czwartek, 30 października 2014

127. A wyszłam po buty...czyli co przygarnęłam.

  Znacie to uczucie kiedy wychodzicie na miasto z konkretnym celem, a wracacie z czymś innym? Może nie często mi się to przytrafia, ale jednak. Obiecałam sobie, że będę mniej kupować a idzie w całkiem inną stronę. No cóż, jesteśmy kobietami i musimy siebie w jakiś sposób rozpieszczać ;)
Zakupów nie jest wiele, starałam się wybrać tylko to, co jest mi potrzebne albo od dawna chciałam wypróbować. Zaczynajmy :))

Jakiś czas temu weszła nowa akcja kosmetyczna w Biedronce. Nie byłabym sobą, gdybym na coś się nie skusiła. Pierwsza część gazetki nie była zbyt ciekawa, więc nie miałam dylematów stojąc przy półce, co jeszcze można by było wziąć. Moja skóra powoli traci swoją opaleniznę, więc jeden krem BB na wykończeniu jest teraz na mnie za ciemny, a mój podkład na zimę za jasny, więc musiałam znaleźć coś odpowiedniego na ten czas. Postanowiłam wypróbować jaśniejszy odcień 1. Under Twenty, Multifunkcyjny antybakteryjny krem BB w odcieniu 01 jasny beżowy. Kolor jest bardzo fajnie dopasowany do mojej karnacji, nie odcina się, przez co nie muszę nakładać go na szyję. Na 2. Lirene, peeling enzymatyczny delikatnie złuszczający skusiłam się z tego względu, że mam teraz problem z ropnymi wypryskami, a nie chciałabym tego bardziej roznosić po twarzy. Użyłam go raz, ma ładną, kremową konsystencję ale na temat działania jeszcze się nie wypowiem.

Pamiętam, jak narzekałam na blogu, że nie mam szafy Lovely w Rossmannie. Teraz w mieście, w którym studiuję mam ją prawie wszędzie. Od dawna byłam ciekawa, jakie są te produkty dlatego skusiłam się na 3. Lovely, Baltic Sand lakier o piaskowej fakturze nr 6. Mam tylko jeden piasek w swojej kolekcji, a bardzo go lubię więc czemu by nie mieć ich więcej? Poza tym, kolor według mnie jest przepiękny (jest to ciemny niebieski z błękitnymi drobinkami). Jakiś czas temu był szał na 4. Lovely, Nude make up kit, paleta cieni w naturalnych odcieniach. W mojej kosmetyczce brakuje kolorków na co dzień, a te mnie w jakiś sposób urzekły. Mam nadzieję że u mnie się sprawdzą.

Kończy się mydło w domu, dlatego musiałam kupić następne. Mój chłopak ostatnio powiedział mi, że woli mydła w płynie niż w kostce, więc sprawiłam mu tę radość i skusiłam się na 5. Isana, mydło kremowe o zapachu owoców mango i pomarańczy. Nie wiem jak się spiszę, mam nadzieję że nie przesuszy mi i tak już suchych rąk. Jeżeli jednak tak się stanie, będę musiała wrócić do ulubionego mydła w kostce z Alterry.

Jak spędzacie Halloween? Ja osłabiona leżę w łóżku :(
Zapraszam również na:

niedziela, 26 października 2014

126. Luksja Balance Pear & Avocado, żel pod prysznic

Niestety, czasu mam coraz mniej na przyjemności a jeszcze mniej na siedzenie przy komputerze. Dlatego przerwy na blogu pewnie będą częste, jednak będę starała się do tego nie dopuścić. Ostatnio bardzo ambitnie podchodziłam do akcji Arcy Joko, troszkę zapominając o postach innej kategorii. Pomijając zbędne tłumaczenia, zapraszam na recenzję.
  
 Słowa producenta:
Skład:

Moja opinia:
Kupiłam ten żel za około 5 zł w zwykłym sklepie. Opakowanie podczas prysznicu fajnie leży w dłoni i łatwo się otwiera. Zapach nie jest zbyt przyjemny - wyczuwam silną woń chemii. Jednak jest bardzo słabo wyczuwalny - zbyt słabo. Gdy nalewamy na gąbkę nagle się ulatnia i nie ma po nim śladu. W żaden sposób nie utrzymuje się na skórze. Myje jak każdy inny żel. Nie wiem co producent chciał osiągnąć ale skóra nie wygląda lepiej po tym produkcie. Nie nawilża i nie odżywia. Do tego jest niewydajne - kilka użyć i go nie ma. Z zalet mogę wymienić to, że ładnie się pieni. Nie polecam tej serii, już żele z Isany o 2 złote tańsze są lepsze.

Jakie żele pod prysznic polecacie? :)
Zapraszam również na:

środa, 15 października 2014

125. Październikowy haul kosmetyczny

  Dobra, przyznaję się. Ostatnio zbyt wiele kosmetyków kupuję. Jednak postanawiam poprawę i chcę wdrążyć w swoje życie pewien projekt. A mianowicie będę kupować tyle produktów, ile udało mi się zdenkować w konkretnym miesiącu, tzn. jeżeli we wrześniu zdenkuję 5 kosmetyków, w październiku mogę (ale nie muszę) kupić 5 i ani jednego więcej :D. Będzie ciężko, bo na razie nic nie zużyłam, a to oznacza że nic w listopadzie nie będę mogła kupić ale dam radę ;). Teraz zapraszam do zapoznania się, co ostatnio trafiło do mojego grona.

1. Oriflame, żel pod prysznic Harmony - prezent

2. Oriflame, antyperspirant 24h Harmony - prezent

3. Oriflame, krem do rąk Harmony - prezent
4. Oriflame, odżywczy krem do rąk i ciała Mleko i Miód - prezent

5. Garnier Ultra Doux, odżywka do włosów suchych i zniszczonych z olejkiem z awokado i masłem karite - potrzebowałam jakiejś odżywki do włosów, więc udałam się do Natury. Wybór padł na tą, ponieważ wszyscy się nią zachwycają i nawet nadają tytuł "najlepszej odżywki na świecie". Moje włosy nie lubią kosmetyków, więc sceptycznie do niej podchodziłam. Użyłam jej kilka razy i moje włosy rzeczywiście są bardziej miękkie i błyszczące. Na razie spisuje się bardzo dobrze.

6. Ziaja, maska intensywnie wygładzająca do włosów niesfornych - kupiłam ją, ponieważ moje włosy już zapomniały, co to jest maska. Polecała ją między innymi Graczi. Pomyślałam że warto spróbować, zwłaszcza że za 200 ml zapłaciłam 6,27 zł. 
7. Cleanic, patyczki higieniczne - zmiana mieszkania, więc wszystko trzeba kupować od podstaw. Kupiłam je bo mają fajne opakowanie. Troszkę źle mi się z nimi pracuje podczas malowania paznokci.

8. 3x Fitti Classic, chusteczki nawilżane 72 sztuki - za trzy opakowania płacimy 10 zł. Według mnie bardzo się opłaca, zwłaszcza że używam ich do przecierania rąk po nałożeniu kosmetyków palcami, bądź przetarcia stołu gdy się ubrudzi. Wszystko fajnie czyści i nie rozrywają się.
9. Luxury, 9w1 skoncentrowana odżywka-serum do paznokci - miałam wielką ochotę na pomalowanie sobie paznokci a nie miałam żadnej odżywki, bo tą z Eveline przygarnęła sobie mama przy mojej przeprowadzce. Biedronka była najbliżej więc po nią sięgnęłam, zwłaszcza że kosztowała mnie ok. 6 zł. Kiedyś w takich pudełeczkach Eveline sprzedawało swoje kosmetyki w Biedronce, więc to pewnie oni tą odżywkę wyprodukowali ;)

10. Oriflame, Kajal Eye Liner odcień Mystic Purple - prezent

11. Catrice, Ultimate Shine Gel Colour nr 040 Don't Fear The Shear - troszkę pani w Naturze mnie oszukała, a dowiedziałam się o tym dopiero w domu. Były te pomadki przecenione na 9.99zł natomiast "wystukała" mi regularną cenę - 16.99 zł. No trudno, następnym razem będę się pilnować. Ten kolor bardzo mi pasuje (chłopak wybierał) i dlatego teraz noszę go prawie non stop. Nie jest matowy, więc nie uwidacznia suchych skórek. Może trafi do ulubieńców, kto wie ;))


A Wy co ostatnio kupiłyście? Może znacie któryś z tych kosmetyków? :)
Zapraszam również na:

czwartek, 9 października 2014

124. Akcja Celebruj Chwilę: Książka na wieczory pod kocem

     Robi się coraz zimniej, słońce szybciej zachodzi a to oznacza, że więcej czasu spędzamy w domu. Staram się by te chwile nie były bezwartościowe, dlatego staram się robić coś pożytecznego. Jednym z moich sposobów na relaks jest owinięcie się ciepłym kocykiem i sięgnięcie po ciekawą książkę. Dzisiaj przedstawię Wam, co ostatnio przeczytałam. Uważam, że ta książka idealnie się nadaje na tę porę roku, zwłaszcza że to jest czas refleksji nad swoim życiem. 

 Pięćdziesiąt wskazówek. Pięćdziesiąt lekcji, w których autorka przeplata własne przeżycia z doświadczeniami ludzi spotkanych na swojej krętej drodze; przywołuje ważne dla siebie postaci, znaczące książki i filmy, inspirujące modlitwy i wypisy z lektur; przypomina o sile psalmów
i prostych sentencji.

Felietony Reginy Brett docenili i pokochali czytelnicy na całym świecie. Przyklejano je na lodówkach, rozsyłano w e-mailach do bliskich. Tematy lekcji, których udzieliło autorce życie, cytowano na tysiącach blogów i przedrukowywano w gazetach.

Książka, którą trzymasz w ręce, stanie się bliska każdemu, kto kiedykolwiek znalazł się na życiowym zakręcie oraz wszystkim szukającym inspiracji. Niech każda z pięćdziesięciu lekcji będzie manifestem – jak bohaterka jednego z esejów, pewna sportowa czapka z prostym hasłem: „Życie jest dobre”. Bo takie jest. Naprawdę.
 



A Wy co ostatnio czytałyście? 
Pozdrawiam i zapraszam również na:

wtorek, 7 października 2014

123. Akcja Celebruj Chwilę: Mój jesienny spacer

    Spacer jest jednym z elementów ludzkiego życia, dlatego nie może nam go zabraknąć. Podczas tej krótkiej chwili możemy uspokoić myśli i odsunąć od siebie wszystkie nasze problemy. Warto wtedy udać się do miejsca, gdzie będziemy mogli przyjrzeć się przyrodzie i zmianom w środowisku, jaki nam towarzyszy. Postanowiłam tym razem zabrać ze sobą aparat, by móc zatrzymać te chwile tylko dla siebie.





A Wy gdzie chodzicie na spacery? :)
Zapraszam również na:

piątek, 3 października 2014

122. Akcja Celebruj Chwilę: Jesienne inspiracje

   Załatwienie różnych spraw na uczelni jest trudniejsze niż myślałam. Wszyscy myślą, że wszystko już powinnyśmy wiedzieć a w rzeczywistości nie rozumiemy nic. Jednak staram się to wszystko ogarnąć i wyjść na prostą :) Łapię chwilę, że mam dzisiaj dzień wolny i mam dostęp do komputera (niestety, dzielę laptopa z chłopakiem, więc czasu na pisanie postów jest bardzo mało). Więc by ochłonąć po tylu stresach, dzisiaj mam bardzo lekki wpis a mianowicie inspiracje. Pierwszy raz coś takiego pojawia się na moim blogu, więc nie umiem jeszcze wynajdować jakiś perełek ale te zdjęcia, które mam, moim zdaniem zasługują na uwagę. :)











A Wy macie jakieś sposoby na wynajdowanie inspiracji?
Pozdrawiam i zapraszam również na:

poniedziałek, 29 września 2014

121. Facelle, płyn do higieny intymnej

  Witajcie ponownie na moim blogu :). Niestety, przyszła jesień a to znaczy że koniec z ciepłymi dniami i nocami. Teraz warto opatulić się w ciepły kocyk, zrobić sobie pyszny, gorący napój i wieczorami robić to, na co tylko mamy ochotę. Dawno nie było u mnie recenzji więc zdecydowałam że ta seria wróci z pozytywnym akcentem, czyli zaczniemy od mojego ulubieńca, który zostanie ze mną tak długo, jak tylko to będzie możliwe. Zapraszam :)


Słowa producenta:


Skład:


Moja opinia:
Postanowiłam go kupić po przeczytaniu wielu pozytywnych opinii na jego temat na blogach. Nie oczekiwałam zbyt wiele, jednak cena 3-4 złote bardzo mnie przekonała do tego, że warto spróbować. Czy żałuję? Oczywiście że nie! Płyn (jak już pewnie każdy wie) jest przeznaczony do okolic intymnych i  sprawuje się świetnie. Jest delikatny, nie podrażnia w żaden sposób. Nie za bardzo znam się na składach, ale wiem że nie ma w sobie SLS-ów, które nie są polecane do tak delikatnych stref.  Płyn dobrze się pieni i jego pojemność (300 ml) sprawia, że jest bardzo wydajny. Ma delikatny zapach. Używałam go także na wakacjach jako żelu pod prysznic i w tym zadaniu też bardzo dobrze się spisywał. Ciało było oczyszczone i nie zrobił mi żadnej krzywdy. Polecam wypróbowanie, za taką cenę nie mamy nic do stracenia :)



 A Wy jakiego macie życiowego ulubieńca? :)
Znajdziecie mnie również na: