piątek, 30 stycznia 2015

140. Podsumowanie stycznia 2015 - okruchy życia

Rozpoczynam nową serię na moim blogu! Nie, ten wpis nie ma na celu pokazywania ulubieńców (możliwe że styczniowe ujrzą światło dzienne). Będzie to moje prywatne podsumowanie danego miesiąca. Miło będzie za kilka miesięcy wrócić do tego posta i przeczytać, co konkretnie się u mnie wydarzyło. Nie będę poruszać tu bardzo prywatnych spraw, bo są rzeczy, które wolałabym zachować dla siebie. Postaram się, by następne miesiące był bogate w zdjęcia. W styczniu niestety mi się nie udało, ze względu na złe samopoczucie.
Jednym z najważniejszych wydarzeń w tym miesiącu to zmierzenie się z moją pierwszą sesją. Wiele o niej słyszałam: "Maturą się stresujesz? Zobaczysz co to sesja", "Sesja to przy maturze pikuś". Chyba jestem dziwna, ale na studiach idzie mi lepiej niż w liceum :O. Zgodzę się: jest bardzo dużo materiału, który trzeba opanować w bardzo krótkim czasie, ale przy dobrej organizacji da się to wszystko zrobić. Jutro zmierzam się z egzaminem, a później pozostanie mi jedynie projekt na 9 lutego. Oczywiście mam nadzieję, że uda mi się wyjść z tej "wojny" bez szwanku. 
Styczeń nie był dla mnie dobrym początkiem. Powiem wprost - dał mi w kość. Między innymi w tym miesiącu wyczułam guzek w piersi... jestem już zapisana na wizytę u lekarza, która odbędzie się już za kilka dni. Jestem wielką panikarą, więc od razu w głowie mam najczarniejsze myśli. Jednak po raz kolejny przekonałam się, że na mojego narzeczonego mogę zawsze liczyć. Troszczy się o to, bym nie myślała negatywnie i robi wszystko, bym ciągle się uśmiechała. 
Z przyjemniejszych rzeczy - postanowiłam traktować siebie mniej poważnie. Staram się cieszyć życiem: robię to, na co mam ochotę, jednak nie zapominam o obowiązkach. Kiedy mam ochotę poczytać książkę - robię to. Kiedy chcę się położyć i posłuchać muzyki - nie powstrzymuję się. Dzięki temu, że zaczęłam się uczyć troszkę wcześniej niż 90% studentów, mam czas na relaks. Nawet nie wiecie, jak to pomaga...idę na uczelnię z uśmiechem na twarzy. Zaliczam przedmioty nie dlatego że muszę, lecz dlatego że chcę :))

PS. Mam ochotę zrobić post, w którym znajdowałyby się odpowiedzi na pytania odnośnie studiów. Jestem jeszcze "nowa", ale pamiętam z jakim przerażeniem szłam pierwszy raz na uczelnię, nie wiedząc o niczym.

A Wam jak minął miesiąc? Co zamierzacie robić w kolejnym?
Znajdziecie mnie również na:

środa, 28 stycznia 2015

139. Karol Paciorek, Włodek Markowicz "Lekko Stronniczy jeszcze więcej"

Kiedyś prowadzenie kanału na Youtube było czymś nierealnym, teraz stało się codziennością wielu osób. Próbują swoich sił na zaistnienie w internecie na wiele sposobów. Niektórzy stawiają na oryginalność, drudzy na treść a kolejni na jakość. Nigdy nie sądziłam, że wciągnę się w ten świat. Zaczęło się od oglądania filmików, gdzie ludzie się wygłupiają a skończyło się na kilkudziesięciu subskrypcjach. Oglądam kanały o różnej tematyce, a jednym z moich ulubionych kanałów był Lekko Stronniczy. Polubiłam ich do tego stopnia, że postanowiłam kupić ich książkę, by mieć pamiątkę z wielu wspólnych godzin spędzonych na oglądanie ich. Potrafili poprawić mi humor w takie dni, gdy chciałam po prostu wskoczyć do łóżka i się rozpłakać. Przeczytałam tę książkę dosłownie w kilka godzin. Jest bardzo wciągająca, napisana prostym językiem i wpleciony jest ich poczucie humoru. W książkę wplecione są dialogi i są one tak prawdziwe, że miałam wrażenie, jakbym właśnie siedziała obok i słuchała ich rozmowy. Nie dowiemy się tutaj o tym, jak stworzyć super kanał na YT ale poznamy kilka ciekawostek z kulis ich programu. Dla osób, które bardzo polubiły tych panów bardzo polecam. Myślę, że nie będzie to dobra książka dla kogoś, kto nie jest ich fanem, bo nic tam

Na początku mieli jedynie pomysł i pożyczoną kamerę...

Dziś ich działania obserwuje prawie 200 tysięcy osób na YouTube, codziennie zbierają kilka tysięcy osób przed komputerem, a o ich rekomendacje starają się największe koncerny reklamowe. Stali się idolami dla młodych ludzi w całym kraju.

Ujawniają kulisy programu, zdradzają mechanizmy rządzące internetowym biznesem i komentują rzeczywistość w nowej formule!


Co przeczytałyście ostatnio? Chcecie mały haul książkowy? :)
Znajdziecie mnie również na:

poniedziałek, 19 stycznia 2015

138. Styczniowe zakupy kosmetyczne

  Witajcie na moim blogu. Ze względu na to, że styczeń jest dla mnie złym miesiącem pod wieloma względami, chciałam sobie poprawić humor małymi zakupami. Małe to one były, aż nie przyszedł mój spóźniony prezent od babci chłopaka. Starałam się kupować to, co jest mi potrzebne, ale małe grzeszki jeszcze nikomu nie zaszkodziły ;). Jeżeli na temat danego kosmetyku macie jakieś swoje zdanie, chętnie przeczytam, ponieważ ja już nie mogę się doczekać aż zacznę ich używać i sprawdzę ich działanie. Chcecie się dowiedzieć co przygarnęłam? Jeżeli tak, zapraszam na post :)

1. Head&Shoulders, szampon przeciwłupieżowy apple fresh - znacie trik jak zdobyć każdego chłopaka? Według reklamy tego szamponu jest to bardzo proste. Wystarczy umyć włosy tym szamponem i przez przypadkowy wiatr skierować swoje włosy w jego kierunku. Ja chłopaka zdobywać nie muszę, jednak uwielbiam zapach jabłka więc to głównie zadecydowało o wyborze "tego jedynego". Ta firma już od jakiegoś czasu mnie interesuje, jestem ciekawa czy rzeczywiście pomoże z moją problematyczną skórą głowy. Bez promocji kosztował mnie 15 zł w Rossmannie.

2. Farmona, Jantar, odżywka z wyciągiem z bursztynu do włosów i skóry głowy - mam problem z wypadającymi włosami, dlatego zdecydowałam się odżywić włosy od nasady. Czytałam i słyszałam bardzo dużo pozytywnych opinii na jej temat, dlatego sięgnęłam po nią w Rossmannie w ostatniej chwili. No zobaczymy, jeżeli nie zadziała to chyba przejdę się do dermatologa, bo mam dość swoich włosów na krzesłach, podłodze itp. Kosztował 14 zł.

3. Evree, Footcare Max Repair, regenerujący krem do stóp - ja i mój chłopak męczymy się z bardzo suchą skórą na stopach. Jest to bardzo nieprzyjemne dlatego czas działać. Wiecie, jak trudno namówić chłopaka na używanie jakiś kosmetyków? Mam nadzieję, że go jednak przekonam i będzie używał ze mną. Często zapominam o takich kosmetykach, a tak będziemy sobie wzajemnie o tym przypominać. Wczoraj użyłam po raz pierwszy i na razie jest ok. Kosztował 9,50 zł.

4. Eveline, Advance Volumiere, skoncentrowane serum do rzęs 3w1 - Czas zadbać o moje rzęsy. Może nie oczekuję spektakularnego wzrostu rzęs jednak mam nadzieję że je lekko odżywi. Przez jakiś czas nie używałam tuszu do rzęs, to mogły odpocząć od chemii, a teraz za swój ładny wygląd zasługują na nagrodę. Nie mam długich rzęs, ale mimo tego bardzo mi się podobają i uważam je za swój atut, dlatego chcę by wyglądały ładnie zawsze i wszędzie. Kosztowało mnie to serum 14 zł.

5. Giorgio Armani, code luna 33ml - zdaję sobie sprawę, że może to być podróbka (dostałam od mamy - wiedziała co mi daje). Jednak ja nie jestem na tyle bogata, by drogie perfumy kupować w ciemno. Dlatego cieszę się że mogę wypróbować taką małą pojemność. Zapach mi się podoba, jednak to nie jest jeszcze to, co do mnie idealnie pasuje. Może jeszcze zmienię zdanie, bo tylko raz miałam je na sobie.

6. BeBeauty, płyn micelarny - tego pana nie muszę przedstawiać. Jest to mój hit do zmywania makijażu, zarówno twarzy jak i oczu i jak na razie nie zamierzam się z nim rozstawać. Jest to już chyba moje 3 bądź 4 opakowanie. Wiem, że są mieszane uczucia co do niego, ale każdy z nas jest inny. Na mnie najczęściej nie sprawdzają się produkty, którzy wszyscy chwalą a sprawdzają się te, które niekoniecznie jest lubiane. Taka moja natura ;) Koszt to 5 zł.


7. Gillette Blue II for Woman - troszkę nie rozumiem dlaczego mają w nazwie słowo "blue" ale nie o tym. Kupiłam je za poleceniem jednej z vlogerek. Na początku sceptycznie do nich podchodziłam, bo wyglądem przypominają dawne maszynki Biedronki ale tu popełniłam błąd. Używałam ich raz ja i raz mój chłopak (biedny musiał się ogolić a jego maszynki się skończyły - słodko wyglądał z różową maszynką *.*). Jak dla mnie są o wiele lepsze od biedronkowych, mój chłopak też był zadowolony z precyzji. Jak na razie są świetne, ale zobaczymy. Kosztowały ok. 8 zł.

8. Oriflame, krem pod oczy Optimals Skin Youth - dostałam ten krem w prezencie od babci chłopaka. Poczytałam o tym produkcie troszkę na stronie firmy i dowiedziałam się, że jest on przeznaczony dla kobiet po 30. roku życia. (jakaś aluzja? :D). Zastanawiam się czy go używać, czy nie oddać mojej mamie. Jak myślicie? :)


9. MySecret, matt fixing powder (matujący puder transparentny) - moja przygoda z pudrami zaczęła się około 2-3 miesiące temu. Jeden mam z pigmentem, ale chciałam też mieć taki, który będzie jedynie utrwalał mój makijaż. Mam dziś go na twarzy od 5 godzin i jak na ten czas, moja twarzy jest matowa (mam na sobie też krem BB który lubi się czasem świecić na mojej twarzy). Ma szansę na ulubieńca. :)

10. Carea, płatki kosmetyczne - czytałam ostatnio komentarz że u jednej z dziewczyn zielone spisują się lepiej. Jak byłam w rodzinnym domu na święta, zauważyłam, że moja mama też tej wersji używa. Dlatego postanowiłam sprawdzić, czy różnią się od mojej ulubionej fioletowej wersji.

11. Zestaw z Bebeauty do oczyszczania - zawiera w sobie chusteczki do twarzy, zmywacz w płatkach i płatki do demakijażu oczu. Byłam wczoraj z chłopakiem w Biedronce i nie umiem wyjaśnić, dlatego po to sięgnęłam. Może dlatego że były przecenione? Interesuje mnie zmywacz i płatki, chusteczki są tylko miłym dodatkiem. Nie wiem czy robić recenzję, bo nie jestem pewna, czy kiedyś te zestawy wrócą (chyba są w regularnej sprzedaży a ja o tym nie wiem?

12. Oriflame, zestaw kosmetyków Optimals do cery suchej i wrażliwej - kolejna część prezentu od babci mojego chłopaka. Mamy tutaj krem na dzień, na noc, tonik i mleczko oczyszczające. Nie mam skóry suchej ani wrażliwej, ale nawilżenie zawsze się przyda. Nie miałam nigdy do czynienia z tą serią, dlatego nie wiem jak się u mnie sprawdzą. Na razie muszą poczekać w kolejce, ale już niebawem będą miały swoje 5 minut.

Znacie jakiś kosmetyk z moich zakupów? Co o nim sądzicie?
Zapraszam również na:

środa, 14 stycznia 2015

137. Projekt denko #1 2015

 No i się zaczęła sesja. Osoby które studiują bądź studiowały wiedzą, czemu mnie teraz nie można znaleźć na internecie. Ledwo się nauka zaczęła, a ja mam już dosyć. Dzisiaj zrobiłam sobie dzień wolny, bo mój mózg nie trawi już żadnych informacji. Uznałam, że to dobry czas na posprzątanie w pokoju i pozbyciu się śmieci. Dlatego zapraszam na pierwszy projekt denko w tym roku :)

1. Ziaja, Kokosowa terapia skóry i zmysłów, krem do rąk - mimo że nie przepadam za kokosem, ten produkt pachnie ładnie. Co do jego działania to mogę powiedzieć że ładnie nawilża, jednak to nie jest spektakularny efekt. Na moje suche dłonie był całkiem dobry, dlatego ogromny plus dla niego. Niestety, efekt nie trzymał się długo. Nie wiem czy go kupię ponownie.

2. BeBeauty, Micelarny żel nawilżający - chyba nie ma osoby w blogosferze, która nie miała, bądź nie słyszała o tym produkcie. Dla mnie robi to co ma robić, przy dłuższym stosowaniu lekko ściągał moją skórę, ale nie wpływa to na pozytywną opinię na temat tego żelu. Ładnie, orzeźwiająco pachnie. Zmywał każdy makijaż, zarówno twarzy jak i oczu. Kupię ponownie

3. Venus, pianka do golenia z ekstraktami z melona i grejpfruta -  według mnie jest o wiele lepsza od pianki z Isany. Przy niej ani razu nie zdarzyło mi się zrobić krzywdy. Łatwo się rozprowadzał i był bardzo wydajny. Kupię ponownie

4. Marion SPA, Maseczka oczyszczająca peel off - używałam tej maseczki razem z moim chłopakiem i zgodnie uznaliśmy że maseczka nie robi prawie nic. Po zdjęciu jej z twarzy twarz jest lekko zmatowiona i poprawia się kolor skóry jednak ten efekt bardzo szybko znika. Ma sztuczny zapach, spodziewałam się czegoś lepszego. Nie wyciąga nic, więc porów nie oczyszcza. Nie polecam i nie kupię ponownie. 

5. Luksja Balance, żel pod prysznic gruszka i awokado - kupiłam ten żel jakiś czas temu pod wpływem chwili. Ładnie pachniał tylko na opakowaniu, potem nie czułam zapachu. Dobrze mył, pienił się. To tyle. W żaden sposób nie przekonał mnie do tego by go kupić, dlatego więcej się nie spotkamy. Nie kupię go ponownie.

6. Eveline, Fresh&Soft Matujący krem nawilżający - według mnie ma ładne opakowanie. Nie potrzebuję wielkiego nawilżenia przez to, że mam tłustą cerę ale w tym produkcie ten efekt jest wystarczający. Nie matowił zbyt szczególnie. Nie zapychał a dla mnie to jest bardzo ważne. Taki przeciętniak, niczym się nie wyróżnił. Mam teraz o wiele lepszy krem z Pharmaceris ;). Nie kupię ponownie.

7. Wibo,Lift Lash XXL Volume Mascara - spodziewałam się pogrubienia i wydłużenia rzęs a nie dostałam prawie nic. Jestem zwolenniczką efektu sztucznych rzęs i ten tusz się do tego nie nadaje. Efekt jest bardzo delikatny, przyciemnia rzęsy i lekko je unosi. Dla osób, które chodzą do szkoły i nie mogą zbytnio się malować będzie okej, ale ja oczekuje czegoś innego. Nie kupię ponownie

8. MySecret, odżywka do rzęs i brwi - produkt zmieniony!

9. Avena, maść z tlenkiem cynku - kosztuje 3 zł i bardzo pomagała mi w leczeniu trądziku. Jest lepsza od antybiotyków, maści od dermatologa (moim zdaniem). Na moją twarz nic nie działa, na początku myślałam że znów się rozczaruję ale wystarczyła cierpliwość i mój stan cery bardzo się poprawił. Kupię ponownie.

10. 2x BeBeauty, maszynki do golenia - kupowałam, bo są tanie i mam do nich najbliżej, ale postanowiłam z tym skończyć. Jakiś czas temu pojawiło się bardzo dużo krostek na nogach i głównym podejrzanym jest ten produkt. Moja przyszła teściowa też raz ich użyła i według niej dostała uczulenia. Po za tym, bardzo często się nimi zacinałam. Nie kupię ponownie.

11. Carea, płatki kosmetyczne - moje ulubione płatki, kupuję je za każdym razem i nigdy się z nimi nie rozstanę. Nie rozwarstwiają się i są wytrzymałe. Kupię ponownie

12. Rival de Loop, maseczka na dobre samopoczucie wanilia i truskawka - dla mnie wcale nie była relaksacyjna. Nie lubię maseczek, których się potem nie zmywa. Bałam się jej używać, bo zostawiała na skórze uczucie wosku (wtf?) a nie chciałam, by mnie zapchała. Nie kupię ponownie.

13. Próbka Tisane

A Wy przygotowujecie się na zaliczenia czy liczycie na cud? :D
Znajdziecie mnie również na:

wtorek, 6 stycznia 2015

136. Co dostałam na święta?

Witajcie w nowym roku. Mam nadzieję że zabawa sylwestrowa każdemu się podobała, jednak niestety wracamy do szarej rzeczywistości. Nachodzi sesja, a co za tym idzie robię wszystko, oprócz nauki. Nawet znalazłam czas na napisanie notki. Pewnie jestem ostatnią osobą, która taki wpis pisała, ale wcześniej zajmowałam się wyjazdem do miasta, w którym studiuję ;) Jeżeli jesteście ciekawi, co Mikołaj w tym roku przyniósł dla mnie to zapraszam.
Mikołaj wie, co dobre. Już od dawna chciałam przetestować tą serię ze względu na zapach brzoskwiniowy. Niewiele firm podejmuję się tworzeniu kosmetyków o tej nucie zapachowej, a szkoda. Ostatnio w poście wspominałam że chcę przetestować peeling, jednak zostałam dodatkowo obdarowana musem oraz olejkiem do kąpieli. Teraz średnio będę mogła korzystać z olejku, ze względu na to że nie można korzystać z wanny w tym mieszkaniu, ale może to się zmieni ;)
Czyż nie jest słodki? Ze względu na to że w zimę marznę pod kołderką, termofor na pewno się u mnie nie zmarnuje. Ta sówka jest przepiękna! (to nie tak, że sama go sobie kupiłam :D)
Mama nie mogła się powstrzymać, by kupić mi tę bluzę. Ostatnio mam fazy na bluzy i bym mogła każdą przygarnąć. Jak wcześniej nie miałam prawie w ogóle, tak teraz mam ich dosyć sporo. Jest bardzo wygodna i cieplutka, za co wielki plus :)
Tego prezentu się nie spodziewałam. Czekał na mnie po powrocie do mieszkania. Te lakiery już jakiś czas mnie interesowały, więc cieszę się że będę miała możliwość je przetestować. Kolory od lewej: wibo, extreme nails nr 548, wow glamour satin nr 3 oraz extreme nails nr 482.
Kolejny prezent, którego w ogóle się nie spodziewałam. Niespodzianki są bardzo miłe. Jutro wybieram się na zakupy z chłopakiem i mam nadzieję że znajdę coś dla siebie w tym sklepie :)

A Wy co dostałyście?
Znajdziecie mnie na:

wtorek, 30 grudnia 2014

135. Podsumowanie postanowień na rok 2014

  Jak tam przygotowania do Sylwestra? Bawicie się do białego rana, czy raczej stawiacie na rodzinne spotkanie? Ja niestety będę przykuta do łóżka ze względu na to, że jestem chora. Z dnia na dzień jest coraz lepiej, jednak do powrotu sił mi jeszcze daleko. W międzyczasie oglądam anime, przygotowuję notatki do nauki na sesję oraz relaksuję się grając w gry komputerowe. Zbliża się rok 2015, dlatego nadszedł czas na podsumowanie postanowień ze zeszłego roku. Czy któreś z nich się spełniło? Czy totalnie zawaliłam sprawę? Zapraszam do dalszej części posta :)
Przeglądając swoje zeszłoroczne postanowienia mogę z dumą stwierdzić, że większość w pewnym stopniu spełniłam. Co prawda, moje życie nie zmieniło się diametralnie, jednak jestem dumna z tego, że cokolwiek byłam w stanie wykreślić z mojej listy. Co roku obiecywałam sobie gwiazdkę z nieba, a już dnia kolejnego poddawałam się. Chyba w jakimś stopniu dorosłam, bo w tym roku było całkiem inaczej. Wiadomo, każdy człowiek ma swoją chwilę słabości, jednak złe chwile nie przysłoniły mi celu. Miałam wiele postanowień: od drobnostkowych (ścięcie włosów) do wymagających wielu wyrzeczeń (zmiana nawyków żywieniowych). Niestety, nie wyzbyłam się tak jak sobie obiecywałam lenistwa oraz utrzymywania porządku w swoim otoczeniu. Jednak patrząc na pozytywy, przygotowałam się należycie do matury i zdałam z zadowalającymi wynikami, powróciłam do czytania książek a także ograniczyłam zasoby kosmetyczne. Już wielka ilość rzeczy mnie nie przytłacza i mogę cieszyć się wolną przestrzenią na moich półkach. Na rok 2015 także zamierzam kilka rzeczy sobie obiecać. Może wydawać się to głupie, jednak czasem zerkam sobie na listę i mam ochotę coś zmienić. Nie musicie od razu spełniać wszystkiego. Uwierzcie, małymi kroczkami jesteście w stanie wykreślić wszystko, nawet te najtrudniejsze postanowienia. :)

Czy w tym roku coś sobie postanawiacie? Jeżeli tak, to co? :)
Znajdziecie mnie również na:

wtorek, 23 grudnia 2014

134. Akcja Celebruj Chwilę: Świąteczna wishlista

Obudziłam się jak zwykle nie w porę, ale mam jeszcze jeden dzień, więc można coś jeszcze zmienić ;). Mam kilka rzeczy, które mi się marzą od jakiegoś czasu i fajnie by było, gdyby znalazły się pod choinką. Wiadomo, w święta nie chodzi tylko o prezenty, jednak ciepło się robi na sercu wiedząc, że ktoś chce nas obdarować czymś wspaniałym.  Zaczynajmy:

1. Farmona Tutti Frutti, cukrowy peeling brzoskwiniowy - kto czyta mojego bloga od początku to wie, że uwielbiam zapach brzoskwiniowy dlatego każdy kosmetyk m.in z tej serii niesamowicie by mnie ucieszył :)
2. Pendrive - studiuję, piszę bloga, gram w gry więc pendrive dla takiej osoby jest niezbędny. Teraz ciągle pożyczam od chłopaka, jednak mimo tego ciągle żyję w obawie, że niechcący może usunąć ważne dla mnie pliki. Z chęcią przygarnęłabym takiego słodziaka :)
3. Zestaw pędzli - wypatrzyłam jakiś czas temu fajny zestaw 9 pędzli za 50 zł. Bardzo chciałabym poćwiczyć robienie makijaży, ale jak wiadomo, bez pędzli jest dosyć ciężko. ;)
4. Piżama - moja ostatnia zginęła w sposób tragiczny, dlatego rozglądam się za nową. Jakie powinna warunki spełniać? Musi być ciepła, wygodna i piękna - a gdyby miała motyw pandy byłabym w raju :)
5. Termofor - jestem wielkim zmarzluchem więc ciepło jest mi wskazane. Uwielbiam opatulić się w ciepły koc i równie dobrze mogłabym z niego już nigdy nie wyjść. Termofor - must have dla mnie
6. Sims 4 - bardzo lubię się czasem zrelaksować grając w gry komputerowe, a tą serię od dawna bardzo lubię. Grałam w część 1 i 2, jednak czwórka wydaje się być czymś nowym. Niestety, na razie nie mam takiej kwoty, by na nią przeznaczyć (nie jest to nadrzędna sprawa), jednak Mikołaj podobno spełnia każde marzenie :))