kosmetycznych (kliknij tu). Zauważyłam, że nie tylko ja mam słabość do tego typu wpisów. Niezbyt wiele one wnoszą, bo nie możemy jeszcze nic konkretnego o produkcie powiedzieć ale jednak mają coś w sobie. W styczniu trochę poszalałam z zakupami ale kupiłam wszystko co było mi potrzebne! (no prawie...)

A Wam co się spodobało w tym miesiącu?
Znajdziecie mnie również na: