niedziela, 22 marca 2015

153. Bielenda, Skin Clinic Profesional, Super Power Mezo Serum, Aktywne serum korygujące Anti-Age do cery mieszanej i tłustej, z niedoskonałościami

To że mam cerę tłustą i walczę z trądzikiem, wiemy nie od dziś. Próbowałam wielu rzeczy, jednak nic nie dawało mi satysfakcjonujących efektów. Nagle w sklepach pojawiła się nowa seria kosmetyków z Bielendy. Na początku mijałam ją szerokim łukiem, bo był strasznie reklamowany. Ja mam takie szczęście, że jak się coś u wszystkich sprawdza - u mnie nie robi nic. Jednak któregoś razu przemogłam się i spróbowałam. Czy żałuję? Zapraszam na recenzję.

Słowa producenta:
Profesjonalny kosmetyk korygujący skutecznie podnosi jakość skóry z niedoskonałościami - mieszanej, tłustej, błyszczącej, szarej, z rozszerzonymi porami, z przebarwieniami, z widocznymi zmianami trądzikowymi. Delikatnie eksfoliuje, skutecznie redukuje błyszczenie skóry oraz zwęża pory, rozjaśnia przebarwienia, dodaje skórze blasku. Redukuje zmarszczki i niedoskonałości, doskonale wygładza, poprawia nawilżenie i jędrność skóry. Skóra wygląda na młodszą, jest gładka, jędrna, matowa, aksamitna w dotyku.
Zawiera wysoką dawkę silnie działających składników aktywnych:
- KWAS MIGDAŁOWY - delikatnie złuszcza naskórek, działa antybakteryjnie, zwęża pory, redukuje nadmierne wydzielanie sebum, zapobiega zatykaniu porów, rozjaśnia przebarwienia.
- KWAS LAKTOBIONOWY - złuszcza naskórek stymulując mechanizmy naprawcze skóry, zapobiega powstawaniu wyprysków, wygładza i ujednolica koloryt cery, intensywnie nawilża.
- WITAMINA B3 - wzmacnia, odnawia i matuje skórę, podnosi jej odporność na uszkodzenia. Zwalcza problemy skórne - trądzik, zaczerwienienia i szorstkość. Rozjaśnia naskórek, redukuje plamy pigmentacyjne posłoneczne i starcze.


Moja opinia:
Na początku chciałabym podkreślić, że używałam serum codziennie rano i niekiedy wieczorem. Serum dobrze rozprowadza się na skórze i szybko się wchłania. Warto jednak pamiętać, by używać kremu z filtrami, ponieważ serum zawiera w sobie 10% kwasu migdałowego i kwasu laktobionowego. Według mnie, właśnie takiego produktu potrzebowała moja skóra. Odkąd zaczęłam go stosować, mam o wiele mniej wyprysków na twarzy i mam lekko rozjaśnione blizny. Co do blizn, nie jest to efekt wow, jednak i tak jestem w szoku, że coś na nie zadziałało. Skóra jest miękka, o ładniejszym kolorycie. Widać było delikatne złuszczanie. Co do zwężenia porów, u mnie sobie nie poradził, ale nie mam mu tego za złe. Skóra dzięki temu produktowi mniej się przetłuszcza. Chętnie wrócę do tego kosmetyku, gdy znów będzie pora jesienno-zimowa. Moja cera teraz też nie jest idealna, jednak dzięki temu produktowi uwierzyłam w to, że moja skóra też może ładnie wyglądać. Bardzo polecam wypróbować, może się okazać kluczem do sukcesu :)

Używałyście coś z tej serii? Jakie serum możecie mi polecić?
Zapraszam również na:

środa, 18 marca 2015

152. Zakupy kosmetyczne - marzec 2015

  Nareszcie mam czas, by móc napisać coś na blogu. Niestety, mam tak ułożony plan, że zajęcia na uczelni mam od rana do wieczora, a w dni luźniejsze uczę się na kolokwia. Dzisiaj z pewnych powodów, zajęcia zostały skrócone, więc mam chwilę dla Was. Ostatni wpis o zakupach był w styczniu, więc myślę że nadszedł czas na kolejną część. Na początku myślałam że kupiłam bardzo dużo, jednak jak zebrałam to wszystko w jedno miejsce, to nie jest tego wiele. Chcecie zobaczyć, co będę testować? Jeżeli tak, to zapraszam na wpis :)

1. 2x Colgate Max White  - byłam w Rossmannie na zakupach i przypomniało mi się, że potrzebujemy pasty do zębów. Aby mój chłopak się nie nudził, poprosiłam go by jakąś wybrał, a w tym czasie mogłam zająć się sobą (nawet nie wiecie, jak się w to zaangażował :D). Za te dwie pasty zapłaciłam 7 zł, były w "Cenie na do widzenia".

2. Bielenda, Masełko do ust troskliwa brzoskwinia - miałam wziąć lip butter z Nivea, ale chłopak wrzucił mi te masełko pod pretekstem, że uwielbiam brzoskwinie. Na razie mogę powiedzieć, że ładnie pachnie. Aby rozprowadzić produkt, musimy pocierać masełko palcem, lekko się rozgrzało. Ma bliżej nieokreślony, słodki smak.

3. Venus, pianka do golenia z ekstraktami z melona i grejpfruta - kupiłam ten produkt ponownie, pojawił się raz w moich ulubieńcach. Ładnie pachnie, łatwo się rozprowadza, jest gęsta a do tego daje odpowiedni poślizg dla maszynki. Polecam.

4. Ziaja Intima, kremowy płyn do higieny intymnej z kwasem askorbinowym przeciw podrażnieniom - moim ulubieńcem jest płyn z Facelle, jednak troszkę mnie znudził, więc skusiłam się na ten produkt, zwłaszcza że za 500 ml zapłaciłam 8 zł.

5. Facelle, chusteczki do higieny intymnej - kiedyś miałam, były ok, więc kupiłam je po raz drugi. Sprawdzają mi się, robią to co mają robić i nie podrażniają.

6. Synergen, krem do rąk do skóry suchej - skończył mi się dobry krem z Oriflame, a niestety teraz nie mam dostępu do ich kosmetyków, więc musiałam znaleźć zastępcę. Zauważyłam, siedząc na wykładzie, jak koleżanka smaruje się tym kremem i chyba to podświadomie zadziałało na to, że znalazł się w moim koszyku. Ładnie nawilża, słodko pachnie ale mam wrażenie, że lekko mi się po nim kleją ręce. Zobaczymy, jak się będzie dalej spisywał.

7. Lovely, Classic nude make up kit, paleta cieni - mam wcześniejszą wersję, jednak ta (według mnie) ma lepsze kolory. Tutaj cienie są w odcieniach brązów, tamta jest bardziej nastawiona na szarości, które średnio do mnie pasują. Nie oczekuję zbyt wiele, ponieważ jedyne co potrafię to nałożyć jeden cień na całą powiekę :P.

8. Rimmel Lasting Finish, podkład w odcieniu 010 light porcelain - kupiłam ją za namową Szusz i jedyne, co mogę na razie powiedzieć, że odcień jest dla mnie idealny, więc sprawdzi się u wielkich bladziochów.

9 . Lovely, Curling Pump up mascara, tusz do rzęs - wreszcie go kupiłam. Co prawda mam jeden tusz do wykorzystania, ale ostatnio zaczęły wypadać mi rzęsy i szukam sprawcy. Nałożyłam go dwa razy i jestem zachwycona jego działaniem. Możliwe, że pokażę efekt na swoim blogu :).

10. Catrice, kamuflaż w odcieniu 010 Ivory - myślałam, że ten kolor będzie jaśniejszy, ale nie przeszkadza mi to. Nakładam go przed podkładem i tutaj się sprawdza. Ładnie zakrywa niedoskonałości. Mimo, że czekał na swoją kolej, aż zużyję czwórkę korektorów z Wibo, to jednak jestem skłonna częściej używać tego z Catrice. Nie wiem jak to się stało, ale możecie zauważyć, że lekko połamałam pudełeczko o.O.

11. Essence, baza pod cienie I ♥ Stage - kupiłam po wielu namowach na Youtube. Byłam ciekawa, czy przedłuży trwałość cieni z paletki Lovely. Używałam go 2 razy i jak na razie się sprawdza, ale zobaczymy.

12. Marion Termoochrona, serum chroniące włosy przed działaniem wysokiej temperatury - na Instagramie napisałam, że dość drastycznie ścięłam włosy. Kupiłam wczoraj prostownicę, więc przyda mi się takie serum, by nie zniszczyć za bardzo włosów, bo są teraz w super kondycji :)

A Wy co ostatnio kupiłyście? Miałyście któryś z tych kosmetyków?
Zapraszam również na:

poniedziałek, 9 marca 2015

151. Agata Bizuk "Narzeczona z second-handu"

Przez to, że od wczoraj ciągle świeci słoneczko, zaczynam czuć nadchodzącą wiosnę. Już się nie mogę doczekać, aż będzie można zrzucić kurtki i chodzić w lżejszej odzieży. Im bardziej robi się wiosennie, tym bardziej chce mi się żyć. Nawet obiecałam sobie, że zacznę ćwiczyć (dla przyjemności), co do mnie jest niepodobne. W sobotę nastawiłam na odpoczynek, dlatego też zrobiłam sobie gorącą herbatę i dokończyłam czytać kolejną książkę z moich ostatnich zakupów w Matrasie. Głównie przyciągnął mnie do niej tytuł i cena, jednak nie był to pieniądze stracone :)

Michalina Okońska, redaktorka poczytnego brukowca, już od pierwszych stron książki wzbudza w Czytelniku sympatię, która wzrasta w miarę, jak bohaterka popada w coraz większe tarapaty. Współczujemy jej, uśmiechając się do swoich myśli... Być może w przedstawionych sytuacjach odnajdujemy cząstkę naszego życia?

Wartka akcja, zaskakujące zdarzenia, w których bezradność miesza się z gniewem, absurd z ironią losu, a do tego świetne dialogi i humor sytuacyjny niczym w filmach Woody'ego Allena - to główne zalety tej sympatycznej powieści.


Tak jak pisałam wyżej, obawiałam się, że książka nie przypadnie mi do gustu, jednak na szczęście myliłam się. Jest to bardzo lekka książka, która nie wymaga zbytniego myślenia, dlatego powinna być odpowiednia, jeżeli chcemy odpocząć od cięższej literatury bądź np. jesteśmy w podróży i nam się nudzi. Co więcej, na początku nie wiedziałam, dlaczego został nadany taki tytuł, jednak na szczęście wszystko w książce się wyjaśni :). Bardzo szybko i przyjemnie się ją czyta. Rzadko czytam książki polskich autorów, ale tę mogę zaliczyć do udanych :).

A Wy co aktualnie czytacie?
Zapraszam również na:

sobota, 7 marca 2015

150. Isana, Krem do ciała z masłem shea i kakao

O tym kremie słyszałam i czytałam bardzo dużo. Kiedy postanowiłam, że chcę go wypróbować, to dostałam go na urodziny. Z jednej strony się cieszę, z drugiej zastanawiam się, jak ja zużyję tak wielkie opakowanie. Zdążyłam już wykreować sobie zdanie na temat tego kremu i chcę się nim z Wami podzielić. Zapraszam więc zainteresowanych na recenzję kultowego (według blogerek i vlogerek) kosmetyku.


Słowa producenta:

Skład:

Moja opinia:
Głównymi aspektami, których szukam w balsamie do ciała jest zapach i sposób nawilżenia mojej skóry. Pod względem zapachu kosmetyk jest średni - jest ładny, jednak męczący. Według mnie, nie nadaje się na na ciepłe dni, ponieważ jest za ciężki. Nie wyobrażam sobie używać tego kremu w lato, dlatego staram się go jak najszybciej zużyć. Zużyłam około połowę produktu i zaczynam się z nim męczyć. Już nie mogę się doczekać, aż go skończę. Krem ma lekką, kremową konsystencję. Co do rozprowadzania go na skórze, na moim ciele (mam skórę normalną) pozostawia białe smugi przez jakiś czas i nie wchłania się błyskawicznie (muszę odczekać chwilę, by móc nałożyć ubrania). Co do nawilżenia jestem zadowolona - skóra jest miękka i gładka. Nie jest to zły produkt. Mogę go polecić dla osób ze skórą suchą, która lubi takie zapachy. Ja osobiście do niego nie wrócę, ale to nie oznacza, że produkt jest bublem. Jest ok, ale bez rewelacji, już bardziej spisywały się mi się balsamy do ciała z Avonu.

Używałyście tego kremu? Co o nim sądzicie?
Zapraszam również na:

czwartek, 5 marca 2015

149. Mini projekt denko #2 2015

Niestety tak mam, że zużywanie kosmetyków idzie mi bardzo powoli, przez co moje zapasy tylko delikatnie się uszczuplają. Jednak jestem na dobrej drodze i rzadziej zdarza mi się kupować coś "na zapas". Pomimo tego, niedługo powinien pojawić się haul z moimi małymi nowościami.Co do projektu denko, nie jest tego dużo, ale chciałabym się już tego pozbyć, by mi nie zalegało na półce, więc zapraszam :))

1. Timotei with Jericho Rose, szampon do włosów intensywna odbudowa - mam co do tego szamponu mieszane uczucia. Raz włosy były bardzo oczyszczone i gładkie, a raz przyklapnięte i przetłuszczone. Bardzo ładnie pachnie i dobrze sobie radzi w myciu pędzli. Dla mnie przeciętniak, niczym nie zachwyca.

2. Original Source, peeling do ciała o zapachu mięty - ciężko wydobywał się z opakowania, zwłaszcza resztki. Bardzo dobrze ściera naskórek,do tego zapach jest bardzo intensywny. Po prysznicu daje przyjemny efekt chłodzenia, dlatego na lato byłby idealny. Pomógł mi go zużyć mój chłopak, bo on bardzo lubi mięte, ja niekoniecznie. Jeżeli lubicie takie zapachy, to mogę go polecić wszystkim na lato, będzie dobry na wakacyjne upały.

3. Isana, kremowe mydło o zapachu owoców mango i pomarańczy - używałam go razem z chłopakiem i wysnuliśmy wspólne wnioski odnośnie tego produktu. Bardzo ładnie pachnie, pozostawia zapach na skórze. Dobrze oczyszcza i ma wygodne opakowanie. Niestety, troszkę przesuszał nam dłonie, dlatego się już na niego nie skusimy.

4. Bebeauty, płyn micelarny - pojawia się w większości moich projektów denko. Ulubieniec, robi to co ma robić i jest bardzo tani. Polecam, jeżeli ktoś jeszcze nie spróbował.

5. Aile, żel pod prysznic z ekstraktem z róży i kompleksem witaminowym - jest to żel, który jest dostępny w sieci Kaufland. Jak widać, została mi resztka, jednak ciężko jest ją wydobyć. Żel ma zapach i konsystencję jak kisiel. Bardzo ładnie się pieni i jest wydajny. Jak dla mnie robił to co ma robić i może jak go znajdę, to jeszcze się na niego skuszę, bo kąpiel z nim był przyjemnością.

6. Ziaja, wazelina biała -  tej pani nie muszę przedstawiać. Wazelina zawsze znajduje się w moim domu, zwłaszcza gdy nadchodzi zima. Najczęściej używana do ust, jednak na suchych miejscach na ciele również dobrze się spisywała.

7. Fitti, chusteczki nawilżane - używam ich do przecierania rąk po rozprowadzeniu kosmetyków na twarz i do przecierania stolika. Są tanie - za trzy opakowania płacimy 10 zł. Ładnie pachną, dokładnie oczyszczają. Czego chcieć więcej? Polecam.

8. Carea, płatki kosmetyczne - moje ulubione, przewyższają nawet te z Cleanic. Kupuję je za każdym razem.

9. BeBeauty, chusteczki bawełniane - były w zestawie wraz z płatkami nasączonymi zmywaczem do paznokci i płynem do demakijażu oka. Służyły mi do przecierania wilgotnej twarzy po oczyszczaniu. Zwykłe, nic nie znaczące chusteczki.

10. Oriflame, czekoladowy krem uniwersalny - mimo trudnego wydobycia z opakowania, bardzo fajny produkt. Pozostawiony na noc idealnie nawilża usta. Do tego przepięknie pachnie czekoladą. Na pewno skuszę się na inne warianty zapachowe :)

11. Safari, lakier do paznokci - wyrzucam, bo zaczyna gęstnięć i przestał mi się podobać kolor. Nie pamiętam, kiedy miałam ostatnio go na paznokciach, dlatego się nie wypowiem. 

12. Próbka


niedziela, 1 marca 2015

148. Wystarczy jedna mała zmiana, by podobać się sobie ♥

Każdy z nas jest pięknym człowiekiem. Tak, ty też, nie zaprzeczaj. Trudność polega na tym, że my sami musimy te piękno w sobie znaleźć. 

Nie jest to proste. Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że mając ok. 13-16 lat nie mogłam patrzeć na swoje odbicie w lustrze.Nawet nie wiecie, jak wielki ból był to dla mnie każdego dnia. Zawsze zazdrościłam koleżankom wyglądu i chciałam być jak one. Mieliśmy kiedyś w gimnazjum zajęcia z psychologiem. Musieliśmy podać 5 rzeczy, które byśmy w sobie zmieniły i 3, których byśmy nikomu nie oddali. Kiedy doszło do mnie, na drugą część nie odpowiedziałam, bo ja chciałam zmienić wszystko. 

Według mnie, do odkrycia w sobie piękna trzeba dojrzeć. Pamiętam, że od dziecka wszyscy zachwycali się nad moimi włosami, a ja ich nie mogłam znieść. Teraz skupiłam się na ich pielęgnacji a także je troszkę ścięłam i mogę z ręką na sercu powiedzieć, że mi się bardzo podobają. Zwłaszcza gdy je rozpuszczę i wyprostuję. To samo mogę powiedzieć o swoich oczach. Zaczęłam je podkreślać cieniami w naturalnych odcieniach (jasny brąz, złoto, beż) i tuszować rzęsy. Nigdy w życiu nie usłyszałam tyle komplementów na ich temat.

Jest wiele rzeczy, które mogłabym jeszcze w sobie zmienić, ale nie jest to koniecznie. Jeżeli się uda, to super, a jeżeli nie to nic nie szkodzi. Jestem zdania, że warto raz na jakiś czas wprowadzać w sobie lekkie zmiany, by odkryć co tak naprawdę do nas pasuję np. fryzurę (zawsze chodziłam w kucyku i nie zdawałam sobie sprawy że w rozpuszczonych tak ładnie wyglądam), makijaż, styl ubierania się (nie drastycznie, pamiętajcie, zawsze liczy się wygoda). Może nie wyglądam jak te wszystkie celebrytki, modelki bądź dziewczyny z okładek magazynów, ale zaczynam podobać się sobie. 

To jest najważniejsze, że wprowadzasz zmiany nie dla koleżanek, rodziców, chłopaka, znajomych, lecz dla siebie. To Ty spędzisz ze sobą całe swoje życie i to Ty decydujesz, czy będzie to życie w zgodzie ze sobą :)


poniedziałek, 23 lutego 2015

147. Nowy etap w życiu czas rozpocząć!

No i nadszedł bardzo ważny dla mnie dzień, czyli dzień moich urodzin. Nie są to zwykłe urodziny, bo właśnie od dzisiaj mam 20 lat. Kiedy to minęło?! Zatrzymałam się na etapie, kiedy miałam 16 i jakoś z kolejnym rokiem nie mogłam uwierzyć że czas tak szybko płynie. Nie wyobrażałam sobie pójścia na studia, a tu proszę, właśnie dzisiaj rozpoczyna się drugi semestr. Niedawno rozmawiałam z moim chłopakiem o tym, co byśmy zrobili, gdyby można było wrócić do dawnych czasów ze swoją aktualną wiedzą. Najpierw wymienialiśmy to, co byśmy zmienili, jednak doszłam do wniosku że lepiej jest zostawić wszystko, tak jak jest. Gdyby nie te wszystkie wydarzenia, które mnie spotkały, mój charakter mógłby być inny, mogłabym nie być ze swoim aktualnym chłopakiem (pojawił się w moim życiu w bardzo złym czasie, kiedy miałam depresję). Dlatego od dzisiaj mam zamiar czerpać z każdego dnia, tyle ile się da i nie przejmować się opinią osób, które nic nie wnoszą do mojego życia. 

A to że nie lubię być samolubna, z okazji moich urodziny życzę Wam, by spełniły się wszystkie Wasze marzenia :)