wtorek, 28 stycznia 2014

63. Zużycia ze stycznia 2014

Hej

Ten wpis miał pojawić się wczoraj, jednak miałam do zrobienia 70 zadań z matematyki. Właśnie dzisiaj skończyłam i znalazłam chwilkę przed pójściem spać by pokazać Wam co udało mi się już zużyć. Nie będzie tego wiele, jednak jak na jeden miesiąc jestem z siebie dumna. Czasami mam takie miesiące że mimo moich starań żaden kosmetyk nie dochodzi do dna, więc raczej nigdy u mnie nie spotkacie się z wielkimi denkami jak to na niektórych blogach czy vlogach występują. Zacznijmy więc:




  • Natei naturals, szampon do włosów suchych i zniszczonych - słabo się pieni, jednak trzeba uważać z ilością bo możemy się spotkaćz mocno obciążonymi włosami które wyglądają gorzej niż przed użyciem. Zapachu w ogóle nie czuję. Szampon jak zwykły szampon, nic wielkiego nie robił, dlatego nie kupię ponownie.
  • Lilibe, chusteczki nawilżane 25 szt. - używałam ich do wytarcia rąk gdy rano nakładałam podkład bądź czyszczenia kosmetyków gdy np. zbyt dużo produktu się wyleje. Sprawdzały się do tego bardzo dobrze, są grube więc nie ma mowy o jakimś rozrywaniu.  Myślę że warto mieć jakieś chusteczki przy sobie dlatego być może kupię ponownie
  • Rival de Loop, kapsułki pielęgnacyjne Anti-Age - zużyłam je jako tygodniową kurację. Skóra po nich była odżywiona i miałam wrażenei że troszeczkę uspokoił moje zaczerwienienia twarzy. Zaczęłam używać je, kiedy zauważyłam że moja skóra zaczynała się przesuszać, a kapsułki bardzo ładnie nawilżyły skórę twarzy. Kupię ponownie
  • Ziaja, maska nawilżająca z glinką zieloną - bardzo lubię szarą wersję, ta też jest całkiem fajna. Skóra jest nawilżona, gładka i wygląda na zdrowszą. Wiem że nie powinnam, ale nie mogłam przestać się dotykać po użyciu maseczki. Kupię ponownie.
  • BeBeauty, micelarny żel nawilżający - kupiony na wyjazd by zamiast trzech butelek mieć jedno. Dobrze zmywał makijaż, jest jednym z niewielu żeli po którym nie musiałam używać toników. Skóra była nawiżona i oczyszczona. No cóż, u mnie się spisał i napewno kupię ponownie.
  • Isana, Brzoskwiniowy żel do golenia - mój ulubieniec. Ślicznie pachnie brzoskwiniami do tego ułatwiał mi depilację maszynką. Mam specjalną recenzję poświęconą temu produktowi. Polecam, polecam. Kupię ponownie.
  • Rival de loop, maseczka truskawka&wanilia - miał mi poprawić samopoczucie, pomóc się zrelaksować a tak naprawdę tylko mnie zdenerwował. Myślałam że zostanie mi na kilka użyć ale reszta maseczki postanowiła wyschnąć. Co więcej, żadnego efektu na skórze nie zauważyłam. Zostawiał taką tłustą powłokę, coś podobnego jakbym używa bazę silikonową. Bałam sie tak to zostawić, więc zmywałam. Jestem na nie, mam jeszcze jedną połówkę więc pewnie będzie recenzja. Nie kupię ponownie!
  • Próbki i produkt mini - pudełeczko po kremie zostawię, może się przyda. Ta kapsułka do kąpieli jest zbyteczna, oprócz zabarwienia wody nie zrobiła nic, nawet nie czułam zapachu. Próbka serum jest zbyt mała, bym jakieś efekty zauważyła.
A wy co zużyłyście w styczniu?
Zapraszam do komentowania i zostania ze mną na dłużej

niedziela, 26 stycznia 2014

62. Nowa gazetka kosmetyczna Biedronki!

Witajcie

Dzisiaj krotko i informacyjnie. Dowiedziałam się że od 30 stycznia do 12 lutego będzie obowiązywać nowa gazetka kosmetyczna Biedronki. Przejrzałam ją i żałuję że nie mam pieniędzy, bo na kilka rzeczy bym się skusiła. No ale jak wiecie, próbuję zminimalizować swoje zapasy, dlatego staram się jak mogę nie ulegac promocji :(

Gazetka do obejrzenia tutaj

piątek, 24 stycznia 2014

61. Cieka­wość śmier­ci sil­niej­sza niż chęć życia...

"I sta­jemy ta­cy ma­li, ta­cy bez­bron­ni wo­bec wiel­kiej rzeczy­wis­tości która nas otacza... Og­rom bólu serca spowodo­wane­go is­tnieniem czy­ni moc­ne ukłucie wnętrza zakłopo­tanej duszy... Zamęt myśli tar­ga­nych brakiem nadziei na lep­sze jut­ro strąca nas w prze­paść prag­nienia śmier­ci... Łzy ple­cione krwią, oczy za­lane beznadzieją, chaos w mo­jej głowie niechęć do życia w sobie..."

czwartek, 23 stycznia 2014

60. Joanna Fruit Fantasy, Peeling do ciała gruboziarnisty

Witajcie kochane :*

Dzisiaj kolejny kosmetyk do kąpieli. Jednak tym razem nie będzie to żel, lecz peeling do ciała o zapachu...soczystej maliny! Dostałam ten kosmetyk na urodziny od koleżanki i tak sobie wyczekiwal na swoją kolej, mimo że zapachem bardzo mnie kusił. Teraz po zużyciu poprzednika, mogę cieszyć się jego działaniem podczas kąpieli.


Słowa producenta:
Poczuj fascynujący aromat soczystej maliny. Peeling doskonale usuwa zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka. Sprawia, że ciało staje się doskonale wygładzone i odświeżone.
Skład:
Aqua, Polyethylene, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Parfum, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Xanthan Gum, Triethanolamine, Polyquaternium-7, Propylene Glycol, Rubus Idaeus Extract, Disodium EDTA, Benzyl Alcohol, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolino ne, Methylisothiazolinone, CI:45100, CI:16255.
Moja opinia:
Bardzo podoba mi się opakowanie, z którego nic się nie wylewa a także możemy być pewni że z łatwością zużyjemy cały kosmetyk. Do tego swoim wyglądem bardzo ładnie się prezentuje. Kolorem również przypomina nam malinę. A ten zapach mmmm...od razu skojarzył mi się z malinowymi landrynkami. Urzekł mnie tym. Po rozsmarowaniu na ręce widać delikatne drobinki przypominające cukier. Co do działania, to nigdy nie przepadałam za mocnymi zdzierakami, więc taki efekt peelingu jest dla mnie wystarczający. Martwy naskórek jest usunięty a po tym rytuale skóra jest bardzo gładka i oczyszczona. Nie oczekuję nic wielkiego od kosmetyków do kąpieli, dlatego też według mnie spisuje się na medal i często będzie się u mnie pojawiał.


Czego oczekujecie od kosmetyków myjących?
Zapraszam do komentowania i zostania ze mną na dłużej :)

wtorek, 21 stycznia 2014

59. Isana, Żel pod prysznic z ekstraktem z jedwabiu

Witajcie ☻

Robiąc zdjęcia do tej recenzi przypomniało mi się dziwne pytanie, jakie odnalazłam gubiąc się w internecie. A mianowicie pewna dziewczyna ubolewała, czy coś jej się stanie jak podczas kąpieli umyła się żelem pod prysznic. Tak, ten świat mnie zadziwia. Zaczynając takim akcentem, zapraszam do dalszej części recenzji


Słowa producenta:

Skład:

Moja opinia:

Jest to produkt tani, który znajdziemy w każdym Rossmanie. Za 300 ml opakowanie zapłacimy około 4 zł, jednak często są na nie promocje i ta cena nawet spada o złotówkę. Mamy wiele wariantów zapachowych do wyboru. Od produktów zawsze oczekuję efektów, jakie obiecuje producent. Jeżeli czegoś producent nie obiecuje, to nie powinnyśmy sobie urozmaicać, że żel ma pachnieć na skórze minimum kilka godzin. Według mnie ten produkt spełnia wszystkie moje oczekiwania. Ta wersja zapachowa jest delikatna i jest idealnym odpoczynkiem od owocowych przyjaciół. Dobrze się pieni i jego konsystencja jest właściwa. Oczyszcza skórę, nie przesuszając jej. Co do właściwości nawilżających nie wypowiem się, bo nie potrzebuję nawilżenia, jednak zawsze profilaktycznie stosuję balsam. Bardzo lubię te żele i na pewno nie raz jeszcze u mnie zagoszczą.


Jakie zapachy preferujecie pod prysznicem? :)
Pozdrawiam i zapraszam do udzielania się na blogu :)


poniedziałek, 20 stycznia 2014

58. TAG: 40 pytań kosmetycznych

Witajcie 

Wyróżniona nie zostałam, ale TAG mnie tak zaciekawił, że postanowiłam i ja na niego odpowiedzieć. Będzie to takie małe urozmaicenie do monotonnych wpisów. Zapraszam do zapoznania się z moimi odpowiedziami..
1. Ile razy dziennie myjesz swoją twarz?
Staram się dwa razy dziennie - rano i wieczorem. Nie będę kłamała że zawsze tak było. Czasami byłam tak padnięta, że wieczorem kładłam się od razu spać (oczywiście bez makijażu - ostatnio nie maluję się wcale).

2. Jaki masz typ cery?
Mam cerę tłustą niestety, z wielkoma niedoskonałościami. Trądzik mnie męczy od kilku dobrych lat ;(

3. Co jest obecnie Twoim ulubionym produktem do mycia twarzy?
Dla mnie jak narazie najlepszy jest żel peelingujący z Biedronki. Jednak miałam tą wcześniejszą wersję, więc niestety nie wiem czy teraz coś się zmieniło. 

4. Czy używasz peelingów do twarzy?
Bardzo sporadycznie. Nie mam obecnie peelingu enzymatycznego (skończył mi się) a moje wypryski nie pozwalają bym w chwili obecnej używać mechanicznych.

5. Jaka to marka?
Jak pisałam wyżej, bardzo rzadko używam. Ale mechaniczny jaki męczę to ten ostry z Synergen. Nie wiem co mam z nim zrobić, chyba oddam bądź wyrzucę.

6. Jakiego kremu do twarzy używasz?
Dzisiaj zaczęłam używać próbki kremu z Tołpy do cery naczynkowej - on chyba jest jakiś wzmacniający. Na wieczór używam kremu z Oriflame.

7. Czy masz piegi?
W wakacje pod wpływem słońca mam tylko w okolicy nosa, jednak mi one nie przeszkadzają bo są mało widoczne.

8. Używasz kremu pod oczy?
Tak, używam.

9. Miałaś kiedyś problem z trądzikiem?
Mam do teraz i jestem z tego powodu załamana :<

10. Używałaś kiedyś tabletek przeciw trądzikowi?
Tak, raz pani dermatolog przypisała mi antybiotyk, który miał pomóc. Sprawił, że musiałam się leczyć z innych powodów u innego specjalisty :(

11. Jakiego podkładu używasz?
Szukam idealnego, jestem bardzo blada i wszystkie są na mnie za ciemne. Teraz zużywam krem BB z UnderTwenty. 

12. Co z korektorem?
Teraz testuję paletkę 4 korektorów z Wibo. Jak narazie jestem zadowolona :)

13. W jakiej tonacji jest Twoja skóra twarzy?
Jestem bardzo blada, przez co mam problem z doborem kosmetyków kolorowych :(

14. Co sądzisz o sztucznych rzęsach?
Nigdy nie miałam, ale odpowiednio nałożone i dopasowane robią wrażenie

15. Czy wiesz że maskary powinno zmieniać się co 3 m-ce?
Wiem, ale się do tego nie stosuję.

16. Jakiej maskary teraz uzywasz?
Smart Girl get more, recenzja dwa wpisy wcześniej :)

17. Sephora czy Mac?
Nic nie miałam, więc nie mam zdania. 

18.  Masz kartę pro w Mac?
Nie, nigdy tam nie byłam niestety.

19. Jakich narzędzi używasz do aplikowania makijażu?
Palce i nakładam cienie pędzelkiem

20. Używasz bazy pod cienie?
Nie

21. Używasz bazy pod makijaż? 
Nie

22. Ulubiony kolor cienia do powiek?
Ostatnio polubiłam szarości na moim oku.

23. Kredka do oczu, czy eyelinier w płynie?
Kredki do oczu nie używam, eyeliniera używałam 2 razy w życiu, więc eyelinier.

24. Jak często dźgnęłaś się w oko kredką?
Nie używam kredek, więc nigdy.

25. Co sądzisz o pigmentach/ sypkich cieniach?
Nie używam, pewnie bym sobie nimi krzywde zrobiła :D

26. Używasz kosmetyków mineralnych?
Nie

27. Ulubiona szminka?
Nie mam ulubionej

28. Ulubiony błyszczyk?
Nie mam ulubionego

29. Ulubiony róż?
Nie używam, nie mam czym aplikować haha :D

30. Kupujesz kosmetyki na E-bay/Allegro?
Nie kupuje niczego w internecie

31. Lubisz kosmetyki z drogerii?
Odpowiadają mi i tylko tam czynię zakupy. 

32. Czy kupujesz kosmetyki od ulicznych sprzedawców lub na bazarach?
Nie przypominam sobie bym sobie coś tam kupiła, jakoś się ich boje :D

33. Czy chciałabyś chodzić na lekcje wizażu?
To moje marzenie *.*

34. Czy zdarza Ci się niezdarnie nakładać makijaż?
Wolę nałożyć mniej, ale dokładnie. Nie chcę wyglądać jak pewna osobistość z Batmana.

35. Zbrodnia w makijażu, jakiej nie możesz przeżyć?
Za ciemny podkład, wielka warstwa pudru, narysowane brwi

36. Lubisz kolorowe makijaże?
Lubię, ale nie czuję się w nich komfortowo.

37. Która gwiazda ma wg Ciebie zawsze świetny makijaż?
Nie interesuję się życiem celebrytów, nie wiem jak się malują.

38. Jeżeli miałabyś wyjść z domu używając tylko jednego produktu, co by to było?
Hmmm...korektor? Ale czasem wychodzę całkowicie bez makijażu.

39. Czy wychodzisz z domu bez makijażu?
Mimo że moja cera jest w tragicznym stanie, to tak, w szkole często jestem bez makijażu, zwłaszcza w zimę. Kurtka nie współpracuje ze mną pod tym względem :<

40. Czy sądzisz, czy wyglądasz dobrze bez makijażu?
Ja nawet z makijażem nie wyglądam dobrze, no cóż, brzydkiej osobie nawet makijaż nie pomoże :D

Chętnie poczytam Wasze odpowiedzi.
Pozdrawiam :*

niedziela, 19 stycznia 2014

57. Ziaja, De-makijaż Uniwersalny płyn do demakijażu oczu

Witajcie Kochane :*

Żałuję troszkę że nie mogę być częściej z Wami, ale muszę jakoś się z tym pogodzić. Badania lekarskie na razie idą w pomyślnym kierunku i prawdopodobnie nic groźnego mi nie grozi ufff. Zastanawiałam się także czy czasami na blogu nie zejść z tematyki i po prostu dodawać też posty z mojego codziennego życia. Co Wy na to? A dzisiaj zapraszam Was do kolejnej recenzji :)


Słowa producenta:

Skutecznie i delikatnie usuwa makijaż, zapobiega wysuszaniu wrażliwej skóry wokół oczu. 
Nie powoduje podrażnień skóry i spojówek. Polecany również dla osób stosujących soczewki kontaktowe. 
Przebadany okulistycznie, nie zawiera substancji zapachowych. 


Skład:

Aqua, propylene glycol, peg-40 glyceryl cocoate, sodium coceth sulfate, panthenol, sodium chloride, sodium benzoate, 2-bromo-2-nitropropane-1,3-diol 


Moja opinia:

Ten produkt zakupiłam w Rossmanie, gdy skończył mi się płyn micelarny z Biedronki. Nie byłam świadoma z tego że płyn z Rival de Loop nie może być używany na okolice oczu, dlatego postanowiłam po raz pierwszy wypróbować czegoś tylko na tą okolicę. Produkt jest bardzo tani - około 4 zł. Nie jest zbyt wydajny, za każdym razem widać spory ubytek. Jest bezzapachowy. Dziurka w opakowaniu jest właściwej wielkości, nie miałam problemu z nadmiernym wylaniem się płynu. Do tego nie podrażnia w żaden sposób oka. Teraz przejdziemy do pewnego minusu, który u mnie definitywnie dyskwalifikuje cały produkt. A mianowicie, praktycznie nie radzi sobie ze zmyciem makijażu oka. Nie używam wodoodpornych kosmetyków, co więcej teraz zużywam tusz ze Smart girl get more który jest bardzo delikatny a mimo to budzę się z resztkami na dolnej powiece. Dlatego też nie zamierzam do niego powracać.


Jak u Was wyglądały przygotowania do matury? Kiedy zaczęliście? Przykładaliście się do tego?
Zapraszam do komentowania, obserwowania, pytania na asku :)

piątek, 17 stycznia 2014

56. Smart girl get more, Mascara Volume&Care

Witajcie

Zauważyłam że od kilku dni mam aurę na nic nie robienie, bo nawet zaglądnięcie na bloga było dla mnie ciężarem. Nigdy nie chciałam by te miejsce stało się skupiskiem wymuszonych wpisów, dlatego też zrobiłam sobie krótką przerwę. Do tego szkoła też daje w kość. Dawno temu mama zafundowała mi mały zestawik kosmetyków kolorowych z Textil Marketu - znajdował się tam błyszczyk, lakier do paznokci i tusz do rzęs. Lakier do paznokci okazał się beznadziejny a jak będzie z mascarą? Zapraszam do przeczytania recenzji.
 Opakowanie jest bardzo skromne, wykonane z plastiku który jest bardzo skłonny do uszkodzeń. Naklejka zawierająca ważne informacje tj. data ważności i cena bardzo szybko się wyciera. Szczoteczka moim zdaniem należy do tych większych, przez co zdarzało mi się kilkakrotne pobrudzenie powieki w trakcie malowania.
Przejdźmy do działania: Aby uzyskać efekt widocznych rzęs trzeba niestety troszkę namachać się szczoteczką. Polecam odczekać aż maskara troszkę zechne, wtedy różnica jest znacznie widoczna. Rzęsy są ładnie wydłużone. Czerń nie jest bardzo nasycona, daje naturalny efekt.  Oprócz wydłużenia nie zauważyłam innych właściwości. Jest to tusz, który bardzo łatwo zmyć więc na zimową porę raczej nie jest wskazany. Jednak gdy warunki pogodowe są dobre, maskara bardzo długo utrzymuje się. Czy polecam ten produkt i czy kupię go ponownie? Ja uważam że ta firma jest bardziej nastawiona do kilkunastolatek, które dopiero zaczynają mieć jakiekolwiek pojęcie o kosmetykach. Efekt jest bardzo naturalny więc dla gimnazjalistek powinien być wystarczający (chociaż współczesne gimnazjalistki mnie przerażają, mimo że wiekowo mało mnie od nich różni). Ja nie kupię tego produktu, bo przepadam za efektem "sztucznych rzęs"


Czy u Was też pojawiła się zima?
Zapraszam do komentowania i obserwowania bloga :*

niedziela, 12 stycznia 2014

55. Warto chodzić na kontrolne badania!

Witajcie :*

Dzisiaj chciałabym poruszyć temat ważny dla każdego człowieka. Na początku pragnę zaznaczyć że to są moje osobiste przemyślenia, więc jeżeli ktoś ma inne zdanie, śmiało zapraszam do dyskusji w komentarzach :). Z tego co wyczytałam w internecie, ponad 80% Polaków leczy się samodzielnie, co łączy się z tym że unika wizyt lekarskich. Jestem w stanie podzielić ludzi na kilka grup w tym zakresie:

  • Pierwszą grupą są osoby, które uważają że ból nie jest zły i czasami poprostu jest. Przyznajcie, ile razy mówicie że jak boli głowa czy brzuch, to poprostu tak ma być i za chwilę przejdzie. Tacy ludzie uważają że ból jest normalny i nam towarzyszy od zawsze. Ja jestem zdania że ból jest oznaką że dzieje się coś niedobrego w naszym organiźmie.  To prawda, jak raz zaboli to nie ma jeszcze się czym przejmować, bo na to mogą wpływać różne czynniki tj. stan emocjonalny, dieta, poziom stresu czy też pogoda. Jednak jeżeli problem się powtarza i zaczyna przeszkadzać nam w prawidłowym funkcjonowaniu, warto się zgłosić na podstawowe badania
  • Na pewno ta liczba wzrosła między innymi przez zwiększony dostęp do Internetu. Powiedzmy szczerze, kto teraz w ogóle nie ma dostępu do środków masowego przekazu? Nikt. Dlatego jak zaczynają nas dokuczać jakieś objawy, rozwiązania szukamy w Internecie. Wiele razy zdarza się tak, że sami przypisujemy sobie choroby i leczymy się na nie, a w rzeczywistości nie są one realne. Osobiście przyznam, że sama do tej grupy należałam. Zawsze mam jakieś tam problemy zdrowotne, więc czytałam na różnych stronach co to może być i przepłakałam wiele nocy, bo wszędzie wyskakiwało mi że to napewno nowotwór. Chore, prawda? 
  • Pewna grupa ludzi, twierdzi że skoro nie pali, nie pije i prowadzi aktywny tryb życia to nic im nie grozi. Dlatego w ogóle nie myślą o tym, że mogą na coś zachorować. Oni są zdrowi i już! Znam wiele osób z mojego otoczenia (dziewczyn) które w wieku 18 lat ani razu nie były u ginekologa, bo przecież wszysko jest ok i się "nie puszczają z każdym". Nie rozumiem takiego podejścia. Ja poszłam w wieku 15 lat, co prawda, poszłam bo już coś się zaczynało dziać, ale od dawna planowałam tą wizytę. Czasem niektóre choroby mają tryb bezobjawowy i dopiero w stadium zaawansowanym dają znać o sobie. Potem jest tylko płacz i rozpacz, że życie jest takie niesprawiedliwe
  • No i ostatnia grupa to taka, która sama sobie robi krzywdę. Dlaczego tak wiele osób pali papierosy i bierze narkotyki wiedząc że to trucizna? Gdybym zapytała palacza czy mógłby się napić np płynu do podłogi spojrzałby na mnie jak na idiotkę i powiedział: "Przecież to szkodliwe!". A on co robi? Codziennie "wstrzykuje" sobie substancje, które w każdej chwili mogą wywołać nowotwór, choroby przewlekłe czy też spowodować śmierć. Pomyślmy o tym...



A wy jakie i jak często robicie badania? Jakie macie zdanie na ten temat?
Zapraszam do dyskusji i do obserwowania mojego bloga.
Pozdrawia, Krytyczka

sobota, 11 stycznia 2014

54. Zapiski skumulowane w jednym miejscu ♥

Hej wszystkim :)

W tym roku postanowiłam, że zaopatrzę się w kalendarz, w którym będę mogła wszystko zapisywać. Na początku bardzo chciałam by to był kalendarz Beaty Pawlikowskiej, jednak ten też jest okej :). Zapisuję w nim ważne jak i też błahe rzeczy np. kiedy mam sprawdziany, co muszę załatwić, pomysły na wpisy. Nie wiem czy Wy tak macie ale ja czasami w drodze do szkoły wpadam na tak świetne pomysły, że sama sobie się dziwię. Potem mówię sobie: "A tam, na pewno zapamiętam" i po kilku minutach nie jestem w stanie sobie tego przypomnieć. Teraz tak nie będzie! Jak tylko coś mi wpadnie do głowy, coś usłyszę, coś zaplanuje, znajdzie się w tym miejscu. Ten kalendarz został kupiony w Biedronce za niecałe 10 zł. Bardzo mi się podoba jego kolor, zachęca do częstego zaglądania do niego :)
UWAGA! Od 1 lutego do dnia moich urodzin chciałabym zrobić projekt, w którym będę bezwzględu na wszystko dodawać codziennie wpisy. Pomysłów mi nie brakuje, jednak także Wy możecie proponować co chcielibyście przeczytać. Tematyka jest dowolna, nie trzeba się ograniczać tylko do kosmetyków. :)



A czy Wy macie już swoje kalendarze? Czy macie inny sposób na zapamiętywanie?
Pozdrawiam :*

piątek, 10 stycznia 2014

53. Isana, Brzoskwiniowy żel do golenia

Hej wszystkim :* 

Jak zazwyczaj bywa na moim blogu, na wstępie zawsze dodaję troszkę prywaty. Tak będzie i tym razem. Szybko poruszę kilka spraw. Po pierwsze, bardzo się cieszę że w tym roku postanowienia noworoczne wzięłam na poważnie. Wcześniej poddawałam się pierwszego dnia a teraz wykonuję moją listę sumiennie. Wiadomo, są wzloty i upadki ale widzę zasadniczą różnicę. Zrobiłam sobie kontrolną morfologię i badania coś tam wykazały, jednak to nie jest nic poważnego. Mam jeszcze w planach kilka kontrolnych wizyt, dlatego czeka mnie długa droga do satysfakcji :) Właśnie związku z tym wpadłam na fajny pomysł na jeden z kolejnych wpisów :)


Słowa producenta:

Brzoskwiniowy żel do golenia ISANA przeznaczony jest specjalnie dla kobiet do golenia na mokro. Przyjazna dla skóry formuła wraz z składnikami nawilżającymi takimi jak aloes i witamina E Nadają skórze niezbędną podczas golenia gładkość oraz sprężystość. Alantoina oraz ekstrakt z migdałów łagodzą podrażnienia oraz dostarczają substancji pielęgnujących wrażliwej skórze nóg oraz okolic pach i bikini. Testowany dermatologicznie. 


Moja opinia:

Kupiłam ten kosmetyk głównie ze względu na zapach. Wszystko co brzoskwiniowe, musi być przeze mnie wypróbowane. Produkt na promocji kosztował mnie ok. 7 zł, co nie jest wielkim wydatkiem patrząc na jego wydajność. Kupiłam go w lipcu a dopiero teraz mi się skończył. Zapach ma obłędny! Pachnie taką pyszną, soczystą brzoskwinią. Nie należy do zapachów chemicznych. Kolor żelu też skojarzył mi się z brzoskwinią. Dobrze rozprowadza się po mokrej skórze i dobrze się pieni. Daje bardzo dobry poślizg dla maszynki. Pianka w żaden sposób nie wysusza i nie podrażnia. Opakowanie jest zdecydowanie na plus. Podsumowując, dla mnie ten produkt nie ma żadnych minusów i wiem że będzie moim stałym gościem. Kusi mnie wypróbowanie pianki z tej serii, jak mi się spodoba to dla urozmaicenia depilacji będę używała tych produktów naprzemiennie. Kocham go :)


Jakie znacie kosmetyki o zapachu brzoskwiniowym? 
Pozdrawia,
Krytyczka

czwartek, 9 stycznia 2014

52. Produkt, który zraził mnie do tej metody depilacji...

Witajcie ♥

Znalazłam dosłownie chwilkę by napisać Wam o pewnym delikwencie i idę spać bo godzina już mówi wiele za siebie. Przed wakacjami pomyślałam, że zrobię mały eksperyment i wypróbuję plastry do depilacji. Przed zakupem czytałam wiele opinii że ta metoda jest najbardziej bolesna. Jednak przez chwilę chiałam być jak Chuck Norris i kupiłam irmy Tanita. Nawet nie wiecie, jak wielki błąd popełniłam. Ten produkt jest zbędny. Nie robi nic, oprócz targanie moimi nieprzeciętnymi nerwami. Cały wosk z plastra znajdował się na mojej nodze a ta oliwka nie chciała mi pomóc w jej usunięciu. To jes poprostu tragedią. Także tak oto ten kosmetyk został zaszczycony tym, że jest pierwszym produktem który wyrzucam, nie zużywając go do końca [*]


Macie kosmetyki, których nienawidzicie? Śmiało piszcie :)
Pozdrawia,
szczęśliwa Krytyczka

piątek, 3 stycznia 2014

51. Olga Rudnicka "Martwe jezioro"

Witajcie

Bardzo się cieszę że znalazłam krótką chwilę by przeczytać coś poza kanonem lektur szkolnych. Nie wszystkie książki tej pisarki przypadają mi do gustu, wcześniej czytałam "Natalii 5" i zrezygnowałam po 100 stronach. Tą jednak przeczytałam z ciekawością, może dlatego że główną bohaterką jest moja imienniczka :D. Książka jest krótka, ma około 140 strony i bardzo wciąga. Akcja rozwija się powoli jednak koniec zaskakuje. Nie spodziewałam się takiego obrotu akcji. Także jak widzicie, postanowienia noworoczne idą pełną parą :)
Beata - niezależna trzydziestoletnia singielka - zaczyna podejrzewać, że z rodziną, z którą od lat nie utrzymuje żadnego kontaktu, nie łączą jej nawet więzy krwi. Wynajmuje prywatnego detektywa, który pomimo odkrycia wielu zaskakujących tropów, nie potrafi jej pomóc. W poszukiwaniu prawdy o przeszłości wspiera Beatę przyjaciółka - roztrzepana Ula, która przy okazji chce wyswatać ją ze swoim bratem Jackiem. Lawinę zdarzeń wywołuje niespodziewane zaproszenie od rodziny na ślub znienawidzonej siostry... 

Jakie książki polecacie?
Pozdrawia,
Krytyczka

czwartek, 2 stycznia 2014

50. Projekt denko #3

Witam :)

Mamy drugi dzień Nowego Roku. Jak Wam idzie wypełnianie swoich postanowień noworocznych? Mi średnio ale w tą lepszą stronę :). Dzisiaj postanowiłam wyrzucić swoje puste opakowania z listopada i grudnia by zastąpić je kolejnymi zużyciami. Jak mi idzie? Oceńcie sami :)
  • Wellness&Beauty, Peeling pod prysznic pomarańcza i owoc granatu - bardzo fajny peeling, który kosztuje grosze w Rossmanie. Ma bardzo ładny, orzeźwiający zapach. Delikatnie peelinguje oraz oczyszcza skórę. Szczegółowa recenzja znajduję się na moim blogu. Kupię ponownie.
  • Facelle, Chusteczki do higieny intymnej - tanie chusteczki, które robią to, do czego są przeznaczone. Ładnie pachną i opakowanie z łatwością się zamykało. Nie podrażniały. Kupię ponownie.
  • Oriflame, Feet Up Cosy Moments, pielęgnacyjny krem do stóp - jest to krem, którego używamy na noc. Mimo obietnic rozgrzewających nasze stopy, według mnie ten produkt nawet je ochładza. Jednak dobrze nawilżał, rano budziłam się z miękkimi, zadbanymi stópkami. Do tego zapach bardzo przypadł mi do gustu. Szczegółowa recenzja znajduje się na moim blogu. Być może kupię ponownie.
  • PRODUKT WYCOFANY ZE SPRZEDAŻY!
  • AA Ciało wrażliwe, Regenerujące kakaowe masło do ciała z witaminami A i E - dostałam go w prezencie na urodziny od koleżanek i powiem że opakowanie jest bardzo nietrafione. Byłam zmuszona przenieść zawartość do innego opakowania.  Do skóry bardzo suchej raczej by się nie sprawdził, mało nawilżał, nie łagodził do tego jego zapach jest nieprzyjemnie chemiczny. Nie kupię ponownie.
  • Marion SPA, Aromatyczna kąpięl z olejkami ROZGRZANIE - bardzo ładnie barwią wodę na czerwony kolor, Zapach nie utrzymuje się długo jednak jest fajnym umilaczem kąpieli. Szczegółowa recenzja znajduje się na blogu. Kupię ponownie.
  • Wibo Express growth nr 345 oraz Vollare Da Vinci nr 102 - kameleon zużyty do końca a różowy niestety mi zgęstniał. Ciężko mi się rozstać z tym różem bo bardzo ładnie się prezentował, dlatego szukam zamiennika dla tego koloru. Szczegółowa recenzja kameleona na blogu. Nie kupię ponownie. 
  • Bebeauty, Jednoczęściowe maszynki do golenia - beznadzieja. Nawet na dwie nogi nie starczą, by bardzo dokładnie wydepilować je potrzebuję aż dwóch maszynek. Potem mimo różnych reanimacji są do wyrzucenia. Do tego łatwo się zaciąć. Nie kupię ponownie.
  • Carea, płatki kosmetyczne - moje ulubione płatki, nie rozwarstwiają się a ich używanie to czysta przyjemność. Kupię ponownie.
  • Perfecta Oczyszczanie, peeling gruboziarnisty - byłam idiotką kupując ten produkt na moją trądzikową twarz. Bardzo mnie zranił, wydrapał prawie wszystkie niedoskonałości i krwawiłam przez niego przez chwilę. Nie kupię ponownie.
  • PRODUKT ZMIENIONY !
  • Dermo pHarma + maska kompres 4D - po jednym użytkowaniu nie jestem w stanie określić co zrobiła dobrego dla mojej cery. Jednak cały proces noszenia jej był niezłą zabawą dla reszty domowników. Być może kupię ponownie.
  • BeBeauty, Płyn micelarny - bardzo dobry produkt, jednak nie wiem dlaczego u mnie tak rzadko spotykany na półce. Dobrze oczyszcza twarz i oczy z makijażu, pachnie świeżością i opakowanie jest bardzo praktyczne. Szczegółowa recenzja na moim blogu. Kupię ponownie.
  • Ziaja, Tonik ogórkowy - bałam się tego produktu, bo nie znoszę zapachu ogórków w kosmetykach. Jednak ten kosmetyk zachęcił mnie do tego zapachu. Dobrze tonizował i oczyszczał, jednak bez rewelacji. Nie kupię ponownie.
  • Lirene, peeling enzymatyczny - według mnie produkt zbędny. Twarz może i była miękka ale nic pozatym nie zauważyłam. Może jednak wolę mechaniczne peelingi. Nie kupię ponownie.
  • Rival de loop, maseczka pell-off - bardzo fajna maseczka, dobrze oczyszcza. Po zastosowaniu skóra jest miękka, gładka i rozjaśniona. Wszelkie zanieczyszczenia są "oderwane". Trochę przeszkadzała konsystencja i zapach, ale wybaczam. Szczegółowa recenzja na blogu. Kupię ponownie. 
  • Eveline, Matujący krem BB 8w1 - ulubiony krem BB. Troszkę kolor jest zbyt ciemny, jednak nie widać wielkiej różnicy. Matuje ale nie wysusza. Jak na krem jego krycie jest dobre. Utrzymuje się długo na skórze. Postaram się znaleźć coś jaśniejszego a jak nie to zostanę przy tym. Szczegółowa recenzja na blogu. Być może kupię ponownie.
  • Wibo, Extreme volume lashes mascara - zawsze po użyciu tego tuszu miałam całe powieki brudne. Nie podobało mi się. Pozatym rzęsy były ładnie wydłużone i pogrubione. Szczegółowa recenzja na blogu. Nie kupię ponownie.
  • Próbka Carmexu - bardzo zainteresował mnie ten produkt. Kupię pełno wartościowy produkt

A jak Wam idzie zużywanie kosmetyków?
Pozdrawia,
głodna Krytyczka