sobota, 13 września 2014

118. Akcja Celebruj Chwilę: "Co bym powiedziała sobie sprzed lat?"

   Witajcie kochane :). Został mi tydzień w moim rodzinnym mieście a potem... przeprowadzka do miasta, gdzie będę studiować. Moja uczelnia jest dość daleko od domu, także muszę zawieść prawie wszystkie swoje rzeczy. Pakowanie, segregowanie, przeglądanie i dokupowanie rzeczy, które mi brakują nie ma końca. Jestem ciekawa, co ten rok dla mnie przyniesie, a co więcej, jak to jest na studiach. Może zaglądnęła tutaj jakaś studentka, która chciałaby co nieco odsłonić mi tego świata? :)

    Etap, w którym obowiązkowo musiałam się uczyć, już minął. Czasem było fajnie, czasem źle. Gdybym mogła cofnąć się w czasie, moje życie szkolne wyglądałoby troszkę inaczej. Dlatego też zaciekawiła mnie akcja prowadzona przez Arcy Joko pt. "Celebruj Chwilę" KLIK. Jesteście ciekawe, co bym sobie powiedziała? Jeżeli tak, to zapraszam do dalszej części postu.
1. Podążaj swoją drogą, nie idź bezmyślnie za koleżankami - w szkole podstawowej popełniłam błąd. Przyszedł czas, w którym musieliśmy podjąć decyzję, do jakiego gimnazjum się wybieramy. Poszłam oczywiście tam, gdzie moje najbliższe koleżanki wierząc, że będę mogła razem z nimi kontynuować naukę. Okazało się, że wszystkie trafiły do jednej klasy, a ja oddzielnie do innej. Nie było mi w tej szkole źle, jednak te wydarzenie nauczyło mnie, że powinnam iść tam gdzie chcę i liceum wybrałam już "samodzielnie", bez znajomych osób w klasie.

2. Nie przejmuj się drobiazgami - dostałaś jedynkę? Nie wzięłaś zeszytu z jakiegoś przedmiotu? Usłyszałaś coś przykrego o sobie? Błagam, nie bierz tego tak głęboko do serca. Przecież to nie koniec świata. Wierz w siebie i zrozum, że opinia osób, które nic dla Ciebie nie znaczą, jest bezwartościowa. Niech myślą o Tobie co tylko chcą, miej to gdzieś. Chyba że to jest uzasadniona krytyka, wtedy spróbuj naprawić swój błąd.

3. Nie każdy jest dobry we wszystkim - wiem, że umiesz w szybkim tempie nauczyć się czegoś na pamięć. Gdy jesteś zmotywowana, potrafisz rozwiązać dużo zadań, które wcześniej sprawiały Ci wielką trudność. Niestety, wiem też, że nie jesteś zbyt dobra z w-fu. Nie przejmuj się tym, że przez Ciebie drużyna przegrała. To nie jest mecz rangi światowej. Mimo że nauczycielka oczekuje poważnej gry, traktuj to jako zabawę. Przegrałaś? Olej to. Ważne że miło spędziłaś czas.

4. Na siłę nie staraj się przypodobać każdemu - nie każdy musi mieć z Tobą dobry kontakt. Ludzie zobaczą to, że chcesz, by wszyscy Cię lubili i zaczną Cię wykorzystywać. Lepiej mieć kilku przyjaciół, ale prawdziwych niż kilkadziesiąt, które gdy nie ma Cię w szkole, chętnie sobie o Tobie poplotkują. 

5. Zgłaszaj się na lekcji - możesz sobie wyrobić dobrą opinię u nauczycieli. Popełniłaś błąd? Zdarza się. Nikt nie jest idealny a uwierz, że zostaniesz doceniona za swoją ciężką pracę. Jako przykład dam naukę angielskiego w liceum :)

6. Nie dawaj sobie wmówić że jesteś do niczego - wiem że nawet teraz moja samoocena pozostawia wiele do życzenia, ale uwierz, że z wiekiem będzie Ci łatwiej. Jesteś jaka jesteś, niewiele możesz zmienić. W gimnazjum nauczycielka od angielskiego na każdym kroku starała się mi udowadniać, że nic nie umiem a w liceum byłam w klasie tą jedną z najlepszych z tego przedmiotu. Maturę też napisałam na zadowalający wynik. I co, proszę pani, dalej nic nie umiem? ;)

7. Oceny nie są najważniejsze - nigdy nie sądziłam, że to powiem, ale nie spędzaj tak dużo czasu przy książkach. Spotykaj się częściej ze znajomymi, miej czas na swoje pasje. W ostatniej klasie liceum nie ucz się tak wiele, bo wyjdzie to na niekorzyść dla Twojej psychiki i zdrowia. Dasz radę, jesteś mądrą dziewczyną :)

A Wy, co sobie byście powiedziały? Jak u Was wyglądała nauka w szkole?
Zapraszam również na:

poniedziałek, 8 września 2014

117. Nominacja do Liebster Blog Award

   Witajcie na moim blogu. Dzisiaj chciałabym odpowiedzieć na nominację, którą przydzieliła mi Kamila Nowak z bloga "Początkująco kosmetycznie" klik. Przybliżając w skrócie:  jest to zabawa, do której nominuje się osoby prowadzące blog mniej znany. Ma to być taka nagroda za dobrze wykonywaną pracę. Bardzo się cieszę że mogę wziąć w tym udział i mam nadzieje że moje odpowiedzi będą satysfakcjonujące. Zapraszam :)
1. Wybierz słowo, które najlepiej cię oddaje.

Niestety, ale jedno słowo jakie może mnie określić to pesymistka. Wszędzie widzę ciemne barwy życia, ale powoli staram się to zmienić :)

2. Najlepsza książka, jaką do tej pory przeczytałaś.

Trudne pytanie, jednak myślę że mogę tutaj wyróżnić "Morze spokoju". Bardzo szybko mi się ją czytało i ciągle byłam ciekawa, co dalej się wydarzy :)

3. Twój ulubiony kosmetyk to?

Wybrać jeden kosmetyk jaki jest mój ulubiony jest niesamowicie trudne. Hmm... myślę że na chwilę obecną jest to maść z tlenkiem cynku, jeżeli można to nazwać kosmetykiem. Bardzo pomaga mi w leczeniu trądziku, kiedy nic mi nie chciało działać. 

4. Pisanie bloga to dla ciebie obowiązek czy przyjemność?

Pisanie bloga nie jest narzucone nam przez prawo, więc nikt nie musi go prowadzić. Założyłam go, bo od dziecka miałam kilka i zawsze pisanie sprawiało mi wielką przyjemność. Są momenty, kiedy mam ochotę kliknąć "usuń", jednak wystarczy wyłączyć laptopa na kilka dni i odciąć się od internetu. Gwarantuję, że po kilku dniach Wasza głowa będzie wręcz tryskać pomysłami i motywacją.

5. Ulubiona polska komedia to?

Nie wiem czy wiecie, ale nie oglądam telewizji już bardzo długi czas ok. 2 lat. Jeżeli mam ochotę coś obejrzeć, to zazwyczaj jest to anime albo jakiś film. Jednak bardzo mi się podobała Rodzinka.pl. Kiedy jeszcze w pokoju był telewizor, moja siostra oglądała wszystkie seriale, jakie tylko leciały i byłam na to skazana, jednak ta seria jakoś mnie przyciągał swoim humorem. 

6. Film, który najbardziej cię wzruszył?

Tak jak mówiłam, filmy oglądam rzadko ale ze staroci mogę powiedzieć że "Titanic" wzrusza mnie za każdym razem, jak go oglądam, mimo że wiem, co się wydarzy. Wiem, że nie tylko ja tak mam i dobrze haha :D

7. Pora roku, która cię charakteryzuje?

Przy tym pytaniu włączyłam telefon do "przyjaciela". Mój chłopak i brat powiedzieli że lato, jednak nie potrafią uzasadnić swojego wyboru. W sumie nie wiem dlaczego im tak się kojarzę :D

8. Jaki zapach lubisz najbardziej?

Brzoskwinia !

To wszystkie pytania. Niestety, nie jestem w stanie dokładnie nominować konkretnych blogów, ze względu na to, że ja czytam te bardziej "popularne". Jednak jeżeli masz ochotę odpowiedzieć na pytania, które zadała mi Kamila, będę bardzo szczęśliwa i chętnie przeczytam, co napisałaś :)

Jak Wam mija poniedziałek? Co porabiacie? :)
Zapraszam również na:

sobota, 6 września 2014

116. Ostatnio wykończone, czyli projekt denko

   Witajcie na moim blogu. Troszkę czasu minęło, zanim zebrałam się do napisania tego wpisu. Próbowałam od kilku dni, ale wszystko było przeciwko mnie: najpierw aparat się rozładował, potem nie miałam odpowiedniego światła i wszystko było żółte i brzydkie. Dzisiaj też myślałam, że nie uda mi się go zrobić, bo nie miałam zbytnio dostępu do komputera ale udało się. Koniec tłumaczenia się! Jeżeli jesteście ciekawe, co przez 3 miesiące zużyłam, to zapraszam dalej :).

1. Alouette, Chusteczki nawilżane 25 szt. - kupiłam te chusteczki na wyjazd, by towarzyszyły mi w chwilach, gdy muszę szybko wytrzeć ręce. Najczęściej używałam go do zmywania podkładu z rąk i tu spisywał się bardzo dobrze. Dwa razy mi się zdarzyło, gdy bardzo źle się poczułam, użyć go do demakijażu i po dłuższym czasie udało mu się zmyć wszystko. Opakowanie jest bardzo wygodne a chusteczki tanie, także polecam. 

2. Oliprox, szampon z odżywką do włosów ze skłonnością do łupieżu - używałam tego produktu wraz z pianką z tej samej serii, z nadzieją, że pomoże z moją suchą skórą głowy. Szampon średnio się pienił, miał zapach apteczny, który niestety utrzymywał się na włosach. Włosy były odżywione i nie plątały się. Niestety, jedynie troszkę zmniejszył mój problem ale nie zniwelował. Za taką cenę spodziewałam się troszkę więcej, dlatego do niego nie wrócę.

3. Isana, pianka do golenia o zapachu brzoskwiniowym  - bardzo lubię żel do golenia z tej samej serii, więc skusiłam się jakiś czas temu na piankę. Już wcześniej niezbyt mi przypadła do gustu między innymi przez wydajność, ale przed wyjazdem byłam spłukana więc kupiłam, co było najtańsze. Teraz niestety, stracił całkowicie w moich oczach. Na początku spisywał się całkiem dobrze: łatwo się rozprowadzał, pozostawiał skórę gładką tak jak opisuje producent. Potem czułam, że coś musiało jeszcze zostać, bo opakowanie było ciężkie ale w żaden sposób nie mogłam już go używać. Dopiero po przyjeździe do domu mechanizm odblokował się, jednak produkt nie wydobywa się już w formie pianki, a jakiejś pomarańczowej wody. Nie nie nie, więcej po niego nie sięgnę, nawet jeżeli to była wina tylko tego opakowania.
4. Avon Naturals, odżywczy balsam do ciała Słodka Śliwka i Wanilia - miałam wcześniej produkt z tej serii o zapachu kwiatu wiśni i tak jak tamten mi się spodobał. Lubię te balsamy: bardzo szybko się wchłaniają, zostawiając skórę nawilżoną i gładką. Do tego ma słodki zapach, który ja lubię. Fajnie się go używało podczas lata, bo balsam w kontakcie ze skórą fajnie ją chłodził. Nie mam dostępu teraz do kosmetyków z Avonu, a szkoda, bo wypróbowałabym inne zapachy.

5. Barwa, Siarkowa moc, antybakteryjny krem matujący - Krem ma ładne opakowanie, jednak zapach ma zbyt intensywny (kojarzy mi się z płynem do naczyń). W walce z trądzikiem mi nie pomógł, jednak fajnie matował. Osoby z mniej problematyczną cerą mogą spróbować, bo ten krem ma mnóstwo zwolenników. Ja go nie kupię, bo na mojej skórze lubił się rolować a tego nie zniosę, nie ważne jakie właściwości miałby.

6. Oriflame, Delicacy, krem do rąk - dostałam ten krem z rozdania. Mam też balsam z tej serii, więc już na 100% mogę powiedzieć, że zapach nie przypadł mi do gustu. Jestem osobą, która bardziej lubi słodkie, owocowe zapachy niż tego rodzaju. Ma ładne opakowanie, jest wydajny ale słabo nawilża. Mam suchą skórę na dłoniach no i nie zawsze mi się sprawdzał, dlatego się z nim żegnam bezpowrotnie
7. Alterra, Nawilżane chusteczki oczyszczające z aloesem do skóry suchej i wrażliwej - zakupiłam te chusteczki, bo wiele dziewczyn je polecało. Chusteczki są grube, więc nie będzie miało miejsce niekontrolowane rozerwanie podczas demakijażu. Ładnie oczyszczają skórę z makijażu. Byłyby moim ulubieńcem i bym została z nimi na dłużej ale nie mogę znieść tego zapachu. Nie wiem dlaczego, ale kojarzy mi się z czymś obrzydliwym (oszczędzę szczegółów). Szkoda, bo są naprawdę fajne.

8. 2x Bebeauty, maszynki do golenia jednoczęściowe - używam bo są tanie i łatwo dostępne. Może nie należą do idealnych, bo łatwo się przy nich zaciąć ale przy odrobinie ostrożności dają radę. Nie usuwają perfekcyjnie włosków, ale tak jak mówiłam, kupuję je ze względu na ich cenę. Może znacie jakieś tanie maszynki, które się dobrze sprawują? Chętnie spróbuję :)

9. Alterra, mydło w kostce o zapachu róży - opakowanie jak widać zdewastowane do granic możliwości. Musiało przejść wszelkie tortury, jednak wytrzymało do czasów pokazania go w projekcie. Tak jak mówiłam przy wersji lawendowej, to są najlepsze mydła w kostce, jakie w życiu spotkałam. Jako jedyne nie przesuszają mi suchej skóry na dłoniach. Polecam.
10. PRODUKT ZMIENIONY!

11. Ziaja, Kozie mleko, krem pod oczy do skóry suchej, skłonnej do zmarszczek - mój ulubiony krem pod oczy. Ładnie nawilża, wygładza skórę pod oczami. Do tego fajnie rozświetla te okolice. Na początku myślałam, że jak został wycofany z Rossmanna, to nigdzie go nie dorwę ale znajdziemy je w osiedlowych drogeriach i w firmowych sklepach Ziaja. Polecam z całego serca

12. Isana, odżywka do włosów, intensywna pielęgnacja - wzięłam tę odżywkę na wyjazd i fajnie mi się spisała. Włosy były miękkie, lśniące i wyglądały na zdrowsze. Takie opakowanie jest idealne na krótki wypad, ponieważ jest wydajne i nie zabiera dużo miejsca. Na moich półdługich włosach mogłam go zastosować około 5-6 razy, więc dla mnie to bardzo dobry wynik. Ta "próbeczka" zachęciła mnie do wypróbowania produktów do włosów z tej firmy.
13. Prreti, Regenerujące płatki Kiwi - kupiłam to z ciekawości i też dla poprawienia sobie nastroju. Używałam go jedynie na oczy. Pierwsze, za co polubiłam ten produkt, to zapach i szata graficzna. Świetna imitacja plasterków świeżo pokrojonego kiwi i ten naturalny zapach! Skóra była odświeżona i rozjaśniona, jednak efekt nie był długotrwały. Nakładałam ten produkt przed snem a rano praktycznie nie było już widać efektów. Jedak myślę że powinien się spisać przed jakimś większym wyjściem bądź przy domowym SPA.

14. Efektima, maseczka z glinką oczyszczającą - bałam się tej maseczki ze względu na obecność alkoholu wysoko w składzie. Jednak krzywdy mi nie zrobił, a wręcz przeciwnie, pomógł. Bardzo spodobała mi się forma maseczki, która zastyga na białą, twardą skorupę. Tam gdzie miałam bardzo rozszerzone pory porobiły mi się dziurki, co wyglądało komicznie i zastanawiałam się, co to oznacza. Skóra była niesamowicie oczyszczona i matowa. Do tego była pełna blasku i był wyrównany koloryt. Tam gdzie były te dziurki zauważyłam zmniejszenie porów i dokładne oczyszczenie. Przy cerze suchej bym ostrożnie do niej podchodziła, bo może wysuszyć ale ja mam bardzo tłustą więc kocham kocham :)

15. Simple Beauty, zmywacz do paznokci w żelu -  Mimo że działanie miał okej: ładnie zmywał, łatwo się rozprowadzał to nie mogłam znieść tego zapachu. Producent napisał że ma przyjemny, delikatny zapach. Tak, jasne, chyba dla osób, które nigdy nic ładnego nie wąchały. Okropieństwo.
16. W7, Neon Lights Eyeliner - nawet początkujące osoby łatwo by sobie poradziły ze zrobieniem kreski tym produktem. Ja robiłam swoją pierwszą w życiu i wyszła mi na tyle dobrze, bym mogła w niej pójść do szkoły. Jednak gdy eyeliner zastyga, robi się z niego taka skorupka, która przy delikatnym dotknięciu dosłownie się wykruszała. Było czuć go na powiekach. Nie widziałam go nigdzie na blogach ale to dobrze, bo nie polecam.

17. Produkt no-name

18. Próbki

A Wy co zużyłyście w tym czasie? Co polecacie a co jest bublem? :)
Zapraszam również na:

wtorek, 2 września 2014

115. Niekosmetyczni ulubieńcy sierpnia

     Rozpoczął się wrzesień a co za tym idzie rozpoczął się nowy rok szkolny. Nie ukrywam, że bardzo dziwnie czułam się, jak moje rodzeństwo szykowało się na ten dzień a ja mogłam leżeć w cieplutkim łóżku i ich obserwować. Jednak ja swój rok zacznę od października, więc cieszę się wolną chwilą jak tylko można. Przechodząc do tematu wpisu, chciałabym przedstawić Wam kilka rzeczy, które spodobały mi się w poprzednim miesiącu.

1. Ulubione anime
Ten miesiąc pod względem oglądania serii był bardzo ubogi. Pomimo tego udało mi się znaleźć anime, które bardzo mi się spodobało a jest nią Fate/Zero. W poprzednich ulubieńcach pokazywałam tytuł lekki, idealny do oglądania przed snem jednak tym razem przedstawiam całkowite przeciwieństwo. Seria ma 24 odcinki i należy do tych cięższych, to znaczy że na humor tam nie ma miejsca. Fate/Zero jest bardzo poważne i trzeba skupić się, by móc wszystko zrozumieć i nie przegapić żadnej informacji, bo może to skutkować nie zrozumieniem następnych działań bohaterów. Anime opowiada o walce pomiędzy 7 magami, gdzie nagrodą jest święty Graal - przedmiot, który jest w stanie spełnić każde życzenie. 


2. Ulubione wydarzenie
Pewnie bez przeszkód wymieniłabym tutaj pobyt w mieście, gdzie będę studiować, jednak chciałabym odwołać się do bardziej szczegółowych aspektów w moim życiu. Najbardziej w tym miesiącu podobał mi się mecz żużla (chyba tak to się określa :D) Stali Gorzów. Co prawda, byłam tam na początku jako pomoc w pracy, jednak ze względu na to, że mieliśmy wolny wieczór, postanowiliśmy sprawdzić jak to jest. Na początku myślałam, że to będzie strasznie nudne (motory jeżdżące w kółko), jednak było bardzo ciekawie i emocjonująco. Zwracam honor miłośnikom tego sportu i sama wybrałabym się na kolejne rozgrywki. 


3. Ulubiony ciuch/buty/dodatek
W tym miesiącu nie będą to buty, o nie nie. Tym razem będzie to część garderoby, a mianowicie bluzka z Pepco. Pewnie jak na nią patrzycie, zastanawiacie się, co takiego niezwykłego może w niej być. Jestem osobą bardzo szczupłą, więc nigdy nie sądziłam że szerokie ubrania mogą tak dobrze na mnie leżeć. Myślałam że będę wyglądać, jakbym nałożyła worek na śmieci, albo będę się czuła jak wieszak, jednak świetnie współpracuje z moją figurą, trochę ją ratując. Nosiłam ją tak często, jak tylko można było, nie zapominając o praniu i noszeniu innych ciuchów ;)


4. Ulubione miejsce
Przyjechałam do rodzinnego domu tydzień temu, a już zdążyłam sobie przypomnieć za co kocham tę miejscowość.  Będąc na spacerze z moim ukochanym i bratem, spędziliśmy tam cały dzień napawając się czystym powietrzem i widokiem. O czym mówię? O jeziorze Necko. Ta piękna woda, która odbija promienie słoneczne, ta wolna przestrzeń, chłodny wiatr... to miejsce, które zawsze zostanie w moim sercu <3


5. Ulubiony blog
Myślałam że w sierpniu nie będzie tego punktu, ze względu na to, że miałam mało czasu na poznawanie nowych blogów. Jednak w ostatnie dni z nieba spadł mi ten KLIK. Znajdziemy tu mnóstwo porad, DIY oraz bardzo przydatne treści. Blog jest bardzo schludny, wszystko jest czytelne i z łatwością możemy znaleźć to, co nas aktualnie interesuje. Motywem przewodnim autorki jest pozbycie się "brudów" ze swojego życia i domu, więc w łatwy sposób możemy się zainspirować, bo dziewczyna ma pomysły genialne. :)


6. Ulubione jedzenie
Hmmm... nigdy nie mam pamięci do jedzenia, więc muszę się dłużej zastanowić. Mam! W tym miesiącu zajadałam się borówkami, które kupowała moja przyszła teściowa. Co tu dużo pisać...są zdrowe i przepyszne. Mogłabym je jeść kilogramami i nigdy nie miałabym dość. 


7. Ulubiona gra
Tym razem nie będzie powrotu do dzieciństwa. Mam tutaj grę o nazwie Tomb Raider 2013 (zawsze piszę Rider, nie wiem dlaczego). Gra mnie tak niesamowicie wciągnęła, że przeszłam ją w cały dzień, grając od 12 do 2 w nocy. Oczywiście, nie chcę byście teraz pomyśleli że jestem osobą bez życia, która spędza całe dnie przy komputerze, jednak byłam tak ciekawa, co dalej się wydarzy a za oknem była ulewa, że nic mi nie było w stanie przeszkodzić. Przepiękna Lara Croft, bardzo realistyczna grafika i tajemnicza fabuła zachęciły mnie do spróbowania i tak oto przepadłam :)

8. Ulubiona piosenka
Będzie to japońska muzyka, dlatego nie każdemu może przypaść do gustu. Jednak mnie w jakimś stopniu urzekła i teraz jak tylko ją słyszę pojawia się uśmiech na mojej twarzy. Nie jest to piosenka radosna, jednak melodia bardzo szybko wpada w ucho. Znalazłam ją podczas oglądania jednego z anime, gdzie jej piosenka pojawiła się w openingu. Piosenka zwie się Träumerei, a wykonawcą jest LiSA. Polecam.


9. Ulubiona książka
Tak się składa, że w tym miesiącu przeczytałam kilka książek, co sprawia, że jestem z siebie dumna, bo to oznacza, ze postanowienia noworoczne spełniam. Miałam kilka kandydatów, jednak jedna książka wybiła się w ostatniej chwili. Jest nią "Morze spokoju", a recenzję przeczytać możecie tutaj KLIK


10. Najpopularniejszy wpis
W tym roku miesiącu bezkonkurencyjnie wygrał poprzedni wpis, który nosił tytuł "Kosmetyczne TOP 3 - sierpień 2014". Nie sądziłam że ten post może wywołać tak wielką (jak na standardy) ilość wyświetleń. To w pewnym stopniu zachęca do kontynuowania serii. Bardzo się cieszę że mój pomysł tak się fajnie przyjął :)


A Wy co polubiłyście w sierpniu? Chętnie poczytam :)
Znajdziecie mnie również na:

piątek, 29 sierpnia 2014

114. Kosmetyczne TOP 3 - sierpień 2014

    Witajcie. Jak wszyscy wiecie wielkimi krokami zbliża się koniec miesiąca, więc jest to odpowiedni moment, by zrobić podsumowanie. Korzystam z dobrej pogody jak tylko można, dlatego mało mnie w internetach. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam 3 kosmetyki, które w tym miesiącu zasłużyły na podium.

1. Avena, maść z tlenkiem cynku

Osoby, które posiadają cerę problematyczną tak jak ja, wiedzą, że walka o idealną cerę jest bardzo trudna. Ja borykam się z trądzikiem już od wielu lat i nic mi nie pomagało: toniki, płyny, maści oraz tabletki. Któregoś pięknego dnia moim oczom ukazała się ta maść i postanowiłam spróbować. Byłam sceptycznie nastawiona, zwłaszcza że wiedziałam, że nic nie jest w stanie mi pomóc. Mimo że nie na wszystkie niedoskonałości zadziała, jednak teraz moja twarz wygląda o wiele lepiej! Nie mam tak wiele "niespodzianek", a teraz większą zmorą są przebarwienia, które owy trądzik pozostawia. Przed wyjazdem muszę kupić z kilka opakowań.

2. Wibo Celebrity Nails nr 09 Deep Ocean

Ten lakier towarzyszył mi przez cały miesiąc. Mimo że potrzeba 3 warstw, lakier bardzo szybko schnie, co powoduje, że nie muszę się bawić w malowanie godzinami. Ilość dni, w jakich mogę spokojnie nosić ten lakier na paznokciach jest zadowalający, ale jeżeli chcecie poznać bardziej szczegółową recenzję zapraszam: KLIK

3. Isana, balsam do ust granat i figa

Kolejny tani kosmetyk godny polecenia. Usta po jego użyciu są nawilżone, gładkie i bardzo ładnie zaakcentowane. Balsam delikatnie barwi usta na czerwono, ten efekt bardzo ładnie wygląda na moich ustach. Ma świetny, owocowy zapach. Co tu jeszcze mogę powiedzieć...warto go przetestować :)

Co Wam się sprawdziło w tym miesiącu? :)
Znajdziecie mnie również na:

środa, 27 sierpnia 2014

113. Katja Millay "Morze spokoju"

   Witajcie. Nie było wpisu prze kilka dni, ponieważ to był czas, kiedy przygotowywałam się do powrotu do domu. Miło widzieć znajome widoki, przekroczyć znajomy próg i usiąść we własnym łóżku. Napawam się tym bo czas, kiedy przebywałam lata w rodzinnym domu dobiega końca. Studia się zbliżają, co wiąże się z przeprowadzką. Dzień przed powrotem zdążyłam przeczytać kolejną książkę i chciałabym się z Wami podzielić moim zdaniem na jej temat.
  
  Na początku jak chwyciłam książkę i przeczytałam opis z tyłu, myślałam że to kolejny nudny romans. Jednak nie. Książka jest napisana prostym językiem, odpowiednim dla młodzieży, przez co bardzo przyjemnie się czyta. Bardzo spodobał mi się pomysł, że książka jest pisana w pierwszej osobie. Co więcej, mamy dwóch głównych bohaterów i to właśnie widzimy świat z ich perspektywy. Jest tu 456 stron, zdążyłam ją przeczytać w ciągu 3 dni (nie poświęcałam całego czasu na czytanie). Historia Nastyi jest bardzo ciekawa i tajemnicza, dopiero na ostatnich stronach dowiadujemy się całej prawdy o jej życiu. Bardzo mi się spodobała i jeżeli pojawią się niekosmetyczni ulubieńcy sierpnia, ta pozycja tam się znajdzie :)
Żyję w świecie pozbawionym magii i cudów. W miejscu, gdzie nie ma jasnowidzów czy zmiennokształtnych, żadnych aniołów czy supermanów gotowych ocalić Twoje życie. W miejscu, gdzie ludzie umierają a muzyka potrafi ich skłócić, a wiele rzeczy jest do bani. Jestem tak mocno osadzona na ziemi przez ciężar rzeczywistości, że czasami zastanawiam się jak to możliwe, że nadal potrafię unosić moje nogi podczas chodzenia.

Natsya Kashnikov chce tylko dwóch rzeczy: przetrwać liceum bez żadnych osób, które będą pouczać ją na temat jej przeszłości oraz sprawić, aby chłopak, który zabrał jej dosłownie wszystko – tożsamość, duszę i chęć życia – zapłacił za to. Historia Josh’a Bennett’a to nie sekret: każda osoba, którą kochał, opuściła ten świat, aż w końcu, gdy chłopak miał 17 lat, nie został mu już nikt. Teraz, wszystko czego Josh pragnie, to to, aby ludzie pozwolili mu zostać samemu, ponieważ gdy Twoje imię jest synonimem śmierci, każdy ma tendencję do pozostawienia Ci Twojej własnej przestrzeni. Każdy z wyjątkiem Nastyi, tajemniczej, nowej dziewczyny w szkole, która zaczyna się kręcić wokół chłopaka i nie ma zamiaru odejść, dopóki nie zyska wpływu na każdy aspekt jego życia. Ale im bardziej Josh ją poznaje, tym większą jest ona dla niego zagadką. Kiedy intensywność ich relacji się nasila, a pytania bez odpowiedzi zaczynają się piętrzyć, chłopak zaczyna się zastanawiać, czy kiedykolwiek odkryje sekrety ukrywane przez dziewczynę – albo czy w ogóle tego chce.

źródło: lubimyczytać.pl

Co polecacie do czytania na chłodne wieczory? :)
Znajdziecie mnie również na:

sobota, 23 sierpnia 2014

112. Wibo, Celebrity Nails nr 09 Deep Ocean

     Celebrity Nails jest limitowaną kolekcją wypuszczoną na wakacje przez firmę Wibo. Firma starała się, by kolory były wesołe i odzwierciedlały panujące trendy. Kolorów mamy 10, jednak każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Będąc w drogerii każdy kolor w jakiś sposób mnie zachęcał do zakupu, jednak w ostateczności sięgnęłam po odcień 09 Deep Ocean. Jesteście ciekawe, jak się u mnie spisuje? Jeżeli tak, zapraszam do dalszej części wpisu :)

Słowa producenta:
     Celebrity Look to nowa kolekcja firmy Wibo, której twarzą jest Paulina Papierska.
Inspiracją przy jej tworzeniu były: gwiazdorski blask, jasne barwy i możliwości kreacji.
Możesz zrobić sobie manicur w rozpalających zmysły kolorach słońca lub orzeźwiających jak morska woda. Ostatnie słowo oddajesz delikatnym zdobieniom.


Moja opinia: 
Lakiery te są dostępne w każdej drogerii Rossmann tylko przez określony czas. Płacimy 6-7 zł za 8,5 ml produktu. Jak dla mnie jest to wystarczająca ilość, ponieważ rzadko mi się zdarza wykończyć lakier przed przekroczeniem daty ważności. Bardzo spodobała mi się buteleczka - niby niczym się nie różni, wygląda jak klasyczny lakier z Wibo, jednak nakrętki są zrobione pod kątem koloru (w tradycyjnych nakrętka jest czarna). W łatwy sposób można zobaczyć, jak ten lakier będzie wyglądał. Pędzelek jest wąski, dlatego posiadaczki dłuższych paznokci muszą się chwilę napracować, by pokryć całą płytkę, jednak mi to nie przeszkadza. Najważniejsze jest działanie. Aby całkowicie pokryć moją płytkę paznokcia potrzebowałam 3 warstw. Nie lubię takich lakierów, jednak odkupił swoje winy poprzez czas w jakim te warstwy wysychają. Często miałam taki problem że ta 3 warstwa mogła schnąć nawet godzinami, a tutaj nie. W pośpiechu można zrobić staranny manicure. Lakier posiada złoty pyłek, który fajnie odbija światło, jednak nie jest nachalny i nie przeszkadza w zmywaniu. Utrzymuje się u mnie około 3 dni. Ja osobiście tą serię Wam polecam i gdybym nie miała tak dużo lakierów do wykończenia i miała większe fundusze, na pewno zaopatrzyłabym się w inne kolorki (np. mięta jest śliczna *.*).

Miałyście jakiś lakier z tej serii? Jak się spisywał?
Zapraszam również na: