wtorek, 30 grudnia 2014

118. Podsumowanie postanowień na rok 2014

  Jak tam przygotowania do Sylwestra? Bawicie się do białego rana, czy raczej stawiacie na rodzinne spotkanie? Ja niestety będę przykuta do łóżka ze względu na to, że jestem chora. Z dnia na dzień jest coraz lepiej, jednak do powrotu sił mi jeszcze daleko. W międzyczasie oglądam anime, przygotowuję notatki do nauki na sesję oraz relaksuję się grając w gry komputerowe. Zbliża się rok 2015, dlatego nadszedł czas na podsumowanie postanowień ze zeszłego roku. Czy któreś z nich się spełniło? Czy totalnie zawaliłam sprawę? Zapraszam do dalszej części posta :)
Przeglądając swoje zeszłoroczne postanowienia mogę z dumą stwierdzić, że większość w pewnym stopniu spełniłam. Co prawda, moje życie nie zmieniło się diametralnie, jednak jestem dumna z tego, że cokolwiek byłam w stanie wykreślić z mojej listy. Co roku obiecywałam sobie gwiazdkę z nieba, a już dnia kolejnego poddawałam się. Chyba w jakimś stopniu dorosłam, bo w tym roku było całkiem inaczej. Wiadomo, każdy człowiek ma swoją chwilę słabości, jednak złe chwile nie przysłoniły mi celu. Miałam wiele postanowień: od drobnostkowych (ścięcie włosów) do wymagających wielu wyrzeczeń (zmiana nawyków żywieniowych). Niestety, nie wyzbyłam się tak jak sobie obiecywałam lenistwa oraz utrzymywania porządku w swoim otoczeniu. Jednak patrząc na pozytywy, przygotowałam się należycie do matury i zdałam z zadowalającymi wynikami, powróciłam do czytania książek a także ograniczyłam zasoby kosmetyczne. Już wielka ilość rzeczy mnie nie przytłacza i mogę cieszyć się wolną przestrzenią na moich półkach. Na rok 2015 także zamierzam kilka rzeczy sobie obiecać. Może wydawać się to głupie, jednak czasem zerkam sobie na listę i mam ochotę coś zmienić. Nie musicie od razu spełniać wszystkiego. Uwierzcie, małymi kroczkami jesteście w stanie wykreślić wszystko, nawet te najtrudniejsze postanowienia. :)

Czy w tym roku coś sobie postanawiacie? Jeżeli tak, to co? :)
Znajdziecie mnie również na:

wtorek, 23 grudnia 2014

117. Akcja Celebruj Chwilę: Świąteczna wishlista

Obudziłam się jak zwykle nie w porę, ale mam jeszcze jeden dzień, więc można coś jeszcze zmienić ;). Mam kilka rzeczy, które mi się marzą od jakiegoś czasu i fajnie by było, gdyby znalazły się pod choinką. Wiadomo, w święta nie chodzi tylko o prezenty, jednak ciepło się robi na sercu wiedząc, że ktoś chce nas obdarować czymś wspaniałym.  Zaczynajmy:
1. Farmona Tutti Frutti, cukrowy peeling brzoskwiniowy - kto czyta mojego bloga od początku to wie, że uwielbiam zapach brzoskwiniowy dlatego każdy kosmetyk m.in z tej serii niesamowicie by mnie ucieszył :)
2. Pendrive - studiuję, piszę bloga, gram w gry więc pendrive dla takiej osoby jest niezbędny. Teraz ciągle pożyczam od chłopaka, jednak mimo tego ciągle żyję w obawie, że niechcący może usunąć ważne dla mnie pliki. Z chęcią przygarnęłabym takiego słodziaka :)
3. Zestaw pędzli - wypatrzyłam jakiś czas temu fajny zestaw 9 pędzli za 50 zł. Bardzo chciałabym poćwiczyć robienie makijaży, ale jak wiadomo, bez pędzli jest dosyć ciężko. ;)
4. Piżama - moja ostatnia zginęła w sposób tragiczny, dlatego rozglądam się za nową. Jakie powinna warunki spełniać? Musi być ciepła, wygodna i piękna - a gdyby miała motyw pandy byłabym w raju :)
5. Termofor - jestem wielkim zmarzluchem więc ciepło jest mi wskazane. Uwielbiam opatulić się w ciepły koc i równie dobrze mogłabym z niego już nigdy nie wyjść. Termofor - must have dla mnie
6. Sims 4 - bardzo lubię się czasem zrelaksować grając w gry komputerowe, a tą serię od dawna bardzo lubię. Grałam w część 1 i 2, jednak czwórka wydaje się być czymś nowym. Niestety, na razie nie mam takiej kwoty, by na nią przeznaczyć (nie jest to nadrzędna sprawa), jednak Mikołaj podobno spełnia każde marzenie :))

sobota, 20 grudnia 2014

116. Małe zakupy kosmetyczne

  Jestem już w domu. Przeżyłam kilkanaście godzin podróży, by móc być w ten wyjątkowy czas być z rodziną. Pomimo tego, że jestem wyczerpana, spałam dosłownie kilka godzin (około 4) postanowiłam pokazać, co ostatnio kupiłam. Nie jest tego na szczęście dużo, ponieważ staram się kupować tylko to co niezbędne, ale jak raz na jakiś czas sprawię sobie drobny prezent to nic złego się nie stanie :)


 1. Schwarzkopf, Gliss Kur Dwufazowa ekspresowa odżywka regeneracyjna z płynną keratyną- kupiłam tę odżywkę bo zauważyłam, że ostatnio mam spore problemy z rozczesywaniem swoich włosów. Od niedawna jej dopiero używam, więc nie mogę zbyt dużo powiedzieć. Faktem jest, że ładnie pachnie i sprawia że włosy wyglądają na zdrowsze :)

2. Bielenda,  skin clinic professional Aktywne serum korygujące Anti-Age do cery mieszanej i tłustej, z niedoskonałościami - postanowiłam, że tym razem bardzo poważnie podejdę do programu naprawy mojej fatalnej cery. Niezbyt ładnie pachnie (według mnie jest to zapach gabinetu dentystycznego) ale wiążę co do tego kosmetyku wiele oczekiwań i mam nadzieję że się sprawdzą.


3. Golden Rose, Utwardzający lakier szybkoschnący - już od jakiegoś czasu chciałam kupić jakiś top coat, a tak się fajnie złożyło że na okres świąteczny w mojej galerii otworzono punkt Golden Rose. Poużywamy, zobaczymy ;)

4. Golden Rose Jolly Jewels nr 107 - ten kolor wybrał dla mnie chłopak. Zauważyłam, że on bardzo lubi gdy w jakiś sposób się wyróżniam. Zastanawiałam się długo nad nim, ale robił tak maślane oczy że musiałam go wziąć.

5. Golden Rose, Lakier do paznokci z proteinami - zdjęcie przekłamuje kolor, gdyż w rzeczywistości jest bardzo różowy. Brakowało mi takiego koloru w swoich zbiorach, więc z chęcią wypróbuję. Niestety, nie wiem jaki to numerek, gdyż nie mam go przy sobie

6. Golden Rose, Holiday nr 53 - ostatnio bardzo polubiłam się z piaskowymi lakierami, więc chętnie go poużywam, zwłaszcza że poprzedni piasek o takim kolorze (limitowana edycja Wibo, Wow Sand) zaczyna dobijać do denka.

Miałyście któryś z tych produktów? Co o nich sądzicie? :)
Zapraszam również na:

piątek, 12 grudnia 2014

115. TAG - 15 bardzo dziwnych pytań

   Mimo że jest jeszcze bardzo wczesna pora, ja już jestem zmęczona i mam wielką ochotę się położyć spać. Nie wiem czy to przez pogodę, czy przez to że kilka godzin bez przerwy się uczyłam. Dlatego postanowiłam że dzisiaj będzie tag, bo takowych u mnie jest bardzo mało. Zawsze można dowiedzieć się czegoś nowego o osobie, która jest autorem bloga. Zapraszam :)
  • Czy masz jakieś przezwisko, którego używa tylko Twoja rodzina?

    Kiedyś miałam, troszkę obraźliwe (tak to jest, jak ma się tylu braci a jest się jedyną siostrą). Teraz każdy zwraca się do mnie po imieniu. Bardzo mnie to cieszy, bo uważam że moje imię jest ładne i nie jest powszechne :)

  • Czy masz jakieś dziwne nawyki?

    Dziwne nawyki...mam ich sporo. Zaczynając od tego, że jak zawsze mam pomalowane paznokcie, to odruchowo skubię wokół skórek, przez co mam często brzydkie i nie nadające się do oglądania przez innych. Lubię też zacierać ręce jak coś mi się udaję (jestem nienormalna :D)
  • Czy masz jakieś dziwne fobie?

    Boję się ciemności, ale tylko wtedy gdy przebywam na zewnątrz. Nie przeszkadza mi siedzenie w ciemnym pokoju, czy domu, ale jak wracam późno z zajęć i jest ciemno, to jestem lekko przerażona. Dlatego nie wychodzę nigdzie wieczorem i nigdy nie chciałam prowadzić "wieczorowego życia"typu imprezy, nocne przechadzki itp. Jak idę z osobą, przy której czuję się bezpiecznie jest ok, jednak sama - mowy nie ma.
  • Jaką piosenkę potajemnie uwielbiasz i śpiewasz, kiedy jesteś sam/sama?

    Uważam, że nie mam talentu do śpiewania, dlatego nigdy tego nie robię. Nie chcę narażać innych na uszkodzenie słuchu :P
  • Co Cię najbardziej irytuje?

    Najbardziej irytuje mnie to, że żyjemy w świecie zakłamań. Ktoś kto jednego dnia jest twoim najlepszym przyjacielem, jutro może stać się wrogiem. Niestety, sama tego doświadczyłam - nie życzę tego nikomu.

  • Czy masz jakieś nerwowe nawyki?

    Drapię się po nosie lub po policzku, jak spotkam się ze stresującą sytuacją ;)

  • Po której stronie łóżka śpisz?

    Nie mam pewnego miejsca, raz śpię tu, raz tam. Różnorodność jest wskazana :D

  • Jaki był Twój pierwszy pluszak i jakie się nazywał?

    Był to biały miś (niedźwiedź polarny). Jego imię brzmiało "miś Gogo" :P

  • Jaki napój zawsze zamawiasz w Starbucks?

    Nigdy nie byłam w Starbucksie.

  • Jaką urodową zasadę wyznajesz, ale właściwie nigdy się do niej nie stosujesz?

    Że najważniejsza jest regularność stosowania produktów. Niestety, to jest wielka moja zmora, jednak teraz jest coraz lepiej.
  • W którą stronę odwracasz twarz podczas prysznica?

    Te pytanie mnie zamurowało o.O
  • Masz jakieś dziwne zdolności fizyczne?

    Jestem odporna na ból fizyczny. Coś co podobno miało piekielnie boleć, mi było obojętne. Kiedyś ktoś mnie kopnął w piszczel.  Ja nic nie poczułam, ale wielki siniak wskazywał że nieźle mi się oberwało. Kolejny przykład to jak poszłam na szczepienie - pełno dzieci, które wychodziło z gabinetu było przerażone, lub płakało. Ja jako jedyna zachowałam zimną krew i wyszłam z uśmiechem na twarzy, bo rodzice byli ze mnie dumni.

  • Jakie niezdrowe jedzenie uwielbiasz i jesz je pomimo wszystko?

    Słodycze! Kocham słodycze w każdej postaci. Wiem, umrę szybko, ale warto będzie *.*
  • Czy masz swoje ulubione powiedzenie/wyrażenie, które wciąż powtarzasz?

    Kiedyś miałam sporo takich powiedzeń, jednak im bardziej dorastałam, tym więcej się ich zacierało do tego stopnia, że nie jestem w stanie ich sobie przypomnieć.
  • W czym śpisz? 

    W piżamce, a jak - komfort najważniejszy ^.^

    Jeżeli macie ochotę odpowiedzieć na pytania, to zapraszam :)
    Znajdziecie mnie również na:

niedziela, 7 grudnia 2014

114. Ziaja, Liście manuka - tonik zwężający pory na dzień/na noc

     Jakiś czas temu w internecie aż się gotowało od informacji dotyczących nowej serii Ziaji  liście manuka. Nie było kanału na Youtube, gdzie chociaż raz nie przewinęła się w filmach. Powiem Wam szczerze, że sama kupiłam kilka produktów z tej serii tylko dlatego, by na własnej skórze dowiedzieć się, czy są warte takiego rozgłosu. Na pierwszy rzut poszedł tonik. Po takim kosmetyku nie spodziewam się zbyt wiele, bo głównie służy do odświeżenia naszej cery i wyrównaniu pH. Jak spisał mi się ten kosmetyk? Sprawdźcie.


Słowa producenta:

Skład:
Moja opinia:
Zacznijmy od opakowania. Produkt znajduje się w bardzo ładnym, plastikowym opakowaniu, które jest bardzo trwałe. Ma dołączony atomizer, co niektórych denerwuje ze względu na to, że trzeba kilkanaście razy psiknąć, by wacik był prawidłowo nasiąknięty, jednak osobiście ja się przyzwyczaiłam, a nawet polubiłam taką formę. Co do zapachu wiele osób twierdzi, że jest piękny, natomiast dla mnie jest neutralny - ani ładny, ani brzydki.  Przejdźmy do najważniejszego, czyli do działania. Tonik bardzo ładnie odświeża i oczyszcza naszą skórę z pozostałości zanieczyszczeń. Eliminuje uczucie ściągnięcia, które czasem powoduje żel do mycia twarzy. Skóra po nim wygląda świeżej. Czy łagodzi zmiany trądzikowe? Według mnie tak i nie. Co to znaczy? Tym niedoskonałościom, które już mamy rzeczywiście pomaga w leczeniu jednak nie zapobiega nowym. Do tego delikatnie zwęża pory, jednak nie jest to efekt wow. Według mnie  za taką cenę warto spróbować w ciemno a wierzę, że większości z Was się spodoba. Dla mnie przypadł do gustu i na pewno skuszę się na kolejne opakowanie :)

Co wy sądzicie o tej serii? Pomogło Wam w walce z problemami skórnymi?
Znajdziecie mnie również na:

piątek, 28 listopada 2014

113. Akcja Celebruj Chwilę: Zimowe inspiracje

   Mimo tego że podczas zimy jest bardzo zimno, bardzo lubię tę porę roku. To właśnie w tym okresie świętuję większość najważniejszych dla mnie dat. To właśnie w zimę się urodziłam, w zimę poznałam swojego chłopaka a także w zimę mi się oświadczył. Podobno w mojej miejscowości jest już biało. Niestety, mieszkam teraz na drugim końcu kraju, gdzie nie zapowiada się na śnieg. Dlatego te oczekiwanie na odpowiedni klimat chcę umilić pięknymi ilustracjami. Zapraszam :)

























Co lubicie w zimie najbardziej? Czy może nie przepadacie za tą porą roku?
Pozdrawiam i zapraszam również na:

środa, 26 listopada 2014

112. Wpis informacyjny ♥

Wiem, że nie było mnie na blogu bardzo długi czas. Wiem też, że mam wielkie zaległości z waszymi blogami. Niestety, mam bardzo dużo rzeczy do zrobienia w krótkim okresie czasu, co uniemożliwia mi przesiadywanie na internecie. Może nie jestem uzależniona, ale czasem lubię sobie pochodzić po witrynach i poczytać, co się dzieje na świecie. Jednak mam dobrą wiadomość. Wcześniej pisanie postów nie było możliwe przez to, że nie miałam do tego sprzętu, ale udało mi się kupić laptopa. To oznacza, że powinnam pojawiać się tu o wiele częściej - jak będzie w praktyce, zobaczymy, jednak jestem bardzo dobrej myśli.

Drugą rzeczą, dzięki czemu piszę ten post, to jest chęć podziękowania Wam za to, że ze mną jesteście. Nigdy nie zależało mi na ogromnej ilości wyświetleń, komentarzy bądź czytelników, jednak te liczby, które aktualnie mam, bardzo mnie motywują do dalszego tworzenia swojego kącika w internecie. 

No i ostatnia sprawa. Chciałabym zrobić wpis, na którym odpowiedziałabym na Wasze pytania. Jest to możliwość poznania mnie bliżej, bądź zapytania o cokolwiek i chęci poznania mojego zdania na dany temat. Także jeżeli chcecie się czegoś dowiedzieć, zapraszam do pisania pytań w komentarzach. Wpis pojawi się, jeżeli będzie ich odpowiednia ilość, bo nie sądzę by był sens poświęcać cały post na jedno pytanie.


Dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam :*
Zapraszam również na:
Ask.fm (nowy)

środa, 12 listopada 2014

111. Kosmetyczne TOP 3 - październik

     Wiem, wiem. Mamy już prawie połowę listopada, a ja dopiero teraz zabrałam się za pisanie o ulubionych kosmetykach poprzedniego miesiąca. Niestety, teraz pogoda nie pozwala nam na zrobienie dobrych zdjęć, do tego doszła mi uczelnia, więc wracam zazwyczaj o 17 i jest już noc. Do tego nie mam swojego laptopa, przez co mam wielce ograniczony dostęp do internetu. Jednak nie chcę, by ten wpis był czysto informacyjny, dlatego chcę przejść do rzeczy. Październik bardzo szybko mi zleciał, głównie za sprawą wielu spraw, które musiałam załatwić. Wkroczenie w dorosłość nie jest takie łatwe, jak się niektórym wydaje (mi też się tak wydawało). Mam tutaj trzy produkty, które zachwyciły mnie w październiku i na pewno będę do nich wracać. Chcecie się dowiedzieć, o czym mówię? To zostańcie do końca wpisu :)


1. Garnier Ultra Doux, odżywka pielęgnacyjna do włosów suchych i zniszczonych - kupiłam tę odżywkę jak przyjechałam na studia. Zachęciło mnie ogrom pozytywnych opinii, zwłaszcza że moje włosy mają skłonność do tego, że nic na nie nie działa. Jednak tutaj jest inaczej. Już od pierwszego użycia wyglądają na zdrowsze. Są miękkie, gładkie i błyszczące. Szkoda że moje włosy łatwiej się nie rozczesują ale wybaczam ze względu na działanie odżywiające. Do tego ładnie pachnie i opakowanie jest bardzo zachęcające. Mam zamiar się zaopatrzyć w szampon z tej samej serii. Polecam wypróbować, bo może okazać się kluczem do sukcesu.


2. Venus, pianka do golenia z ekstraktami z melona i grejpfruta - po moim drugim podejściu do pianki z Isany i kolejnym rozczarowaniu skusiłam się na coś innego i tej decyzji nie żałuję. Przy tej piance ani razu się nie zacięłam, co przy poprzedniku zdarzało się bardzo często. Bardzo ładnie pachnie a do tego powoduje wielką pianę, przez co nie wiele produktu trzeba zużyć by pokryć nogi. Daje ładny poślizg przez wszystko idzie gładko ;) Polecam, na promocji kosztował około 4-5 zł.


3. Isana, zmywacz do paznokci - wszyscy polecali ten zmywacz, mówili że ładnie pachnie i natychmiastowo usuwa lakier, nawet piaskowy. I zgadzam się z tym w 100%. Na początku byłam sceptycznie nastawiona bo miałam zmywacz z tej firmy w różowym opakowaniu (dramat). Jednak pozytywnie mnie zaskoczył i prawdopodobnie przy nim już zostanę. 

Co porabiacie w jesienne wieczory? Ostro zakuwacie na studiach czy zostawiacie to na później? ;)

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję że jesteście :*

czwartek, 30 października 2014

110. A wyszłam po buty...czyli co przygarnęłam.

  Znacie to uczucie kiedy wychodzicie na miasto z konkretnym celem, a wracacie z czymś innym? Może nie często mi się to przytrafia, ale jednak. Obiecałam sobie, że będę mniej kupować a idzie w całkiem inną stronę. No cóż, jesteśmy kobietami i musimy siebie w jakiś sposób rozpieszczać ;)
Zakupów nie jest wiele, starałam się wybrać tylko to, co jest mi potrzebne albo od dawna chciałam wypróbować. Zaczynajmy :))


Jakiś czas temu weszła nowa akcja kosmetyczna w Biedronce. Nie byłabym sobą, gdybym na coś się nie skusiła. Pierwsza część gazetki nie była zbyt ciekawa, więc nie miałam dylematów stojąc przy półce, co jeszcze można by było wziąć. Moja skóra powoli traci swoją opaleniznę, więc jeden krem BB na wykończeniu jest teraz na mnie za ciemny, a mój podkład na zimę za jasny, więc musiałam znaleźć coś odpowiedniego na ten czas. Postanowiłam wypróbować jaśniejszy odcień 1. Under Twenty, Multifunkcyjny antybakteryjny krem BB w odcieniu 01 jasny beżowy. Kolor jest bardzo fajnie dopasowany do mojej karnacji, nie odcina się, przez co nie muszę nakładać go na szyję. Na 2. Lirene, peeling enzymatyczny delikatnie złuszczający skusiłam się z tego względu, że mam teraz problem z ropnymi wypryskami, a nie chciałabym tego bardziej roznosić po twarzy. Użyłam go raz, ma ładną, kremową konsystencję ale na temat działania jeszcze się nie wypowiem.


Pamiętam, jak narzekałam na blogu, że nie mam szafy Lovely w Rossmannie. Teraz w mieście, w którym studiuję mam ją prawie wszędzie. Od dawna byłam ciekawa, jakie są te produkty dlatego skusiłam się na 3. Lovely, Baltic Sand lakier o piaskowej fakturze nr 6. Mam tylko jeden piasek w swojej kolekcji, a bardzo go lubię więc czemu by nie mieć ich więcej? Poza tym, kolor według mnie jest przepiękny (jest to ciemny niebieski z błękitnymi drobinkami). Jakiś czas temu był szał na 4. Lovely, Nude make up kit, paleta cieni w naturalnych odcieniach. W mojej kosmetyczce brakuje kolorków na co dzień, a te mnie w jakiś sposób urzekły. Mam nadzieję że u mnie się sprawdzą.


Kończy się mydło w domu, dlatego musiałam kupić następne. Mój chłopak ostatnio powiedział mi, że woli mydła w płynie niż w kostce, więc sprawiłam mu tę radość i skusiłam się na 5. Isana, mydło kremowe o zapachu owoców mango i pomarańczy. Nie wiem jak się spiszę, mam nadzieję że nie przesuszy mi i tak już suchych rąk. Jeżeli jednak tak się stanie, będę musiała wrócić do ulubionego mydła w kostce z Alterry.

Jak spędzacie Halloween? Ja osłabiona leżę w łóżku :(
Zapraszam również na:

niedziela, 26 października 2014

109. Luksja Balance Pear & Avocado, żel pod prysznic

Niestety, czasu mam coraz mniej na przyjemności a jeszcze mniej na siedzenie przy komputerze. Dlatego przerwy na blogu pewnie będą częste, jednak będę starała się do tego nie dopuścić. Ostatnio bardzo ambitnie podchodziłam do akcji Arcy Joko, troszkę zapominając o postach innej kategorii. Pomijając zbędne tłumaczenia, zapraszam na recenzję.
  
 Słowa producenta:
Skład:

Moja opinia:
Kupiłam ten żel za około 5 zł w zwykłym sklepie. Opakowanie podczas prysznicu fajnie leży w dłoni i łatwo się otwiera. Zapach nie jest zbyt przyjemny - wyczuwam silną woń chemii. Jednak jest bardzo słabo wyczuwalny - zbyt słabo. Gdy nalewamy na gąbkę nagle się ulatnia i nie ma po nim śladu. W żaden sposób nie utrzymuje się na skórze. Myje jak każdy inny żel. Nie wiem co producent chciał osiągnąć ale skóra nie wygląda lepiej po tym produkcie. Nie nawilża i nie odżywia. Do tego jest niewydajne - kilka użyć i go nie ma. Z zalet mogę wymienić to, że ładnie się pieni. Nie polecam tej serii, już żele z Isany o 2 złote tańsze są lepsze.


Jakie żele pod prysznic polecacie? :)
Zapraszam również na:

środa, 15 października 2014

108. Październikowy haul kosmetyczny

  Dobra, przyznaję się. Ostatnio zbyt wiele kosmetyków kupuję. Jednak postanawiam poprawę i chcę wdrążyć w swoje życie pewien projekt. A mianowicie będę kupować tyle produktów, ile udało mi się zdenkować w konkretnym miesiącu, tzn. jeżeli we wrześniu zdenkuję 5 kosmetyków, w październiku mogę (ale nie muszę) kupić 5 i ani jednego więcej :D. Będzie ciężko, bo na razie nic nie zużyłam, a to oznacza że nic w listopadzie nie będę mogła kupić ale dam radę ;). Teraz zapraszam do zapoznania się, co ostatnio trafiło do mojego grona.


1. Oriflame, żel pod prysznic Harmony - prezent

2. Oriflame, antyperspirant 24h Harmony - prezent

3. Oriflame, krem do rąk Harmony - prezent
4. Oriflame, odżywczy krem do rąk i ciała Mleko i Miód - prezent

5. Garnier Ultra Doux, odżywka do włosów suchych i zniszczonych z olejkiem z awokado i masłem karite - potrzebowałam jakiejś odżywki do włosów, więc udałam się do Natury. Wybór padł na tą, ponieważ wszyscy się nią zachwycają i nawet nadają tytuł "najlepszej odżywki na świecie". Moje włosy nie lubią kosmetyków, więc sceptycznie do niej podchodziłam. Użyłam jej kilka razy i moje włosy rzeczywiście są bardziej miękkie i błyszczące. Na razie spisuje się bardzo dobrze.

6. Ziaja, maska intensywnie wygładzająca do włosów niesfornych - kupiłam ją, ponieważ moje włosy już zapomniały, co to jest maska. Polecała ją między innymi Graczi. Pomyślałam że warto spróbować, zwłaszcza że za 200 ml zapłaciłam 6,27 zł. 
7. Cleanic, patyczki higieniczne - zmiana mieszkania, więc wszystko trzeba kupować od podstaw. Kupiłam je bo mają fajne opakowanie. Troszkę źle mi się z nimi pracuje podczas malowania paznokci.

8. 3x Fitti Classic, chusteczki nawilżane 72 sztuki - za trzy opakowania płacimy 10 zł. Według mnie bardzo się opłaca, zwłaszcza że używam ich do przecierania rąk po nałożeniu kosmetyków palcami, bądź przetarcia stołu gdy się ubrudzi. Wszystko fajnie czyści i nie rozrywają się.
9. Luxury, 9w1 skoncentrowana odżywka-serum do paznokci - miałam wielką ochotę na pomalowanie sobie paznokci a nie miałam żadnej odżywki, bo tą z Eveline przygarnęła sobie mama przy mojej przeprowadzce. Biedronka była najbliżej więc po nią sięgnęłam, zwłaszcza że kosztowała mnie ok. 6 zł. Kiedyś w takich pudełeczkach Eveline sprzedawało swoje kosmetyki w Biedronce, więc to pewnie oni tą odżywkę wyprodukowali ;)

10. Oriflame, Kajal Eye Liner odcień Mystic Purple - prezent

11. Catrice, Ultimate Shine Gel Colour nr 040 Don't Fear The Shear - troszkę pani w Naturze mnie oszukała, a dowiedziałam się o tym dopiero w domu. Były te pomadki przecenione na 9.99zł natomiast "wystukała" mi regularną cenę - 16.99 zł. No trudno, następnym razem będę się pilnować. Ten kolor bardzo mi pasuje (chłopak wybierał) i dlatego teraz noszę go prawie non stop. Nie jest matowy, więc nie uwidacznia suchych skórek. Może trafi do ulubieńców, kto wie ;))



A Wy co ostatnio kupiłyście? Może znacie któryś z tych kosmetyków? :)
Zapraszam również na:

czwartek, 9 października 2014

107. Akcja Celebruj Chwilę: Książka na wieczory pod kocem

     Robi się coraz zimniej, słońce szybciej zachodzi a to oznacza, że więcej czasu spędzamy w domu. Staram się by te chwile nie były bezwartościowe, dlatego staram się robić coś pożytecznego. Jednym z moich sposobów na relaks jest owinięcie się ciepłym kocykiem i sięgnięcie po ciekawą książkę. Dzisiaj przedstawię Wam, co ostatnio przeczytałam. Uważam, że ta książka idealnie się nadaje na tę porę roku, zwłaszcza że to jest czas refleksji nad swoim życiem. 

 Pięćdziesiąt wskazówek. Pięćdziesiąt lekcji, w których autorka przeplata własne przeżycia z doświadczeniami ludzi spotkanych na swojej krętej drodze; przywołuje ważne dla siebie postaci, znaczące książki i filmy, inspirujące modlitwy i wypisy z lektur; przypomina o sile psalmów
i prostych sentencji.

Felietony Reginy Brett docenili i pokochali czytelnicy na całym świecie. Przyklejano je na lodówkach, rozsyłano w e-mailach do bliskich. Tematy lekcji, których udzieliło autorce życie, cytowano na tysiącach blogów i przedrukowywano w gazetach.

Książka, którą trzymasz w ręce, stanie się bliska każdemu, kto kiedykolwiek znalazł się na życiowym zakręcie oraz wszystkim szukającym inspiracji. Niech każda z pięćdziesięciu lekcji będzie manifestem – jak bohaterka jednego z esejów, pewna sportowa czapka z prostym hasłem: „Życie jest dobre”. Bo takie jest. Naprawdę.
 




A Wy co ostatnio czytałyście? 
Pozdrawiam i zapraszam również na:

wtorek, 7 października 2014

106. Akcja Celebruj Chwilę: Mój jesienny spacer

    Spacer jest jednym z elementów ludzkiego życia, dlatego nie może nam go zabraknąć. Podczas tej krótkiej chwili możemy uspokoić myśli i odsunąć od siebie wszystkie nasze problemy. Warto wtedy udać się do miejsca, gdzie będziemy mogli przyjrzeć się przyrodzie i zmianom w środowisku, jaki nam towarzyszy. Postanowiłam tym razem zabrać ze sobą aparat, by móc zatrzymać te chwile tylko dla siebie.





A Wy gdzie chodzicie na spacery? :)
Zapraszam również na:

piątek, 3 października 2014

105. Akcja Celebruj Chwilę: Jesienne inspiracje

   Załatwienie różnych spraw na uczelni jest trudniejsze niż myślałam. Wszyscy myślą, że wszystko już powinnyśmy wiedzieć a w rzeczywistości nie rozumiemy nic. Jednak staram się to wszystko ogarnąć i wyjść na prostą :) Łapię chwilę, że mam dzisiaj dzień wolny i mam dostęp do komputera (niestety, dzielę laptopa z chłopakiem, więc czasu na pisanie postów jest bardzo mało). Więc by ochłonąć po tylu stresach, dzisiaj mam bardzo lekki wpis a mianowicie inspiracje. Pierwszy raz coś takiego pojawia się na moim blogu, więc nie umiem jeszcze wynajdować jakiś perełek ale te zdjęcia, które mam, moim zdaniem zasługują na uwagę. :)












A Wy macie jakieś sposoby na wynajdowanie inspiracji?
Pozdrawiam i zapraszam również na:

poniedziałek, 29 września 2014

104. Facelle, płyn do higieny intymnej

  Witajcie ponownie na moim blogu :). Niestety, przyszła jesień a to znaczy że koniec z ciepłymi dniami i nocami. Teraz warto opatulić się w ciepły kocyk, zrobić sobie pyszny, gorący napój i wieczorami robić to, na co tylko mamy ochotę. Dawno nie było u mnie recenzji więc zdecydowałam że ta seria wróci z pozytywnym akcentem, czyli zaczniemy od mojego ulubieńca, który zostanie ze mną tak długo, jak tylko to będzie możliwe. Zapraszam :)


Słowa producenta:


Skład:


Moja opinia:
Postanowiłam go kupić po przeczytaniu wielu pozytywnych opinii na jego temat na blogach. Nie oczekiwałam zbyt wiele, jednak cena 3-4 złote bardzo mnie przekonała do tego, że warto spróbować. Czy żałuję? Oczywiście że nie! Płyn (jak już pewnie każdy wie) jest przeznaczony do okolic intymnych i  sprawuje się świetnie. Jest delikatny, nie podrażnia w żaden sposób. Nie za bardzo znam się na składach, ale wiem że nie ma w sobie SLS-ów, które nie są polecane do tak delikatnych stref.  Płyn dobrze się pieni i jego pojemność (300 ml) sprawia, że jest bardzo wydajny. Ma delikatny zapach. Używałam go także na wakacjach jako żelu pod prysznic i w tym zadaniu też bardzo dobrze się spisywał. Ciało było oczyszczone i nie zrobił mi żadnej krzywdy. Polecam wypróbowanie, za taką cenę nie mamy nic do stracenia :)



 A Wy jakiego macie życiowego ulubieńca? :)
Znajdziecie mnie również na: