wtorek, 28 stycznia 2014

63. Zużycia ze stycznia 2014

Hej

Ten wpis miał pojawić się wczoraj, jednak miałam do zrobienia 70 zadań z matematyki. Właśnie dzisiaj skończyłam i znalazłam chwilkę przed pójściem spać by pokazać Wam co udało mi się już zużyć. Nie będzie tego wiele, jednak jak na jeden miesiąc jestem z siebie dumna. Czasami mam takie miesiące że mimo moich starań żaden kosmetyk nie dochodzi do dna, więc raczej nigdy u mnie nie spotkacie się z wielkimi denkami jak to na niektórych blogach czy vlogach występują. Zacznijmy więc:




  • Natei naturals, szampon do włosów suchych i zniszczonych - słabo się pieni, jednak trzeba uważać z ilością bo możemy się spotkaćz mocno obciążonymi włosami które wyglądają gorzej niż przed użyciem. Zapachu w ogóle nie czuję. Szampon jak zwykły szampon, nic wielkiego nie robił, dlatego nie kupię ponownie.
  • Lilibe, chusteczki nawilżane 25 szt. - używałam ich do wytarcia rąk gdy rano nakładałam podkład bądź czyszczenia kosmetyków gdy np. zbyt dużo produktu się wyleje. Sprawdzały się do tego bardzo dobrze, są grube więc nie ma mowy o jakimś rozrywaniu.  Myślę że warto mieć jakieś chusteczki przy sobie dlatego być może kupię ponownie
  • Rival de Loop, kapsułki pielęgnacyjne Anti-Age - zużyłam je jako tygodniową kurację. Skóra po nich była odżywiona i miałam wrażenei że troszeczkę uspokoił moje zaczerwienienia twarzy. Zaczęłam używać je, kiedy zauważyłam że moja skóra zaczynała się przesuszać, a kapsułki bardzo ładnie nawilżyły skórę twarzy. Kupię ponownie
  • Ziaja, maska nawilżająca z glinką zieloną - bardzo lubię szarą wersję, ta też jest całkiem fajna. Skóra jest nawilżona, gładka i wygląda na zdrowszą. Wiem że nie powinnam, ale nie mogłam przestać się dotykać po użyciu maseczki. Kupię ponownie.
  • BeBeauty, micelarny żel nawilżający - kupiony na wyjazd by zamiast trzech butelek mieć jedno. Dobrze zmywał makijaż, jest jednym z niewielu żeli po którym nie musiałam używać toników. Skóra była nawiżona i oczyszczona. No cóż, u mnie się spisał i napewno kupię ponownie.
  • Isana, Brzoskwiniowy żel do golenia - mój ulubieniec. Ślicznie pachnie brzoskwiniami do tego ułatwiał mi depilację maszynką. Mam specjalną recenzję poświęconą temu produktowi. Polecam, polecam. Kupię ponownie.
  • Rival de loop, maseczka truskawka&wanilia - miał mi poprawić samopoczucie, pomóc się zrelaksować a tak naprawdę tylko mnie zdenerwował. Myślałam że zostanie mi na kilka użyć ale reszta maseczki postanowiła wyschnąć. Co więcej, żadnego efektu na skórze nie zauważyłam. Zostawiał taką tłustą powłokę, coś podobnego jakbym używa bazę silikonową. Bałam sie tak to zostawić, więc zmywałam. Jestem na nie, mam jeszcze jedną połówkę więc pewnie będzie recenzja. Nie kupię ponownie!
  • Próbki i produkt mini - pudełeczko po kremie zostawię, może się przyda. Ta kapsułka do kąpieli jest zbyteczna, oprócz zabarwienia wody nie zrobiła nic, nawet nie czułam zapachu. Próbka serum jest zbyt mała, bym jakieś efekty zauważyła.
A wy co zużyłyście w styczniu?
Zapraszam do komentowania i zostania ze mną na dłużej

20 komentarzy:

  1. U mnie żel micelarny z BeBeauty też bardzo fajnie się spisuje i często po niego sięgam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcę wypróbować jego rodzeństwo w najbliższym czasie :)

      Usuń
  2. szampon natei z biedronki sprawił, że myłam włosy raz w tygodniu a nie trzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam problemu z przetłuszczającymi się włosami. Mogę bez problemu myć głowę co około 5 dni. :)

      Usuń
  3. A ja miło wspominam maseczkę z RdL, ale u każdego co innego się sprawdza. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nawet zapachu nie czułam, no nie wiem. Ale tak jak mówisz, każdy lubi co innego, ja mam skórę trądzikową więc muszę uważać

      Usuń
  4. na ten żel biedronkowy muszę się skusić

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja z Isany bardzo lubię tą brzoskwiniową ale piankę, żelu jeszcze nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W najbliższym czasie skuszę się na piankę:)

      Usuń
  6. U mnie ten żel micelarny w ogóle się nie spisał. Wysuszył mi skórę i nie zmywał dobrze makijażu. Za to z chusteczek lilibe jestem tak samo zadowolona :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle ludzi, tyle opinii. Dlatego warto zawsze testować na wlasnej skórze :)

      Usuń
  7. U chłopaka w domu miałam okazję użyć szamponu Natei, ale mnie również nie zachwycił, a wręcz rozczarował. Tyle było szumu, a według mnie zupełnie nie warto :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reszta domowników chyba na te szampony nie narzeka bo od jakiegoś czasu ciągle witają w łazience, ale ja mam włosy, którym trzeba poświęcić dużo uwagi i one są dla mnie niewystarczające.

      Usuń
  8. 60 zadań? kochana matematyka :D
    U mnie dziś powinno się denko pojawić :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Żel z biedronki jest świetny! :-)
    Co powiesz na wspólną obserwację?
    Jeśli tak zaobserwuj a ja zrobię to samo.
    Pozdrawiam Martyna :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbieranie obserwatorów? No nie ładnie, nie ładnie...

      Usuń
  10. Ja w styczniu zużyłam olejek arganowy, dezodorant w kulce zielona herbata YR, płyn do demakijażu z Bielendy, żel pod prysznic Avon Senses i tonik Garniera. Więc i tak udało Ci się więcej niż mi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzadko tak dużo marnuje, teraz wiele kosmetyków mam na wykończeniu więc szybko lądują w denku :P

      Usuń