wtorek, 22 grudnia 2015

175. Moja kosmetyczna chciejlista

Niestety, ze względu na to, że ostatnio czas przecieka mi przez palce, nie wyrobiłam się z postami dotyczącymi inspiracji na świąteczneprezenty. Trochę szkoda, bo moja głowa ostatnio wykazuje się wielką kreatywnością. Jednak by sobie to zrekompensować, postanowiłam stworzyć "chciejlisty", czyli zbiór rzeczy, które chciałabym przygarnąć. Prawdopodobnie podzielę te posty na kategorie, by każdy mógł zajrzeć do działu, który go interesuje. Dzisiaj stworzyłam listę kilku kosmetyków, które chciałabym przetestować. Jesteście ciekawi? Jeżeli tak, to zapraszam do dalszej części wpisu :)

1. Szczotka Tangle Teezer - o tym produkcie słyszał prawie każdy. Gdzie tylko nie zajrzałam, wszędzie pojawiały się pozytywne recenzje. Wiele dziewczyn traktuje tę szczotkę jako wybawienie w rozczesywaniu włosów. Nie jestem w pełni do tego przekonana, ponieważ mam bardzo gęste i grube włosy. Kiedyś miałam podróbkę (sprzedawana była ze skrzypem) i tworzyła na mojej głowie dużo kołtunów. Sama sobie tego produktu nie kupię, ale chętnie bym otrzymała ją w prezencie ;)
2. Pędzle do makijażu Hakuro - zastanawiałam się jeszcze nad pędzlami Real Techniques, ale te wygrały. Dlaczego? Jakoś te wzbudzają we mnie większe zaufanie. Mam teraz jakiś chiński zestaw pędzli, ale te większe do niczego się nie nadają. Wiem, że te pędzle do tanich nie należą, ale ja używam ich niewiele, więc fajnie byłoby zainwestować w coś lepszego.
3. Podkład Revlon Colorstay - moja cera należy do bardzo problematycznych i niestety wymaga dużego krycia. Podobno tym podkładem mogę uzyskać wszystko to, czego oczekuję od takiego produktu. Tylko czy znajdę kolor dla siebie? Czy są odcienie dla totalnych bladziochów? A może wiecie, czy można zdobyć próbki? Niezbyt lubię kupowanie podkładów w ciemno, najczęściej to się kończy wielkim rozczarowaniem.
4. Nivea, Lip butter - miałam raz okazję go kupić, ale w ostatniej chwili zrezygnowałam. Gdy tylko wykończę zapas balsamów do ust, na pewno się w niego zaopatrzę.
5. EOS, balsam do ust - balsam znany na całym świecie. Chciałabym zobaczyć, czy wart jest takiej sławy.
6. Gumki Invisibobble - kolejny dziwny produkt, który jest uwielbiany przez większość vlogerek. Fajnie by było, gdyby dobrze trzymały moje włosy i ich nie wyrywały. Jednak czy to wszystko jest możliwe, jeżeli ma się dużą ilość włosów?
7. Maybelline Color Tattoo - cieni nigdy dość ;). Odkąd zobaczyłam je na blogach, zapragnęłam je mieć. Najbardziej interesują mnie numery: 93, 91, 98, 35, ale inne też chciałabym przetestować.

8. Golden Rose, pomadki Velvet Matte - małymi krokami zaczynam się przekonywać do koloru na ustach. Ostatnio widziałam, że otworzyli u mnie stałą wysepkę Golden Rose, więc na pewno się tam pojawię, by przyjrzeć się kolorom bliżej
9. L'Biotica Biovax, maseczka do włosów - produkty te głównie urzekły mnie opakowaniami. Czy nie są piękne? Mogę w sekrecie powiedzieć, że Święty Mikołaj spełni moją małą zachciankę i dostanę jedną z nich. Używałyście ich? Jeżeli tak, to jak się spisują? :)
10. Catrice, kamuflaż w płynie - podobno ma być odpowiednikiem wersji w słoiczku. Poprzednik sprawdza się u mnie dość dobrze, więc będę miała dość duże wymagania. Jestem ciekawa, jak jest z kolorystyką, ponieważ tradycyjna jedynka jest lekko na mnie za ciemna.
11. Rimme, Stay matte, puder do twarzy - kolejny produkt, o którym pisała prawie każda blogerka. Jako osoba z tłustą cerą potrzebuję dość dobrego matu, jednak bez efektu ciastka.
12. Paletki Sleek - jak to ja, wolę kupić jakiś produkt dopiero wtedy, gdy szał na niego zniknie. Jest tyle wersji tych paletek, że aż ciężko się zdecydować na jakiś konkretny.
13. Too Faced, Chocolade Bar - mamy tutaj już coś droższego ;). Przyznam się, że głownie urzekły mnie w niej kolory i kształt tabliczki czekolady, którą uwielbiam. Czy warto zaoszczędzić i kupić tę paletę? :)
14. Golden Rose, Matte Crayon - firma reklamuje się, że te kredki są ulepszoną wersją serii velvet matte. Więc skoro tamte pojawiły się na mojej chciejliście, to te też muszą mieć tutaj swoje 5 minut :)

A Wy co chciałybyście przetestować? :)

sobota, 19 grudnia 2015

174. Sezon anime zima 2016 - moja lista do obejrzenia

Odwiedzam właśnie bloggera i zdałam sobie sprawę, że nie było mnie tutaj prawie miesiąc. Jest to spowodowane wieloma zmartwieniami i obowiązkami. Brak wolnego czasu dał mi się bardzo we znaki, dlatego okres świąteczny chce poświęcić na odpoczynek, a wszystkie pilne sprawy w miarę możliwości przesunąć na inny termin. Aby wrócić do rytmu pisania postów, dzisiaj przedstawiam Wam dla mnie dość przyjemny wpis, czyli przegląd anime na nadchodzący sezon, czyli listę serii, którym zamierzam się przyjrzeć bliżej.
Jeżeli jesteście ciekawi, czy sezon zima 2015/2016 mnie zainteresował, to zapraszam :)



1. Akagami no Shirayuki Hime 2nd Season
Drugi sezon Akagami no Shirayuki Hime.

Data premiery: 12 styczeń













2. Ansatsu Kyoushitsu 2nd Season
Drugi sezon Ansatsu Kyoushitsu.

Data premiery: 7 styczeń












3. Boku Dake ga Inai Machi
 Satoru Fujinuma potrafi cofnąć czas, by zapobiegać nieszczęściom. Gdy zostaje świadkiem porwania dziecka, wspomnienia dotyczące serii morderstw z czasów jego dzieciństwa wracają.
Żeby zapobiec nieszczęściu używa swojej mocy. Lecz zamiast wrócić do rana tego samego dnia, został przeniesiony do swojego dzieciństwa. Będzie potrafił zapobiec morderstwom? 

Data premiery: 8 styczeń







4. Dimension W
W 2072 roku problem braku energii został rozwiązany pobieraniem jej z innego wymiaru – wymiaru W. Poza wymiarem W istnieją również wymiary X, Y i Z.

Data premiery: 10 styczeń













5. Divine Gate
Anime na podstawie gry na telefon. Kiedy niebiańskie wrota się otwierają świat umarłych i niebo stają się jednością. Dzięki powołaniu specjalnego oddziału wrota zostają zamknięty, a ich istnienie staje się tylko mitem. Mija wiele lat, a odnalezienie wrót staje się celem wielu ludzi.

Data premiery: 8 styczeń









6. Durarara!!×2 Ketsu
Kolejny sezon Durarara.

Data premiery: 9 styczeń














7. Fairy Tail Zerø
Spin-off Fairy Tail

Data premiery: styczeń













8. Hai to Gensou no Grimgar
Życie nie jest łatwe. Kiedy Haruhito budzi się otacza go ciemność. Nie wie gdzie się znajduje, jak tam trafił i co tam robi. Poza nim trafiają tam kilka innych postaci. Przedzierają się razem przez świat zwany "Grimgar". Nie posiadają wspomnień, pieniędzy, ani żadnych super mocy.

Data premiery: 11 styczeń










9. Luck & Logic
W 922 roku ludzkość napotkała nagły kryzys. Stuletnia wojna w niebie dobiegła końca i bogowie, którzy przegrali postanowili znaleźć nowy dom, wybrali krainę Septpia, świat ludzi. Zaczynają atakować ludzkość, zostaje powołana specjalna jednostka policji do ochrony obywateli. 'Logicy' mają specjalne zdolności pomagające im w walce z bogami.


Data premiery: 9 styczeń









 10. Musaigen no Phantom World
W niedalekiej przyszłości potwory i duchy pojawiają się wszędzie na świecie. Pewna grupa ludzi z magicznymi zdolnościami je zwalcza.

Data premiery: 7 styczeń 












11. Norn9: Norn+Nonet
Anime na podstawie gry. Głowny bohater trafia do świata rodem z podręcznika do historii. Zapoznaje się z innymi postaciami i podróżuje po świecie w ogromnym statku latającym Norn.

Data premiery: 7 styczeń

wtorek, 24 listopada 2015

173. Zakupy kosmetyczne - kolorówka listopad 2015

Czy Wy też tak macie, że wszystkie super promocje pojawiają się wtedy, kiedy konto jest puste? Dzięki tej niesprawiedliwości ominęła mnie promocja -49%. Wpadłam do Rossmanna w ostatnich dniach promocji i co zastałam? Półki świeciły pustkami, a reszta kosmetyków była w fatalnym stanie, więc zrezygnowałam. Jednak któregoś pięknego dnia musiałam uzupełnić braki w kosmetykach pielęgnacyjnych, a całą kolorówkę, którą dzisiaj zobaczycie, była nieplanowana. Powinnam dostać szlaban na kosmetyki, bo mam milion rzeczy, a korzystam z dosłownie kilku. Jeżeli chcecie zobaczyć, co wpadło w moje łapki, to zapraszam :)).


Ostatnio zdałam sobie sprawę, że bardzo rzadko maluję usta. Jeżeli jednak najdzie mnie na to ochota, najczęściej jest to bezbarwny błyszczyk. W swoich kosmetykach mam jedynie jedną pomadkę w delikatnie różowym kolorze (może uda mi się niedługo zrobić jej recenzję). Nigdy nie miałam żadnych konturówek, a ostatnio robią furorę w internecie. Aby bardzo się nie rozczarować, postawiłam na tanie firmy. Nie miałam jeszcze żadnej z nich na ustach, ale gdy tylko wyzdrowieje,  będą miały swoje 5 minut (mam nadzieję, że nie dosłownie :P). Piszę o:
  • Wibo, Nude lips, Kredka do ust numer 4
  • Lovely, Perfect line, Kredka do ust numer 3
  • Wibo, Lips to kiss, Pomadka do ust z formułą długotrwałą, nr 2

Mój makijaż oka najczęściej kończy się na tuszu do rzęs. Rzadko używam jakiś cieni, a kredek nigdy się nie odważyłam. Mam trzęsące się ręce, więc jakakolwiek próba narysowania kreski kończyła się katastrofą. Jednak po treningu zdarzyło mi się narysować znośną kreskę cieniem do powiek lub eyelinierem i bardzo polubiłam ten efekt. Dlatego postanowiłam dalej próbować i wybrałam Eveline, Eye Max Precision, kredkę do oczu. Bardzo przypadło mi do gustu to, że ma w sobie gąbeczkę. Moja mama miała ten produkt i była zadowolona, więc mam co do niej duże wymagania. Dla "ożywienia" spojrzenia zdecydowałam się na  Lovely, Cielistą kredkę do oczu.

Zastanawiałam się ostatnio, czy aby nie dodać jakiegoś akcentu na moje policzki. Po nałożeniu jedynie podkładu i pudru, moja twarz wydaje się być "mdła", więc chcę troszkę poeksperymentować. Bronzera używać nie zamierzam, bo i tak mam bardzo chudą twarz, więc uważam to za zbędne. Do różu też nie jestem przekonana, chociaż może się to kiedyś zmieni. Pierwszy raz skusiłam się za to na rozświetlacz i padło na Wibo, Diamond Illuminator, Rozświetlacz prasowany.
Obok Rossmanna oczywiście jest stanowisko Golden Rose. Wiedząc, że już dużo wydałam, chciałam przejść obojętnie obok tego stoiska. Zatrzymał mnie jednak mój chłopak i wpadł na wspaniały pomysł, bym kupiła sobie biały i czarny lakier do paznokci. Po sprawdzeniu, czy nie ma gorączki podeszłam do pani i zapytałam, które według niej są najlepsze. Tak oto stałam się posiadaczką Golden Rose, Rich Color nr 76 i  nr 35. Mam nadzieję, że biały nie okaże się przezroczysty a czarny nie będzie barwił płytki paznokcia, chociaż zawsze nakładam bazę pod lakier.

Chwalcie się, co kupiłyście na promocji w Rossmannie i nie tylko :)

niedziela, 22 listopada 2015

172. Ziaja, Krem pod oczy i na powieki rozjaśniający cienie z bławatkiem

Zdanie dotyczące tego, czy w wieku 20 lat używać kremu pod oczy jest podzielone. Delikatne produkty na pewno nam krzywdy nie zrobią, więc nic nie stoi na przeszkodzie by po nie sięgnąć. Zwłaszcza, że możemy jedynie coś zyskać. Nie oczekuję od takich kremów zbyt wiele. Dla mnie produkt jest już ulubieńcem, jeżeli dobrze nawilża skórę, szybko się wchłania i nie podrażnia. Wcześniej używałam kremu pod oczy Ziaja Kozie mleko i świetnie się u mnie sprawdzał, więc postanowiłam przetestować inne kremy tej firmy. Czy jestem z niego zadowolona? Czy ma szansę również stać się moim niezbędnikiem? Zapraszam do dalszej części posta :). 

Słowa producenta:
Przeznaczony do codziennej pielęgnacji delikatnej skóry wokół oczu w każdym wieku.
Działanie: rozjaśnia cienie pod oczami oraz wyraźnie zmniejsza ich widoczność. Nawilża, tonizuje i lekko napina naskórek. Aktywnie odżywia oraz doskonale uelastycznia skórę. Skutecznie wygładza drobne zmarszczki. 


Skład:

Moja opinia:
Krem zakupiłam w sklepie Ziaja za około 6 zł. Z dostępnością nie ma żadnego problemu, jest on prawie w każdej drogerii. Opakowanie produktu jest bardzo skromne i proste. Zapach jest bardzo delikatny. Mówiąc szczerze, przed pisaniem recenzji myślałam, że jest bezzapachowy. Nakładam go robiąc sobie pod okiem trzy kropki i wklepuję, zarówno na ten obszar, jak i na powiekę. Lubię ten krem za to, że szybko się wchłania. Używam go rano i wieczorem, jako jeden z etapów mojej pielęgnacji. Jeśli chodzi o działanie, to skóra po kremie jest nawilżona i lekko napięta. Zmarszczki wynikające z suchej skóry znikają. Moich cieni nie jest w stanie zniwelować, bo są częścią mojej urody. Krem jest delikatny, nie podrażnia, nawet gdy dostał się bardzo blisko oka.
Osoby, które szukają jakiegoś spektakularnego efekty, raczej nie będą zadowolone. Mi taki krem wystarcza i na pewno będę do niego wracać :).

Jakiego kremu pod oczy używacie? :)

niedziela, 15 listopada 2015

171. Tag: Sleeping Beauty

Weszłam na bloga po dłuższej nieobecności  i doznałam szoku. Dlaczego?
Na moim blogu wybiło 40 000 wyświetleń. Nigdy się nie spodziewałam takiej liczby, więc nawet nie wiecie, jaki to dla mnie zaszczyt. Mimo, że blog nie został założony dla popularności lub podobnych, dziwnych rzeczy, to dotarcie do tej liczby mogę uznać jako swoje małe, osobiste osiągnięcie. Dziękuję wszystkim, którzy tutaj są :). Będąc jeszcze w tej aurze szczęścia, postanowiłam dzisiaj napisać coś lekkiego, byście mogły mnie lepiej poznać. Dlatego też zapraszam na moje wykonanie tagu Sleeping Beauty.


1. Jaki jest twój ulubiony sposób zmywania makijażu wieczorem? Chusteczki do demakijażu czy mycie twarzy?
Zacznijmy od tego, że staram się nigdy nie zasypiać w makijażu. Moja cera i tak już jest w fatalnym stanie, więc nie ma sensu jej dobijać. Próbowałam wielu sposobów - chusteczek, żeli, mleczek. Jednak najskuteczniejszą i najlepszą jak dla mnie metodą jest zmywanie makijażu płynem micelarnym. Po użyciu płynu nie zapominam o przemyciu twarzy w razie, gdyby jednak coś zostało.

2. Jaki jest twój ulubiony płyn do demakijażu i/lub chusteczki?
Moim ulubionym płynem micelarnym jest niezmiennie od kilku lat płyn BeBeauty w niebieskim opakowaniu. Wiem, że jeszcze można go kupić w różowej wersji, jednak słyszałam, że lubi podrażniać, więc się nie skuszę. Dla mnie ten produkt nie ma wad - jest tani, łatwo dostępny, a przede wszystkim robi to co ma robić bez żadnych skutków ubocznych. Polecam wszystkim tym, którzy jeszcze go nie mieli (chociaż wątpię, że ktoś jeszcze o nim nie słyszał).

3. Twój ulubiony sposób na zmywanie makijażu wodoodpornego?

Niestety na ten punkt nie jestem w stanie odpowiedzieć, ponieważ nie potrzebuję używać kosmetyków wodoodpornych.

4. Robisz peeling wieczorem? Jeśli tak to czego używasz - np. szmatki, szczoteczki typu clarisonic?
Staram się 1-2 razy w tygodniu robić peeling, ale niestety nie zawsze mi to wychodzi. Jednak jeżeli najdzie mnie taka ochota, sięgam po peeling enzymatyczny. Jest to najbezpieczniejsza forma dla mojej skóry twarzy. Chciałam przetestować szmatki, ale boję się, że zrobią mi krzywdę.

5. W pielęgnacji wieczorowej wolisz kremy czy olejki/oliwki? Które?
W swojej pielęgnacji stawiam na kremy, staram się unikać tych matujących. Nawet moja tłusta skóra wymaga nawilżenia. Wieczorem mogę sobie pozwolić na nałożenie czegoś, co dłużej się wchłania, więc najczęściej jest to jakiś wartościowy krem. Teraz mam zamiar dokupić sobie serum z Bielendy, który nakładam przed kremem :)

6. Ulubiony przeciwzmarszczkowy krem pod oczy?
 Na szczęście moje okolice pod okiem nie wymagają jeszcze używania silnych produktów, więc stawiam na lekkie kremy, które mają jedynie nawilżyć. W tym momencie używam kremu z Ziaji z bławatkiem i bardzo go lubię :)

7. Zdarza ci się nie zmyć makijażu przed snem?
W moim krótkim życiu zdarzyło mi się to może z 3 razy. Najczęściej było to wtedy, gdy wracałam po ciężkim dniu i dodatkowo byłam chora. Jednak staram się od razu po przyjściu do domu przetrzeć twarz płynem, w celu usunięcia resztek podkładu i ewentualnego tuszu do rzęs.

8. Zasypiasz - czy:
a) kładziesz głowę na poduszkę i już śpisz
b) nie możesz zasnąć
c) zajmuje ci to kilka minut
To zależy od dnia. Kiedy przychodzę padnięta, wystarczy że coś zjem i przykryję się kołdrą i już mnie nie ma. Niestety jednak najczęściej jest to odpowiedź B. Mój mózg jest na tyle wredny, że uznaje zasadę, że noc jest najlepszym czasem na pomartwienie się o wszystko i przywołuje najgorsze wspomnienia i koszmary.

9. Mówi się że powinniśmy sypiać 8 godzin. Jak to przeciętnie wygląda u ciebie?
Jestem śpiochem, więc najczęściej śpię nawet więcej, niż 8 godzin. Muszę uważać, by nie spać zbyt długo, bo potem przez resztę dnia źle się czuję ;). Najczęściej śpię po 9 godzin.

10. Twój sekret na dobrze przespaną noc?
 Dla mnie najlepszym sposobem jest poczytanie książki przed snem. Wtedy nie myślę o zmartwieniach, wyciszam się i nie nawiedzają mnie koszmary, które budzą mnie w nocy ;).

Zapraszam wszystkie osoby do odpowiedzenia na ten TAG :)

sobota, 7 listopada 2015

170. Farmona, Tutti Frutti, Peeling cukrowy do ciała "Kiwi i Karambola"

 Oczyszczenie skóry z wszelkich zanieczyszczeń jest  istotnym elementem pielęgnacji naszego ciała. Czasami zwykły żel nie jest wystarczający, dlatego sięgamy po produkt, które zawiera w sobie drobinki. Mają one usunąć z ciała martwy naskórek, sprawiając, że skóra staje się gładka i pełna energii. Ostatnio zmagałam się z suchymi skórkami, dlatego potrzebowałam czegoś na prawdę ostrego. Skusiłam się na peeling cukrowy, który słynie ze swoich wielkich drobinek ścierających. Czy ten produkt się u mnie spisał? Jeżeli jesteście ciekawi, to zapraszam do dalszej części posta :)

Skusiłam się na ten produkt w Biedronce za 9,99 zł. Produkt przykuł mnie opakowaniem - po pierwsze, uwielbiam wszystko co owocowe, więc zostałam tym kupiona, a po drugie jesteśmy pewni, że będziemy mogli wydobyć wszystko bez najmniejszych problemów. To co bardzo mi się w nim podoba, to jego zapach, a raczej to, w jaki sposób umila mi korzystanie z tego kosmetyku. Podczas kąpieli czuć go w całej łazience, a później przez długą chwilę utrzymuje się na skórze. Wiele osób może się od niego odwrócić, ponieważ na pierwszym miejscu zawiera parafinę. Gdybym o tym wiedziała wcześniej, pewnie po ten produkt bym nie sięgnęła. Bardzo dokładnie ściera, sprawiając że skóra jest gładka i niesamowicie miękka. jednak to zlekceważymy, możemy poczuć po wysuszeniu skóry lekkie klejenie (efekt parafiny wysoko w składzie). Co do nawilżenia się nie wypowiem, bo i tak po każdej kąpieli używam balsamu do ciała.
Mimo, że bardzo fajnie mi się go używało i dobrze się spisywał, raczej nie kupię go ponownie przez parafinę jako pierwszy składnik. 

Znacie jakieś mocne zdzieraki o dość fajnym składzie? :)

niedziela, 18 października 2015

169. Garnier, Ultra Doux, Szampon odbudowujący do włosów suchych, zniszczonych `Olejek z awokado i masło karité`

Odżywka z Garniera z olejkiem z awokado i masło karite robi furorę - zarówno w blogosferze, jak i poza nią. Ostatnio podczas rozmów z koleżankami na uczelni usłyszałam, jak jedna z przyjaciółek polecała właśnie tą odżywkę, mówiąc, że włosy są po nim cudne. Do jej zwolenników należę też ja - osoba, której nie sprawdza się nic, co jest wszędzie chwalone. Jeżeli sprawdziła mi się odżywka, chciałam też wypróbować inne produkty z tej serii. Czy szampon też okazał się być tak wspaniały? Zapraszam na recenzję :)

Słowa producenta:

Skład:

Moja opinia:
Na początku chciałabym zaznaczyć, że od szamponu nigdy nie wymagam zbyt wiele. Ma mi oczyścić dobrze włosy i skórę głowy, nie podrażniając jej. Dodatkowo, lubię jeżeli ładnie pachnie i zapach zostaje na włosach. Co do zapachu... jest ładny jak w odżywce. Jest dosyć gęsty, jednak dobrze się pieni i nie trzeba go nakładać zbyt wiele. Co do działania...niestety, nie jestem zadowolona. Uważam nawet, że ten szampon jest wielkim bublem. Dlaczego? Pierwszy raz jak wysuszyłam włosy miałam wrażenie, że źle spłukałam szampon. Później wypłukiwałam go o wiele dłużej i efekt był taki sam. Włosy wyglądały na bardzie tłuste i obciążone. Do tego mam wrażenie, że się lepią. Brrr...nigdy z czymś takim się nie spotkałam. Zużyję ten produkt do mycia pędzli, bo w tym przypadku się sprawdza. 
Szkoda, mogli tworzyć z odżywką świetny duet.

Jaki szampon do suchej skóry głowy byście mi poleciły?

piątek, 16 października 2015

168. Kilka słów do Was

Hej,
jeżeli są tu osoby, które śledzą mnie regularnie, to z pewnością zauważyły, że od jakiegoś czasu nie ma mnie w ogóle w blogosferze. 
Niestety, ten stan może się jeszcze ciągnąć przez długi czas.
Dlaczego?
Śpieszę wyjaśnić.
Jestem na drugim roku studiów. Nic nie byłoby nadzwyczajnego, gdyby nie plan zajęć.
Tu jest pies pogrzebany...
Uczelnia wpadła na genialny pomysł, że przecież studenci stacjonarni mają mnóstwo wolnego czasu i takim sposobem mam prawie codziennie zajęcia od rana do nocy. Nie muszę Wam mówić, jak się czuję wracając o 21 z wykładów trwających 10 godzin. Do tego z wielu przedmiotów muszę przygotowywać projekty, przez co nie mam czasu dla siebie. Jak uda mi się znaleźć kilka godzin na odpoczynek, to spędzam go z dala od komputera, by móc trochę odreagować.
Nie chcę mówić, że bloga zamknę - postaram się raz na jakiś czas coś tutaj napisać. Nie chcę, by posty były wymuszane, bo nie o to tu chodzi. Mam mnóstwo pomysłów na nowe serie, ale rzeczywistość trochę daje mi w kość.

Jednak nie zamierzam się poddawać i będę robiła wszystko co w mojej mocy, bym spełnić swoje marzenia i kształtować swoje hobby :)


sobota, 3 października 2015

167. Introwersja - co to takiego jest?

Witajcie na moim blogu :)
Muszę przyznać, że nie planowałam tego typu posta. Po dłuższych przemyśleniach uznałam jednak, że takimi dobrymi produkcjami warto się dzielić. Temat filmiku, który został stworzony przez Włodka Markowicza, znanego m.in z Lekko Stronniczych, to "Introwersja". Chcę przekazać te dzieło dalej, ponieważ jest to temat dla mnie szczególnie bliski. Przez to, że jestem introwertyczką, wiele w życiu wycierpiałam. Staram się nie myśleć o przeszłości, ale każdy z nas ma chwilę słabości, kiedy zastanawia się, dlaczego wszystko się tak potoczyło i zaczyna się obwiniać, że to wszystko mogło być jego winą.
No cóż, jedyne co mi pozostało to wstawić link do filmiku, byście mogli się z nim zapoznać i wyrazić swoją opinię w komentarzach, chętnie porozmawiam :)


Widzieliście ten film? Jakie są Wasze odczucia? :)
Zapraszam również na:

czwartek, 1 października 2015

166. Spektakl Naruto - moje wrażenia

Naruto jest to anime, które towarzyszyło mi przez całe życie i wiele mu zawdzięczam. Dzięki niemu odnalazłam zainteresowanie kulturą japońską, poznałam wielu wspaniałych ludzi i przede wszystkim zakochałam się w niesamowitym chłopaku, z którym jestem do dziś. Niestety, nic nie trwa wiecznie. Dla osób zainteresowanych wieść o tym, że Naruto wielkimi krokami zmierza ku końcowi, nie jest obca. Aby podziękować Mashashiemu Kishimoto za kilkanaście lat doskonałej rozrywki, postanowiono utworzyć sztukę teatralną przedstawiającą fabułę pierwszej serii anime. Jakie są moje wrażenia? Jeżeli chcecie się dowiedzieć, to zapraszam do dalszej części postu :)

Na początek chciałabym zaznaczyć, że to moje drugie podejście do oglądania rzeczywistych adaptacji anime. Pierwsze nie zakończyło się pozytywnie - po obejrzeniu Dragonball Evolution, gdzie powiązania fabuły nie było prawie w ogóle, a aktorzy w żaden sposób nie przypominali bohaterów anime, zwątpiłam w takie produkcje i nie chciałam sobie nigdy więcej niszczyć wyobrażenia o ulubionych seriach. Jednak to, że jestem wielką fanką Naruto wygrało i po znalezieniu w sieci całego spektaklu, postanowiłam zaryzykować. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że to były bardzo przyjemnie spędzone 2 godziny <3.

Jak pisałam już na wstępie, spektakl miał na celu przedstawienie wydarzeń związanych z pierwszą serią Naruto. Niektóre wątki jednak zostały pominięte (np. brakuje egzaminu na Chuunina), bądź lekko zmienione (np. przedstawianie się członków drużyny 7). Nie uważam,  żeby był to minus, wręcz przeciwnie, fajnie jest zobaczyć inną interpretację. Jeżeli jesteś osobą, która oglądała serię anime, to można śmiało obejrzeć spektakl bez napisów (ja wszystko rozumiałam, dialogi pozostawały najczęściej niezmienione). Według mnie wszystkie osoby, które pracowały przy tym projekcie, zasługują na medal i oklaski. Zadbano o to, by być jak najbliżej oryginałowi i to im się udało (stroje, dialogi, nawet głosy aktorów były bardzo zbliżone dotych z serii anime). Jak to zawsze w Naruto bywa, muzyka jest na bardzo wysokim poziomie i ułatwia nam oglądanie.

Podsumowując: uważam, że przez bardzo długi czas nic nie przebije tego spektaklu. Mogę polecić go każdej osobie, która tak jak ja bardzo lubi Naruto.


Mieliście kiedyś do czynienia z Naruto? Jakie był Wasze wrażenia?
Zapraszam również na:

niedziela, 27 września 2015

165. Wielkie porządki, czyli projekt denko #4

Po powrocie z wakacji postanowiłam zrobić wielkie porządki w kosmetykach. Byłam zszokowana, jak wiele musiałam wyrzucić ze względu na przekroczenie daty ważności. Wraz z rozpoczęciem nowego roku akademickiego, chcę się już pozbyć tych pustych opakowań, dlatego zapraszam Was dzisiaj na projekt denko :)

1. BeBeauty, Płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu - mój ulubiony płyn z Biedronki, ale to już na pewno wiecie. Jeżeli ktoś widział moje ostatnie zakupy, to wie, że kupiłam kolejne opakowanie. Lekko różni się od tego, ale skład i działanie pozostaje takie same.

2. PRODUKT NIEDOSTĘPNY

3. Farmona, Tutti Frutti, Kremowy peeling myjący, brzoskwinia i mango - ten produkt był dołączony do zestawu kosmetyków, którego otrzymałam na święta. Jak mi się sprawdził? Dobrze się pienił, mył i delikatnie wygładzał skórę. Zapach niezbyt mi odpowiadał, wydawał mi się dość sztuczny. Ja jestem bardziej zwolenniczką ostrych peelingów, dlatego na razie się na niego nie skuszę. Natomiast jeżeli Wy potrzebujecie jedynie delikatnego ścierania, to mogę Wam ten produkt serdecznie polecić.

4. Linda, kremowe mydło w płynie z mleczkiem oliwkowym - mydło, które tak na prawdę nie robi nic specjalnego i dosyć neutralnie pachnie. Kupuję, bo do Biedronki mam blisko i tam robię codzienne zakupy. Robi to co ma robić, czyli myje ręce, nie przesuszając ich. Mam teraz inny zapach.

5. Isana, zmywacz do paznokci z acetonem - podobno jest wersja bez acetonu, różni się działaniem od zielonej wersji? Tutaj, jak widać, mam kolejny produkt, który jest w starym opakowaniu. Długo się wstrzymywałam z jego kupnem, ale raz promocja mnie skusiła i przepadłam. Bardzo dobrze sobie radzi ze zmywaniem lakierów, nawet tych piaskowych. Nie śmierdzi aż tak bardzo, jak niektóre potrafią (miałam kiedyś jakiś Rossmannowy zmywacz, który powodował u mnie bóle głowy). Polecam i mam kolejną (większą) buteleczkę.

6. Alterra, olejek do masażu, migdały i papaja - produkt, którego nie zdążyłam do końca zużyć. Używałam go do masażu i sporadycznie na włosy. Fajnie pachnie, dobrze nawilża.  Nie przeciążał moich włosów. Szybko się wchłania. 

7. Synergen, krem do rąk Happy Day - bardzo lubiłam ten krem, dla mnie jest idealny do torebki. Szybko się wchłania, nawilża i pozostawia na skórze piękny, owocowy zapach. Do tego kosztuje jakieś 3-4 zł. Czyż te opakowanie nie jest urocze? Na pewno do niego wrócę w najbliższym czasie.

8. PRODUKT WYCOFANY!

9. Pharmaceris T, krem nawilżająco - kojący do twarzy SPF 30 - dostałam ten krem w rozdaniu, gdyby nie to, pewnie bym po niego sięgnęła. Ze względu na swoją ochronę przeciwsłoneczną, używałam go wraz z serum z kwasem migdałowym.  Moja skóra po nim była nawilżona i promienna. Możliwe, że do niego wrócę.

10. Oriflame, krem do ciała Milk&Honey - jedna z ofiar moich bezlitosnych porządków. Najgorsze jest to, że nie zdążyłam nawet tego produktu wypróbować. Całe opakowanie idzie do śmieci. Muszę koniecznie zużyć całe swoje zapasy

11. PRODUKT WYCOFANY

12. Lirene Dermoprogram, peeling drobnoziarnisty z wyciągiem z lotosu i lili wodnej  - produkt kupiony spontanicznie na wyjeździe. Saszetka starczyła mi na 3 użycia. Skóra była wygładzona i oczyszczona. W żaden sposób mnie nie podrażniała.

13. Under Twenty, Multifunkcyjny krem antybakteryjny BB lekki krem + puder - mój ulubiony jak do tej pory krem BB. Jedynym jego minusem (dla mnie dużym) jest to, że dość mocno się świeci. Aby tego uniknąć, inwestuję w dość matujący puder i sprawa jest rozwiązana. Odcień 02 pasuje do mnie, gdy jestem opalona. Jak na taki produkt dość dobrze kryje i długo pozostaje na skórze. Teraz mam odcień 01. Jeżeli znacie jakieś bardzo jasne podkłady, dajcie znać :)

14. Wibo, róż z jedwabiem i witaminą E - kolejna ofiara. Kiedyś postanowiłam sobie, że zacznę używać różu, ale na gadaniu to się zakończyło. Nie wiem, czy dobrym pomysłem jest używanie tego typu kosmetyków na mojej trądzikowej cerze, by nie pogorszyć sprawy. Dlatego też całe opakowanie idzie w zapomnienie.

15. PRODUKT NIEDOSTĘPNY


16. 3 lakiery, które już nie nadają się do użytku. Pierwszy z nich wymagał minimum 3 warstw, by jako tako wyglądał na paznokciach. Srebrny przez jakiś czas mi się spodobał, potem mi się znudził i nie mogłam na niego patrzeć. Natomiast lakieru fioletowego nie użyłam ani razu, nawet nie wiem, skąd on się wziął.

A jak Wam idzie zużywanie produktów?
Zapraszam również na:

sobota, 19 września 2015

164. Sezon anime jesień 2015 - moja lista do obejrzenia

Jesień już jest z nami, więc nadszedł czas na nowy sezon. Wiem wiem, mało osób zwróci uwagę na ten wpis, ale ja jakoś lubię je tworzyć. Dzięki temu mogę każdemu nowemu tytułowi bliżej się przyjrzeć i zobaczyć, jakie to nowe pomysły mają twórcy. Z moich wybrańców wynika, że ten sezon głównie będzie słynął z kontynuacji lubianych przez większość serii (ja jeszcze nie wszystkie obejrzałam, ale zamierzam! :P). Zapraszam zainteresowanych do dalszej części posta :)



1. Gakusen Toshi Asteriks
Po zderzeniu się z Ziemią grupy meteorytów i powstaniu nowej rasy ludzi, miasto znane jako "Asterisk" zamienia się w pole bitwy sześciu największych szkół. Ayato Amagiri rozpoczął właśnie do naukę w jednej z nich - Akademii Seidoukan - i już od samego początku staje się celem ognistych ataków niejakiej "Wiedźmy Płonącej Róży". 

Data premiery: 3 październik




2. Haikyuu!! 2
Drugi sezon Haikyuu!!

Data premiery: 4 październik







3. Hidan no Aria AA
Jest to historia Akari Mamiyi, pierwszorocznej uczennicy rangi E, której idolką jest jej starsza koleżanka Aria H. Kanzaki. W szkole istnieje system łączenia starszych uczniów w pary z młodszymi do treningów. Akari robi wszystko by zostać partnerką Arii. 


Data premiery: 6 październik










4. K: Return of Kings
Drugi sezon anime K-Project. 

Data premiery: 4 październik










5.  Noragami Aragoto
Drugi sezon Noragami.

Data premiery: 3 październik














6. Ore ga Ojou-sama Gakkou ni Shomin Sample Toshite Gets♥Sareta Ken
W ukrytej szkole otoczonej górami, panienki z dobrych rodzin, uczą się wszystkiego, co wysokiej klasy dama musi wiedzieć. Są one również całkowicie odcięte od świata zewnętrznego. Jednak powstał przez to problem, coraz więcej absolwentów nie radzi sobie w współczesnym świecie po ukończeniu szkoły. Aby poradzić sobie z tym problemem, postanowiono porwać zwykłego chłopaka i zapisać go, jako studenta.

Data premiery: 7 październik




7. Owari no Seraph: Nagoya Kessen-hen
Drugi sezon Owari no Seraph. 


Data premiery: 10 październik
8. Owarimonogatari
Kontynuacja Monogatari Series.

Data premiery: 4 październik














9. Shingeki! Kyojin Chuugakkou
Spin-off Attack on Titan: Junior High – historia poboczna, która przedstawia życie bohaterów głównej fabuły, jako uczniów oraz nauczycieli w szkolnej codzienności.


Data premiery: 4 październik










10.  Yuru Yuri San☆Hai!
Trzeci sezon Yuru Yuri. 


Data premiery: 6 październik













Jak oceniacie ten sezon? Znaleźliście coś dla siebie? :)
Zapraszam również na:

wtorek, 15 września 2015

163. Małe zakupy kosmetyczne - wrzesień 2015

Witajcie. Chciałabym dzisiaj Wam pokazać, co ostatnio udało mi się kupić. Nie jest tego dużo, ale o to mi chodziło i się z tego cieszę. Wszystkie te produkty są uzupełnieniem niezbędnych rzeczy. Jeżeli macie ochotę zobaczyć, co nowego przygarnęłam, to zapraszam do dalszej części posta :).

 1. Gillette, jednorazowe maszynki do golenia dla kobiet Blue II (opakowanie 10+5) - najczęściej kupuję je w mniejszym opakowaniu, ze względu na cenę. Natomiast jest teraz na nie promocja i można je kupić za 15 zł. Nie podrażniają, wystarczają na kilka razy i nie zdarzyło mi się przy nich zaciąć.To jest już moje czwarte lub piąte opakowanie. 

2. BeBeauty, płym micelarny do demakijażu twarzy i oczu - wcześniejszy egzemplarz jest już na wykończeniu, więc tradycyjnie wzięłam kolejną buteleczkę. Na szczęście oprócz opakowania nic się nie zmieniło. Dla mnie produkt idealny - robi to co ma robić, nie podrażnia, a do tego jest tani i łatwo dostępny.

3. Intimea, Chusteczki do higieny intymnej - zawsze kupowałam chusteczki z Facelle, ale przyszedł czas na przetestowanie czegoś nowego. Nie muszę raczej się rozpisywać, do czego one służą. 

4. Farmona, Tutti Frutti Kiwi & Karambola Cukrowy peeling do ciała - mój pierwszy peeling cukrowy i myślę, że nie ostatni. Trochę się bałam tej konsystencji, ale moje obawy zniknęły przy pierwszym użyciu. Skóra jest niesamowicie oczyszczona i wygładzona. Chyba się polubimy.
Produkty Tutti Frutti możecie teraz znaleźć w Biedronce za 9.99 zł.


5. 3x Fitti, chusteczki nawilżane dla dzieci i niemowląt - używam ich do wycierania rąk po użyciu podkładu, do demakijażu, albo do przecierania mebli. Ładnie pachną, nie podrażniają, nie zapychają, a do tego są dobrze nawilżone. Za taki trzypak zapłacimy 10 zł i jest dostępny w każdej Biedronce.

6. 3x Carea, płatki kosmetyczne z aloesem - kolejny ulubieniec z Biedronki (jak ja lubię ten sklep :P). Nie rozwarstwiają się, nie sprawiają kłopotów nawet przy zmywaniu lakieru do paznokci. Całą rodziną lubimy te płatki i zawsze do nich wracamy.

7. Soraya, 10 Minut Na..., Glinkowa maseczka do cery tłustej i mieszanej `Perfekcyjne oczyszczenie`- miałam z tej serii maseczkę głęboko nawilżającą do skóry odwodnionej i całkiem nieźle się u mnie sprawdziła. Dlatego postanowiłam zaufać też innym wariantom i zdobyłam właśnie tą. Raz już ją użyłam i na razie mam dobre zdanie na jej temat, ale na pełną opinię muszę jeszcze poczekać.

8. Efektima, Peel - Off Renew (Błyskawiczna maseczka peel - off) - mój chłopak też ma dosyć problematyczną cerę, a jedynym sposobem, by go "zmusić" do głębszego oczyszczania, jest kupno maseczki peel-off. Innych na twarz nie nałoży. Mam nadzieję, że sprawdzą się u niego :).
 
9. Bielenda, CC Magic Nails, Diamond Extreme, Multifunkcyjna utwardzająca odżywka – serum do paznokci 10 w 1 - wcześniej używałam odżywki z Eveline. Sprawdzała się u mnie dobrze, jednak chciałabym unikać formaldehydu, dlatego skusiłam się na tą. Nakładam ją raczej jako baza pod lakier, a nie jak odżywkę. Użyłam jej tylko 2 razy, więc nie mam jeszcze zdania.

A Wy co ostatnio kupiłyście? 
Zapraszam również na:

niedziela, 13 września 2015

162. Lissa Price "Starter"

Hej. Z powodu tego, że nie przepadam za pisaniem wstępów i rzadko wychodzą mi takie, z których byłabym zadowolona, chciałabym się na początku podzielić z Wami jednym ogłoszeniem.
Miałam pojawiać się teraz na blogu regularnie, wpisy miały być co drugi dzień, ale oczywiście coś musiało zniszczyć moje plany. W mieszkaniu, w którym teraz jestem, są duże problemy z internetem, a dokładnie z wi-fi, przez co nie mam możliwości korzystania z komputera. Nie wiem, jak długo potrwa taka sytuacja (przedłużanie umowy nie jest takie proste jak myślałam, zwłaszcza że żądamy wymiany sprzętu). Dlatego z góry przepraszam za nieobecność i postaram się wpisy publikować jak najczęściej, ale nie jestem w stanie nic obiecać.

Z racji tej sytuacji mogę zająć się innymi przyjemnościami. Dosłownie 5 minut temu udało mi się przeczytać książkę (hurra!), więc korzystam z okazji, by móc Wam o niej powiedzieć. Zapraszam :)

Callie straciła swoich rodziców, kiedy wojna bakteriologiczna zmiotła z powierzchni ziemi wszystkich w wieku między 20 a 60 lat. Ona i jej młodszy brat, Tyler, uciekają, żyjąc jako osadnicy razem z ich przyjacielem Michaelem i walczą ze regenatami, którzy byliby w stanie zabić ich choćby dla ciastka.

Jedyną nadzieją Callie jest „Prime Destinations”, niepokojące miejsce w Beverly Hills, rządzone przez tajemniczą postać znaną jako Old Man. Ukrywa on nastolatków, aby wypożyczyć ich ciała Enders’om – seniorom, którzy chcą być znowu młodzi. Callie wie, że pieniądze utrzymają ją, Tylera i Michaela żywych, więc zgadza się być dawcą. Ale neurochip, który został umieszczony w jej głowie ma awarię i Callie budzi się w życiu Helen – kobiety, która wypożyczyła jej ciało. Mieszka w jej domu, jeździ jej samochodami i umawia się z wnukiem senatora. Wszystko wygląda jak w bajce, dopóki Callie nie odkrywa, że Helen zamierza robić coś więcej, niż tylko imprezowanie – a plany Prime Destinations są dużo gorsze niż Callie mogła sobie kiedykolwiek wyobrazić… 


 Po tę książkę sięgnęłam przypadkiem. Patrząc na okładkę, dostrzegłam tajemniczość i rozwijającą się technologię. Spodobała mi się swoją skromnością, nigdy nie przepadałam za przepychem. Książka zawiera równo 400 stron akcji. Przeczytanie jej zajęło mi 2 dni. Jakie są moje odczucia? Historia bardzo mnie wciągnęła i muszę przyznać rację, że dla fanów "Igrzysk Śmierci" będzie odpowiednia (sama nim jestem). Nie było momentów, przy których bym się nudziła. Akcja rozgrywała się powoli, ale to tylko dlatego, by móc zwrócić uwagę na szczegóły, które są niezbędne do zrozumienia działalności banku ciał. Osobiście bardzo polecam i nie mogę się doczekać, kiedy w moje łapki wpadnie druga część :)

A Wy co ostatnio przeczytałyście?
Zapraszam na mój:


środa, 9 września 2015

161. 5 serii anime, które zapadły mi głęboko w pamięć #1

            Anime towarzyszyło mi przez większość życia. Na początku uważałam je za bajki o dosyć odmiennej kresce i fabułą, które chciały przekazać nam pewne wartości i mądrości życiowe. Dopiero mając 13 lat i pierwszy komputer z internetem (mieć komputer z internetem to było coś) przypadkowo trafiłam na strony, gdzie można było oglądać wszystkie serie online. Dopiero wtedy do mnie dotarło, że lista nie kończy się na kilku tytułach, a wręcz przeciwnie, jest ich miliony i cały czas wychodzą nowe. Tak jak przy filmach czy serialach, są produkcje gorsze i lepsze. Niektóre zapadły mi głęboko w pamięć i czegoś mnie nauczyły. Postanowiłam więc się taką listą podzielić. Jeżeli choć jednej osobie się przyda, to będę szczęśliwa. Na pewno pojawi się kilka takich postów, bo w czasie wolnym staram się oglądać kolejne serie i znajduję perełki. Jeżeli jesteście ciekawi, to zapraszam :).

Akatsuki no Yona
Anime opowiada o księżniczce, która w dzień swoich szesnastych urodzin straciła wszystko - dom, rodzinę i ukochaną osobę. Jako dziewczyna, która żyła w bogactwie i była odciągana od zmartwień, musi sobie poradzić w całkiem innej rzeczywistości. Ma jedynie obok siebie przyjaciela, który kilka lat temu obiecał jej ojcu, że zawsze będzie po jej stronie. Dlaczego właśnie ta seria trafiła do listy? Często w anime zmiana charakteru pojawia się niespodziewanie i nikt nie potrafi wyjaśnić, jak do tego doszło. Natomiast tutaj, z odcinka na odcinek możemy obserwować, co miało wpływ na podjęcie tej, a nie innej decyzji Yony i jak to na nią wpływało.  Serię obejrzałam w jeden dzień i mam nadzieję, że będzie kontynuacja :).

Angel Beats
 Tę serię przez długi czas miałam na liście i nie wiem dlaczego bardzo zwlekałam z jej obejrzeniem. Udało mi się to rok temu wraz z moim chłopakiem i stwierdzam, że jest świetne. Rzadko się zdarza, by mnie coś rozbawiło do łez, a tu zdarzyło się to kilka razy. Mimo, że anime kreowane jest na komedię, nie brakuje też wzruszających i smutnych momentów. Do tego ta kreska i muzyka... coś pięknego. Anime opowiada o młodych ludziach, którzy po śmierci trafiają do nowego świata i nie mogą się z niego wydostać, dopóki czegoś nie zrobią. Co dokładnie? Tego dowiecie się podczas oglądania. Polecam! :)

Ano hi Mita Hana no Namae wo Bokutachi wa Mada Shiranai
 
Na załączonym obrazku widać beztroską przyjaźń, prawda? Niestety, w rzeczywistości tak nie jest. Więzi zostały zerwane po incydencie, jaki miał miejsce w ich dzieciństwie. Podczas zabawy w lesie mała Menma zginęła. Po kilku latach pojawia się jako duch, którego widzi tylko główny bohater. Jest to kolejna seria, przy której płakałam - zwłaszcza na ostatnim odcinku. Anime pokazuje, że o przyjaźń warto walczyć i uczucia tak szybko nie znikają. 
  
Kamisama Hajimemashita 
Ucieczka ojca hazardzisty i wyrzucenie z domu - te dwie rzeczy przewróciły życie Nanami do góry nogami. Tego samego dnia jednak okazuje się, że dziewczyna została... bóstwem ziemskim. Licealistka postanawia zamieszkać w świątyni razem z przystojnym, lecz demonicznym sługą i dwoma duchami. Czy Nanami będzie potrafiła spełnić obowiązki bóstwa, które wcale nie są tak proste, jakby się wydawało?
Lekka seria, którą polecam obejrzeć, gdy mamy zły humor. Wiele odcinków sprawiało, że pojawił się uśmiech na mojej twarzy. Anime pokazuje, że miłość nie jest łatwa i może przyjść niespodziewanie - nawet, gdy tego nie chcemy.


Papa no iukoto wo kikinasai
W skrócie...jest to anime o studencie, który po katastrofie samolotu musiał adoptować trzy córki swojej siostry. Każda z nich ma swoje cele, zmartwienia i problemy. Do tego bohater mieszka w jednoosobowym pokoju w akademiku. Jak tu pomieścić 4 osoby w takim pomieszczeniu? Kolejna lekka seria, pokazująca więzi między siostrami i zmagania studenta, któremu świat odwrócił się o 180 stopni.

A Wam jakie serie zapadł głęboko w pamięć?
Zapraszam również na: